Belgijski Majstersztyk
Fort Eben-Emael to fort (grupa warowna) wzniesiony we wschodniej Belgii w
pobliżu Liege, położony strategicznie w pobliżu granicy niemieckiej i
holenderskiej, wybudowany w latach 1931-1935.
Wzniesiony w ważnym dla obrony belgijskiej miejscu fort Eben-Emael był
bezapelacyjnie jedną z najpotężniejszych fortyfikacji II wojny światowej.
Doskonale wyposażony i opancerzony fort, wydawał się co najmniej twierdzą nie do
zdobycia, odporną na wszelkie formy ataku.
Eben-Emael wybudowano w miejscu które
miało uniemożliwić przeprawę przez mosty na Kanale Alberta i Mozie, miejsce to
miało strategiczne znaczenie dla obrony Belgii, biorąc pod uwagę wydarzenia z I
wojny światowej (niemieckie natarcie). Budowa fortyfikacji pochłonęła
dwadzieścia cztery miliony franków belgijskich i trwała trzy lata.
Większość dział fortu skierowane zostały w kierunkach północnych i południowych,
jednak stanowiska artyleryjskie Maastricht-1, Maastricht-2, Vise-1, Vise-2 miały
możliwość strzelania w kierunkach od zachodniego do północnego, każde stanowisko
posiadało po trzy działa kalibru 75 mm. Dodatkowym elementem obrony były
obrotowe kopuły artyleryjskie – północna i południowa, każda uzbrojona w działo
kalibru 75 mm. Ponadto fort posiadał jeszcze jedną kopułę obrotową (mniej więcej
na środku fortu), która uzbrojona była w dwa działa o kalibrze 120 mm. Ważnym
elementem obrony twierdzy było siedem kazamat, wyposażonych w armaty
przeciwpancerne kalibru 60 mm, dwa ciężkie karabiny maszynowe, reflektory oraz w
niektórych zamontowane były wyrzutnie granatów. Szczyt twierdzy ochraniały
blokhauzy, wyposażone w karabiny maszynowe oraz reflektory. Sklepienie fortu
było zasypane ziemią, w którym znajdowały się stanowiska uzbrojone w
przeciwlotnicze karabiny maszynowe. Dodatkowym elementem obrony były fałszywe
kopuły, których zadaniem było ściąganie na siebie wrogiego ognia. Doskonałe
wyposażenie fortu uzupełniał teren, w którym się znajdował, między innymi: rów
przeciwczołgowy, fosa, pola minowe, zasieki i inne elementy utrudniające czołgom
podjazd. Wnętrze fortu zabezpieczone było przed atakiem gazowym, ponadto
wszelkie pomieszczenia były wentylowane i ogrzewane. Pomieszczenia wewnętrzne
znajdowały się głęboko pod ziemią, na poziomie środkowym mieściła się centrala
łączności, stanowisko dowodzenia, generatory prądu elektrycznego, pompy, lazaret
oraz magazyny amunicji. Natomiast poziom niżej znajdowały się kwatery załogi i
pomieszczenia socjalne.
Zbudowana kosztem 24 mln franków belgijskich twierdza Eben-Emael, została
solidnie uzbrojona.
Mniej więcej po środku fortu
znajdowała się bateria dwóch dział 120 mm, umieszczona w obrotowej pancernej
kopule. Podobne obrotowe kopuły zastosowano na północy i południu, wyposażono je
w działa 75 mm. Posiadały one możliwość całkowitego ukrycia w ziemi. Oprócz tego
fort posiadał siedem kazamat uzbrojonych w przeciwpancerne armaty kalibru 60 mm,
dwa ckm-y i reflektory do oświetlania pola ostrzału. W niektórych kazamatach
zamontowano też wyrzutniki granatów. Na szczycie wzgórza Karsten wybudowano
blokhauzy, uzbrojone w trzy ckm-y i reflektory. Całość pokryto grubą warstwą
ziemi, w której wykopano stanowiska sprzężonych przeciwlotniczych karabinów
maszynowych. Wszystkie stanowiska ogniowe są połączone ze sobą siecią
podziemnych tuneli, chronionych 2,5 m warstwa betonu. Dodatkowo wykonano głęboki
rów przeciwczołgowy, pola minowe, zasieki oraz przeszkody przeciwczołgowe.
Wszystko to czyniło z fortu Eben-Emael twierdzę prawie nie do zdobycia w trakcie
tradycyjnego frontalnego uderzenia. Aby uniemożliwić armii III Rzeszy przeprawę,
mosty na Mozie jak i Kanale Alberta były zaminowane, ponadto w razie gdyby
materiały wybuchowe w jakiś sposób nie zadziałały, mosty mogły zostać zniszczone
przy użyciu ognia z dział fortu.
Twierdz nie do zdobycia
Zajęcie fortu Eben Emael było jedną z najbardziej brawurowych akcji podczas
ostatniej wojny. Fort ten w okresie poprzedzającym wojnę uważany był za
niemożliwy do zdobycia. Główny wpływ na taki osąd miało jego doskonałe
położenie. Każdy bok tego fortu w kształcie trójkąta był chroniony naturalnymi
przeszkodami i tak: z jeden jego bok ciągnął się wzdłuż kanału Alberta, drugi
chroniony był 15 metrowej szerokości fosą zaś trzeci ciągnął się na wysokości
skarpy na szczycie, na której umieszczono liczne punkty obrony przeciwpancernej. Długość walk, jakie mógł
prowadzić fort była ograniczona jedynie ilością zmagazynowanych zapasów, a te
wystarczały na 3 miesiące walki. Fort posiadał własne źródło wody oraz 6
agregatów prądotwórczych. Załoga fortu liczyła 1200 osób. Budowę fortu ukończono
w roku 1935, więc sprzęt w nim zamontowany był bardzo nowoczesny.
Plan i wykonanie
Przeglądając
plany fortu Hitler stwierdził, że jest tak płaski, iż dałoby się na nim
wylądować. Zdobycie fortu powierzono grupie szturmowej Granit pod dowództwem
porucznika Wittig`a. Grupa liczy ogółem 84 ludzi, którzy mają być desantowani w
jedenastu szybowcach typu DFS-230. Zabierają ze sobą 20.912 sztuk amunicji oraz
2.401 kilogramów ładunków wybuchowych. Akcja rozpoczyna się o godzinie 4.30 gdy
Ju-52 rozpoczynają holowanie szybowców na kolońskich lotniskach. Podczas tego
manewru zrywa się lina, która ciągnęła szybowiec porucznika Wittig`a Pilot musi
awaryjnie lądować na jednej z łąk i dopiero po jakimś czasie kolejny z Ju-52
podrywa ponownie szybowiec w powietrze. Kolejny szybowiec musi lądować awaryjnie
pod Duren. Pozostałe 9 szybowców ląduje pod ostrzałem artylerii przeciwlotniczej
w bezpośredniej bliskości fortu. Niemcy bardzo szybko zajmują kolejne punkty
obronne. Ze zdumieniem odkrywają, że uważany za nich za najsilniej broniony
północny róg fortu, okazuje się instalacją pozorowaną z monstrualnymi atrapami
kopuł. Obie wysadzone w tym rejonie drużyny nie napotykają oporu jednak na razie
nie biorą udziału w dalszej walce. Reszta żołnierzy atakuje fort. Zaledwie kilku
minut potrzeba im, aby unieszkodliwić baterie przeciwlotnicze, gniazda
karabinów. Dopiero po trzech godzinach dociera dowódca, którego szybowiec musiał
awaryjnie lądować. Gdy udaje się unieszkodliwić część z ciężkich dział
znajdujących się w forcie, belgijska artyleria znajdująca się poza fortem
rozpoczyna ostrzał swoich własnych pozycji. Walka przeciąga się do następnego
dnia. Twierdza kapituluje o godzinie 15.30. Jej dowódca major Jottrand popełnia
samobójstwo. Do niewoli trafia 1185 belgijskich żołnierzy, którzy do samego
końca nie orientują się, co tak naprawdę się stało. Grupa szturmowa Wittiga
straciła 5 zabitych zaś 20 żołnierzy było rannych. Obrońcy twierdzy stracili 200
żołnierzy.
Wszystko jak kiedyś
Jak zwiedzać? Powinniśmy kierować się na Maastricht lub Tongeren, w zależności
skąd jedziemy. Przed głównym wejściem napotykamy trzy pomniki: Bohaterów Eben
Emael (zdjęcie nr 6), Regimentu Artylerii (zdjęcie nr 8,9,10) oraz pamięci mjr
Lambe (zdjęcie nr 7). Nieopodal nich znajduje się tablica informacyjna (zdjęcie
nr 4,5) oraz kilka wozów bojowych (zdjęcie nr 11,12,13,14). Wejście do kazamat
(zdjęcie nr 15-19) kosztuje 6 euro, wycieczka trwa prawie dwie godziny i choć
widzimy tylko ułamek tego, co można by zobaczyć, to jest to arcyciekawe (zdjęcia
nr 40 – 78). Wrażenie na pewno robi sala muzealna i zebrane w niej eksponaty
(zdjęcie nr 46-55), stan udostępnionych do zwiedzania poszczególnych pomieszczeń
(zdjęcia nr 56, 62 – 64), długość korytarzy (zdjęcia nr 58,59,60) oraz wnętrze
kopuły artyleryjskiej armat 75mm (zdjęcia nr 69 – 74). Dla zainteresowanych jest
też model szybowca, który podobno ma w sobie oryginalne części (zdjęcie nr 78).
Bardzo ciekawym dodatkiem jest inscenizacja dźwiękowa, którą słyszy się przy
zniszczonym szybie prowadzącym do wieży Maastricht 2 (zdjęcia nr 75 – 77), ma
ona na celu ukazanie, jaki dźwięk towarzyszył wybuchowi ładunku kumulacyjnego i
jego następstw.
Niestety, gorzej jest ze zwiedzaniem dachu fortu, jest on cały zarośnięty i
trudno zrobić dobre zdjęcia poszczególnym wieżom artyleryjskim, najgorszy dostęp
jest do głównej wieży bojowej armat dalekosiężnych 120mm (zdjęcie nr 29, 30), po
prostu teren wokół niej to czyjeś pole, które w dodatku było zaorane, po deszczu
można zapomnieć o wycieczce w jej pobliże, 69 lat temu żołnierze porucznika
Witziga mieli chyba łatwiej!!! Mimo tych utrudnień uparty miłośnik historii
może, np. dokładnie obejrzeć kopuły pancerne z widocznymi śladami po przyłożeniu
ładunków kumulacyjnych (zdjęcie nr 23,24,25,35,36) oraz betonowe bloki kryjące
armaty 75 mm (zdjęcia nr 20, 31-33, 37-39). Wokół twierdzy biegnie droga
rowerowa, ale niewiele z niej widać, dochodzi się nią do kanału Alberta, który
miał stanowić zaporę przed wojskami nieprzyjaciela.