Nie taki Potop straszny co zdrada


W 1655 roku szwedzki Potop wymył z tego fantastycznego obiektu skarby kultury narodowej, zaś pięć lat później w czasie konfederacji barskiej wojska rosyjskie jak hieny rzuciły się, aby zniszczyć ogołocone mury i komnaty wspaniałej polskiej budowli. Po zakończeniu wojny miejsce to stało się zwiastunem przyszłych rosyjskich intencji. Zamek był perłą architektury, w której zaklęte było średniowiecze, renesans i barok w jednym. Zadziwia melanż form i stylów. Zamek "Krzyżtopór" w Ujeździe (woj. świętokrzyskie) naprawdę warto zobaczyć. Jego oryginalna nazwa to Krzysztopór.



Krzyż był symbolem wiary i polityki wojewody, topór herbem Ossolińskich. Oba te symbole są umieszczone na bramie wjazdowej do zamku. Sam budowniczy nazywał zamek mianem Krzysztofory, co najprawdopodobniej wywodzi się od źródłosłowu jego imienia (gr. Christophoros – zob. Krzysztof). Klucz ziemski Iwaniska w którym leżała miejscowość Ujazd nabyty został przez Ossolińskich od Ligęzów na początku XVII wieku.



Największa budowla w Europie przed powstaniem Wersalu, najbardziej ekscentryczna rezydencja w Polsce na przestrzeni wieków – że jest wyjątkowy, zgadzają się wszyscy. Trudniej jednak o uzasadnienie dlaczego? Faktem jest, że projekt łamał średniowieczne i renesansowe konwencje. Wawrzyniec Senes, XVII-wieczny włoski budowniczy i fundator rezydencji Krzysztof Ossoliński, dokonali architektonicznej rewolucji. Wybrali styl manierystyczny, który zakładał: zbić z tropu, złamać, zadziwić...
Dwie wieże, pomiędzy którymi prowadzi przejście do pałacu, to dla badaczy, przykład manierystycznego rozdwojenia kompozycji. Obecnie zamek to „trwała ruina”, jednak na tyle monumentalna, że śmiało można spędzić kilka godzin w jej murach. Jego powierzchnia to ok. 1,3 ha, a kubatura wynosi 70 tys. m3. Zachowało się około 90% pierwotnych murów i tylko ok. 10% sklepień.Forteca średniowieczna to jedna z najstarszych reprezentowanych w Ujeździe form. Zamek stanął na skalistym wzniesieniu, na planie pięcioboku. Pięć bastionów tworzyło najdalej wysunięte punkty twierdzy. Każdy z nich miał swoją nazwę, np. największy na zachodniej ścianie nazwany został „Wysokim Rondlem”, a sąsiadujący z nim od północy: „To dla Ciebie”.
Mury zewnętrzne o grubości dochodzącej do 2 m, były nie do zdobycia dla XVII-wiecznej artylerii. Dawniej całość otaczała wypełniona wodą fosa, która obecnie jest wyschniętym rowem. Na bastionowej platformie stanął reprezentacyjny pałac. Stąd często „Krzyżtopór” określa się włoskim mianem „palazzi in fortezza”, czyli „pałac w fortecy”; skrzyżowanie średniowiecznego zamku obronnego z reprezentacyjną rezydencją.

Aby zobaczyć pałac, należy przejść przez główne wejście w wieży zegarowej na wschodniej ścianie budowli. Uwagę zwiedzających przyciąga gigantycznej wielkości krzyż i topór wykute w czarnym, dziś zszarzałym marmurze. Motywy bramne zostały zaczerpnięte z godeł herbowych fundatora Krzysztofa Ossolińskiego. Ten charakterystyczny dla baroku, wyolbrzymiony detal jest ideologicznym rebusem. O ich wymowie przesądzał nieistniejący dziś napis nad wjazdem: „Krzyż obrona/ krzyż podpora/ Dziadki naszego Topora”. Religijna treść aforyzmu, współgrała z ideą kontrreformacji. Krzysztof Ossoliński, jako
zagorzały katolik, dawał tym samym do zrozumienia, że jego siedziba stoi na straży wiary i religijnej jedności Ojczyzny. Co najważniejsze, właśnie te symbole dały początek nazwie zamku. Dzięki złożeniu dwóch wyrazów powstał „Krzyżtopór”.
Za bramą otwiera się obszerny dziedziniec paradny w kształcie trapezu. Dalej szlak prowadzi „uliczką” pomiędzy dwoma bliźniaczymi basztami. Ta koncepcja musiała zadziwiać. Ówcześni ludzie, wychowani na renesansowych regułach, przyzwyczajeni byli do przejść prowadzących przez pojedynczą wieżę. Jednak to nie dziwactwo architekta, ale typowe dla manieryzmu, rozdwojenie kompozycji. Manifestację wyobraźni budowniczego stanowi również drugi dziedziniec przypałacowy, u wylotu nowatorskiego przejścia. Zamiast tradycyjnego wielkiego koła – mała elipsa. Barok operuje elipsą, zwaną „kołem w ruchu”. Tak właśnie w Ujeździe renesansowa statyka przeszła w dynamizm. Fasada 3-piętrowego budynku pałacu odznaczała się niespotykaną gdzie indziej w kraju dekoracją. 40 portretów tkwiących we wnękach przyokiennych, wkomponowanych zostało w dekoracyjne trójdzielne figury zwane serilianami. Malowidła przedstawiały osobistości związane z rodziną fundatora, jego syna i synowej. Uwiecznione tu zostały najświetniejsze nazwiska ówczesnej Korony i Litwy, jak Chodkiewicze, Firleje, Koniecpolscy, czy Leszczyńscy. Inskrypcje żłobione pod podobiznami w czerwonym tynku, częściowo się zachowały. Były to
pochwały w języku polskim, w których zawsze powtarzał się zwrot: „W honor Domu Jego i Pamięć”. Niektórzy historycy sądzą, że w tej dekoracji fasady znalazła ujście pycha fundatora. Wg Stanisława Mossakowskiego, autora pracy „Krzyżtopór a Caprarola”, wręcz przeciwnie – galeria portretów miała symbolizować wspólne ciało Ojczyzny, dla której fundator zbudował swą fortecę.

Kształt dziedzińca u góry do złudzenia przypomina dziurkę od klucza. Plac otoczony jest sklepionymi galeriami, przez które na parterze miały przejeżdżać karety. Idąc dalej, przez pochyły tunel, znajdujemy się w dawnej dwukondygnacyjnej sali balowej, obecnie z resztkami lóż i arkadowymi prześwitami do galerii dziedzińca. Koronę głównej osi zamku stanowi 8-boczna wieża, stojąca na zachodnim bastionie. Tam mieściła się sala jadalna, która, jak mówią przekazy, zamiast drewnianego stropu miała.... akwarium z morskimi rybami. Goście ucztowali pod kryształowo-wodną taflą. Pod ich stopami również była woda. Z dna
wieży tryskało bowiem źródełko. Zasilało olbrzymią cysterną pałacową, a po II wojnie, jeszcze przez lata (jak wspominają ludzie) całą wioskę. Krystalicznej wody można zaczerpnąć i dzisiaj. Ośmioboczna wieża jest najbardziej na zachód wysuniętym punktem zamku. Stoi na bastionie zwanym "Wielkim Rondlem"Z dna wieży biegną krótkie ślimakowate przejścia, którymi dojść można na wyższy poziom tej części budowli. Obecnie odgruzowana jest tylko jedna kondygnacja piwnic. Niektóre z dostępnych, krótkich jej odcinków można przejść wyłącznie z latarką. W płn.-wsch. skrzydle natrafić można na zamurowany przed kilkudziesięcioma laty tunel. Jak wspomina jeden z obecnych pracowników zamku, wchodził tędy jako dzieciak kilkadziesiąt metrów w głąb, a następnie gasła świeczka. Według legendy, właściciele zamku podobnym podziemnym korytarzem jeździli karocami do starego gniazda rodowego w Ossolinie, oddalonym w linii prostej od Ujazdu o kilkanaście kilometrów. O dawnej rozległości podziemi świadczy fakt, że w czasie II wojny światowej ukrywali się w nich partyzanci z grupy „Jędrusiów”. A jak wspominali dziadkowie obecnego pracownika, w czasie wojny schronienie znalazła tu „cała wioska”. Wystarczy się zresztą rozejrzeć, by znaleźć mnóstwo zagruzowanych wejść do tuneli, szybów w ścianach zamku, pozostałości po windach, kominów, czy wąskich zapadni. Po wyjściu na górę, warto przejść dostępne galerie na poziomie pierwszego piętra. Są pełne romantycznych zaułków. To dawne pomieszczenia gospodarcze przylegające z lewej i prawej strony do wałów fortecznych. W suterenach oficyn mieściły się wozownie i stajnie. Konie jadły z marmurowych żłobów. W zachowanych wnękach, nad żłobami, tkwiły kryształowe lustra. Na parterze mieściły się magazyny, kuchnie i spiżarnie, na piętrze zaś amfilady pomieszczeń dla gości służby i załogi. Budynki na narożach zaakcentowane są czteroma wieżami-pawilonami. Niezapomniany wrażenie pozostawia spacer wzdłuż murów zewnętrznych przez bastiony, skąd roztacza się rozległa panorama z Górami Świętokrzyskimi na horyzoncie. Pod płn.- wsch. stokiem widać staw. To pozostałości dawnego ogrodu w stylu włoskim z sadzawką, oranżerią i otoczonego murem. Stąd biegnie aleja lipowa na tzw. Planty, gdzie stał dwór ostatnich właścicieli Krzyżtoporu – Orsettich. W niedalekiej przyszłości staw ma być oczyszczony, a wokół powstać ma pole namiotowe dla przyjeżdżających z całej Polski turystów.

Stara tradycja mówi o idei czasu wpisanej w poszczególne elementy twierdzy. I tak: cztery wieże pawilonów miały symbolizować 4 kwartały, liczba sal rezydencji odpowiadała podobno liczbie miesięcy, liczba pokoi – liczbie tygodni, a okien miało być tyle, ile dni w roku. Dopełnieniem tej idei był zegar na wieży wjazdowej, który odmierzał godziny, kwadranse i minuty, przypominając o nieubłaganym przepływie czasu. Szczegółowe projekty pałacu-fortecy nie zachowały się, a próba przeliczenia chociażby ocalałych okiennych otworów, wydaje się zamierzeniem bardzo pracochłonnym. „Krzyżtopór” w swojej oryginalności nie
ustępuje włoskiej rezydencji Capraroli pod Viterbo. Ten „najwytworniejszy, najkunsztowniejszy i najwygodniejszy pałac na świecie”, zdaniem wielu badaczy, mógł być wzorcem dla fortecy w Ujeździe. Ta „najbardziej królewska budowla jaką mają Włochy” – jak mówią o niej mieszkańcy Italii, powstała w II poł. XVI w., a więc przed wybudowaniem „Krzyżtoporu”. Obie budowle mają wiele wspólnych elementów. Wpisane są w forteczny pięciobok, posiadają kolisty wewnętrzny dziedziniec i ogrody wychodzące poza obszar fortyfikacji. Podobnie jak pałac w Capraroli stanowił pomnik chwały właścicieli, tak też Krzyżtopór
miał sławić jeden z najbardziej zasłużonych rodów polskich.



Słynącą z przepychu na całą Rzeczpospolitą rezydencję wystawił podkomorzy sandomierski Krzysztof Ossolińki, brat słynnego Kanclerza Wielkiego Koronnego Jerzego. Klucz iwaniski wraz ze wsią Ujazd otrzymał w latach 1618-1620. Główny zrąb gmachu budynku wraz z fortyfikacjami stanął już na początku 1627 r. Rezydencja swój ostateczny kształt zyskała w 1644 r., gdy właściciel przekazał formalnie twierdzę swemu synowi Krzysztofowi Baldwinowi Ossolińskimu z okazji jego małżeństwa. W czasie „potopu szwedzkiego” została splądrowana przez Szwedów, którzy wywieźli elementy wyposażenia wnętrz i
liczne dobra. Wały ziemne wzmocnione zostały kamiennym murem obwodowym. W tle wieża zegarowa.Następnie zamek po Ossolińskich przechodził w ręce Kalinowskich, Wiśniowieckich i Morstinów. Michał Pac, wszedł w jego posiadanie około 1760 r. Był jednym z czołowych działaczy konfederacji barskiej 1768 r., dlatego też otworzył wrota Krzyżtoporu dla jej zwolenników. W czasie walk zamek został zupełnie zdewastowany. Od tego momentu nikt nie zdołał podnieść giganta z ruin. Kolejnym właścicielem był biskup krakowski Kajetan Sołtyk, później Łempiccy. Ostatnimi właścicielami została rodzina Orsettich. Jeden z Orsettich, który mieszkał przed wojną w Ujeździe, odwiedził w maju br. swe dawne włości. W czasie I wojny światowej, wiosną 1915 r., toczyły się w tamtych okolicach walki austriacko-rosyjskie. Zagrożeni mieszkańcy chronili się za murami „Krzyżtoporu” przez kilka tygodni. W czasie II wojny, w piwnicach zamku strzelnicę urządzili sobie słynni partyzanci „Jędrusie”. Jak wspominają mieszkańcy Ujazdu, Rosjanie próbowali pozostałości po twierdzy wysadzić w powietrze. Nic z tego nie wyszło. W latach 70. podjęto próbę zabezpieczania ruin. Niektóre z budynków przykryto prowizorycznymi dachami.



Ponieważ aż 90 procent murów oraz 10 procent sklepień założenia architektonicznego zachowało się do dzisiaj od dawna planuje się odbudowę całego kompleksu. Odbudowa ta nie byłaby sprawą trudną. Po roku 1956 dyrektor Kierownictwa Odnowienia Zamku Królewskiego na Wawelu Prof. Alfred Majewski próbował w ramach swych obowiązków uzyskać od władz środki i pozwolenie na odbudowę. Początkowo w latach sześćdziesiątych wydawało się, że ten zamiar się powiódł, gdyż rozpoczęto prace nad odbudową. Wkrótce jednak z pewnych przyczyn przerwano je. Już jednak w latach 70. plany odbudowy zostały ponownie opracowane przez specjalistów z Politechniki Krakowskiej. Fragment tych planów został wdrożony w czasie rekonstrukcji bramy wjazdowej do zamku. W roku 1980 ówczesne Ministerstwo Obrony Narodowej pozyskało środki na odbudowę Krzyżtoporu i przeznaczenie go na zespół wypoczynkowo-rekreacyjny. Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 roku zniweczyło te plany. Tak więc prace nad odbudową rozpoczynano dwukrotnie i dwukrotnie z różnych przyczyn je przerywano. Kolejną próbę ruszenia naprzód z pracami rekonstrukcyjnymi podejmowało przez pewien czas przedsiębiorstwo Kopalnie i Zakłady Przetwórcze Siarki "Siarkopol". W listopadzie 2005 roku powstało Stowarzyszenie Krzewienia Tradycji i Opieki nad Zamkiem Krzyżtopór. Grupuje ono naukowców, przedsiębiorców, samorządowców i lokalne społeczności w celu zabezpieczenia i odbudowy tego unikalnego zespołu zamkowo-pałacowego. W 2006 roku stowarzyszenie planuje zabezpieczenie murów przez przesłonięcie ich dachem oraz zbieranie dokumentacji na temat zamku. Planowane są tam również na wiosnę 2006 prace archeologiczne. Koszty przedsięwzięcia rekonstrukcji oszacowano na 200 milionów złotych. Ponieważ jest to kwota równoważna rocznym dochodom całego województwa odbudowa napotyka na barierę finansową. Jednak uważa się, że z biegiem czasu stopniowo uda się pozyskać potrzebne do tego środki. Inną organizacją pozarządową, która zmierza do odbudowy Krzyżtoporu jest Instytut Sobieskiego. Stworzył on specjalną ideę programową o nazwie "Odbudować przeszłość", która polega na wdrożeniu programu odbudowy po jednym cennym obiekcie w każdym z województw. Jednym z takich obiektów jest właśnie Krzyżtopór.