Dostrzegając rosnące znaczenie formacji specjalnych na współczesnym polu walki, 1 stycznia 2006 Kanada, wzorem nowoczesnych sił zbrojnych czołowych państw europejskich, USA i Australii, utworzyła odrębne dowództwo operacji specjalnych Canadian Special Operations Force Command. Wśród jednostek podporządkowanych CANSOFCOM główną siłę uderzeniową stanowić ma, wraz z kontrterrorystyczną JTF2, nowy Kanadyjski Pułk Operacji Specjalnych – Canadian Special Operations Regiment (CSOR).

Kanadyjskie tradycje w dziedzinie SPECIAL-OPS sięgają II Wojny Światowej. W bitwie o Aleuty, kampanii włoskiej i w walkach w południowej Francji pięknymi kartami zapisała się mieszana kanadyjsko-amerykańska 1 Jednostka Sił Specjalnych (1st Special Service Force - 1st SSF). Założona została w 1942. Czwartą część jej obsady stanowili Kanadyjczycy (697 ludzi) - z 1 Canadian Special Service Battalion, a pozostałą żołnierze amerykańscy. Z powodu stosowanego kamuflażu i nocnych ataków przeprowadzanych przez zrzucanych za linie wroga komandosów, przerażeni Niemcy nazywali ich czarnymi diabłami - stąd przyjęło się określenie Brygada Diabła. Czarne Diabły jako pierwsi wkroczyli do wyzwolonego Rzymu.
Jednostkę tę rozwiązano pod koniec 1944. Ale to do jej tradycji nawiązują komandosi z JTF2. Podobnie jak pół wieku temu, tak i dziś razem z kolegami z USA walczą ze wspólnym wrogiem. Tym razem w Afganistanie. Niemal do końca lat 1960. Kanada nie dysponowała żadnymi jednostkami specjalnymi, a spadochroniarze pozostawali organiczną częścią pierwszoliniowych pułków piechoty. Dopiero w 1968 zapadła decyzja o sformowaniu z nich odrębnej jednostki powietrznodesantowej pod nazwą Canadian Airborne Regiment (CAR), która miała kontynuować tradycje FSSF i 1. pułku spadochronowego z okresu II wojny. Nowy pułk z bazą w Edmonton, liczył około 900 ludzi, podzielony był na sztab, szwadron łączności, dwie duże kompanie piechoty spadochronowej: 1er Commando Aeroporte, do którego wcielano żołnierzy francuskojęzycznych, 2nd Airborne Commando, złożone ze spadochroniarzy posługujących się językiem angielskim oraz elementy wsparcia: 1. powietrznodesantową baterię artylerii, 1. powietrznodesantowy szwadron inżynieryjno-saperski oraz mniejsze pododdziały logistyczne. Na początku lat 1970. CAR przeniesiono do CFB Petawawa, a w 1979, po utworzeniu dodatkowego 3 Commando o charakterze mieszanym, pułk stał się rdzeniem nowych sił szybkiego reagowania Kanady, znanym jako Special Service Force.

Poszczególne kompanie spadochronowe pułku (commando) przydzielone były jako wsparcie do trzech głównych pułków piechoty (faktycznie wielkości batalionów): 1 Commando do 22. Pułku Królewskiego (R22R), 2 Commando do Kanadyjskiej Lekkiej Piechoty Księżniczki Patrycji (PPCLI), a 3 Commando do Królewskiego Pułku Kanadyjskiego (RCR). Wydzielone pododdziały CAR brały udział w licznych ćwiczeniach NATO i wielokrotnie w misjach pokojowych ONZ: począwszy od pierwszej na Cyprze w 1974, po zakończoną skandalem służbę w Somalii w 1992/93. Podczas tej ostatniej, świat obiegły zdjęcia przedstawiające kanadyjskich spadochroniarzy zabijających nudę okrutnym znęcaniem się nad młodym Somalijczykiem. Dwóch z nich zostało skazanych w 1994 za torturowanie i pobicie ze skutkiem śmiertelnym czarnego nastolatka, a skandal wywołany rasistowskimi zachowaniami żołnierzy podczas misji o charakterze humanitarnym doprowadził rok później do rozwiązania pułku (...)
Dopiero w 1993 w Kanadzie powstała nowoczesna formacja operacji specjalnych, wzorowana na brytyjskich SAS i SBS oraz amerykańskim 1st Special Forces Detachment Delta (CAG), ale podobnie jak ta ostatnia czy polski GROM, ma ona przede wszystkim specjalizację antyterrorystyczną. Stacjonująca w Dweyr Hill Training Centre koło Ottawy jednostka otrzymała nazwę Joint Task Force 2 (JTF2), a poza gotowością do wykonywania zadań specjalnych za granicą przejęła także od Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej (RCMP) odpowiedzialność za operacje związane z ratowaniem zakładników w kraju, stając się tam główną jednostką kontrterrorystyczną na szczeblu narodowym. Licząca blisko 300 żołnierzy JTF2 szybko osiągnęła światowy poziom, jej komandosi brali udział w misjach specjalnych w ramach kontyngentów kanadyjskich skierowanych na Bałkany, do Rwandy i na Haiti, a od 2001 kilkudziesięciu uczestniczy w operacjach antyterrorystycznych w Afganistanie i, od niedawna, w Iraku.



Tajne misje; Z końcem lat 1990. stan JTF2 kształtował się na poziomie 350 osób. Przeciętny wiek operatora wynosił 28 lat, a długość służby w jednostce od 4 do 10 lat. W ramach JTF2 są oni podzieleni na 2-4 osobowe sekcje. Kandydat musi mieć za sobą przynajmniej 2 lata służby w siłach zbrojnych. O przyjęcie mogą ubiegać się również kobiety. Ocenia się, że tylko jeden z 10 żołnierzy ochotniczo zgłaszających się do jednostki przechodzi sprawdzian wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Na ten drugi aspekt zwraca się sporo uwagi, bo idealny operator powinien być tak odporny na stres, jak i dojrzały. Wpadki jednak mają miejsce. W 1998 JTF2 ściągnęło na siebie nieprzychylną uwagę mediów, kiedy w Calgary przyłapano kilku byłych komandosów rabujących bank. Przebieg działań JTF2 w latach 1990. pozostaje spowity mgłą tajności. Rozjaśniają ją jednak wycieki prasowe, wypowiedzi polityków i domysły obserwatorów. Uważa się, że operatorzy jednostki w 1999 byli na misji w Kosowie, gdzie pomagali naprowadzać na serbskie cele samoloty bojowe NATO. Byli też zauważeni w Albanii, gdy ochraniali wyższej rangi dowódców kanadyjskich w sąsiedniej Albanii. Kiedy jeden z posłów opozycji wystąpił z taką sugestią w parlamencie, z ław rządowych usłyszał jedynie zaprzeczenie. Ale tak postępuje zapewne każdy rząd chcąc zapewnić bezpieczeństwo swoim żołnierzom. Nie byłaby to pierwsza misja JTF2 na Bałkanach. Według wiarygodnych źródeł w 1995 jej członkowie przygotowywali się do odbicia 55 żołnierzy kanadyjskich z misji ONZ w Bośni-Hercegowinie, których wzięli za zakładników Serbowie bośniaccy. Kryzys minął i do operacji bojowej nie doszło. Innym rodzajem działań, o których uważa się, że brali w niej udział komandosi JTF2, jest ewakuacja obywateli kanadyjskich z obszarów ogarniętych wojną, ochrona VIP-ów i zabezpieczanie sił. Kiedy w lutym 2004 obalono haitańskiego dyktatora Jean-Bertrand Aristide'a, a kraj ogarnęła fala zamieszek, reporter Associated Press dostrzegł operatorów JTF2 pomagających opanować lotnisko w Port-au-Prince. Eskortowali oni następnie obywateli kanadyjskich ewakuowanych transporterem wojskowymi do Kanady. Haiti jest dobrze znane Kanadyjczykom. Wcześniej bowiem, w 1996, JTF2 szkoliła haitańskie jednostki SWAT. Zabezpieczali także własną ambasadę. W tym samym czasie komandosi mogli brać udział w szkoleniu wojsk nepalskich w działaniach antyterrorystycznych. Po tę pomoc zwrócił się do rządu kanadyjskiego Nepal i, jak wiadomo, ją uzyskał. Przypuszcza się, że operatorzy JTF2, w składzie Task Force Lebanon, osłaniali ubiegłoroczną ewakuację obywateli kanadyjskich z Libanu. Wówczas drogą lotniczą i morską przemieszczono blisko 9 tys. z 40 tys. obywateli Kanady przebywających na stałe lub tymczasowo w Libanie. JTF2 na pewno ochraniają VIP-ów. Kilka razy zdarzyło się, że media publikowały zdjęcia komandosów osłaniających ważne osobistości. Wówczas kanadyjskie MON próbowało ograniczać obieg tych fotografii w mediach, oficjalnie przekazując do publikacji zdjęcia, na których twarze ochroniarzy były zasłonięte, z prośbą o zastępowanie nimi zdjęć pokazujących tożsamość ochrony. W 1996 JTF2 wysłano do Zairu z zadaniem zapewnienia ochrony odwiedzającemu rejony walk na granicy Zairu z Ruandą dowódcy sił lądowych (późniejszego szefa sztabu) gen. Maurice Baril'owi, a także wysłannikowi ONZ (bratankowi ówczesnego premiera Kanady) Raymondowi Chrétien. Mieli oni również osłaniać ewentualną ewakuację setek tysięcy uchodźców z Ruandy znajdujących się w potrzasku - pomiędzy rebeliantami i wojskami lojalnymi wobec Kinszasy. W 1998-99 komandosi JTF2 znów wrócili do Afryki. Tym razem zapewniali ochronę i rozpoznanie siłom ONZ, w tym komponentom kanadyjskim, rozmieszczanych w Republice Środkowej Afryki.
Na przełomie 1996/1997 miał przyjść pierwszy sprawdzian antyterrorystycznych zdolności JTF2. Kanadyjskich komandosów wysłano do Limy, gdzie mieli wesprzeć kolegów peruwiańskich, którzy przygotowywali się do odbicia 500 zakładników więzionych przez 14 ultralewicowych terrorystów w rezydencji ambasadora Japonii. Plan zakładał wynegocjowanie uwolnienia więźniów w zamian za fikcyjną gwarancję bezpiecznego wylotu terrorystów na Kubę, z którą Kanada utrzymuje dobre stosunki. Operatorzy JTF2 mieli pojmać terrorystów tuż przed odlotem. Prezydent Peru Fujimori potraktował sprawę prestiżowo i rzucił do akcji własne siły. Peruwiańczycy odnieśli wtedy wielki sukces. JTF2 może być także w Iraku. Ottawa nie potwierdziła udziału JTF2 w przeprowadzonej pomyślnie w marcu ub.r. operacji uwolnienia dwóch obywateli kanadyjskich i Brytyjczyka uprowadzonych w Bagdadzie. Brało w niej udział 50 żołnierzy z USA, Wielkiej Brytanii (Task Force Black) oraz Irakijczycy. Kanadyjczycy dowiedzieli się o udziale przedstawicieli sił swego kraju z wypowiedzi szefa brytyjskiej dyplomacji. Poza tym nie ujawniono żadnych szczegółów. Telewizja kanadyjska, powołując się na anonimowe źródła Pentagonu, poinformowała, że byli wśród nich operatorzy JTF2. Z tym zgadzają się eksperci, którzy podejrzewają, że komandosi kanadyjscy mogli od samego początku inwazji na Irak towarzyszyć Amerykanom. Szefowie rządu kanadyjskiego nigdy nie ukrywali, że do jednostek amerykańskich są delegowani (embedded) żołnierze kanadyjscy. Jest to co prawda reprezentacja niewielka liczebnie, ale pozwala wysnuć wniosek, że lekcje z operacji antyterrorystycznych w Iraku są na bieżąco wdrażane przez kanadyjskie siły specjalne. Jedną z lekcji, wyniesionych z operacji uratowania zakładników, jest konieczność zapewnienia zaplecza wywiadowczego dla operacji specjalnych. Z tym Kanadyjczycy będą musieli się jakoś uporać. W przeciwieństwie do brytyjskiej SAS, która może liczyć na globalne wsparcie brytyjskich spec-służb, kanadyjska agencja CSIS jest ustawowo ograniczona do działań kontrwywiadowczych. Choć w praktyce granice pomiędzy wywiadem a kontrwywiadem zacierają się, to myśl o tym, że kanadyjscy oficerowie prowadziliby zagraniczne operacje wywiadowcze spędza sen z powiek tym politykom kanadyjskim, którzy pozostali wierni liberalnym mirażom.