Aktywne systemy ochrony czołgów

Eksperci z brytyjskiego Defense Science and Technology Laboratory (Dstl), które stanowi jednostkę badawczą Ministerstwa Obrony, pracują nad... pancerzem z ochronnym polem siłowym. Sile pole elektromagnetyczne miałoby chronić pojazdy przed uderzeniem pocisków.

Specjaliści twierdzą, że w pancerze czołgów można wbudować superkondensatory. Gdy pojazd wykryje, że w jego stronę lecą pociski, energia z superkondensatorów może zostać przekazana do pancerza. Wytworzy się wówczas pole elektromagnetyczne i takie pole siłowe byłoby w stanie uchronić pancerz pojazdu.

Oczywiście, takie pole istniałoby jedynie przez ułamki sekundy, jednak odpowiednie dobranie momentu jego pojawienia się uchroniłoby pojazd przed ogniem wroga. Po rozładowaniu supekondensatory byłyby natychmiast ponownie ładowane w oczekiwaniu na kolejny atak.
Profesor Bryn James, szef zespołu zajmującego się w Dstl pancerzami i systemami ochrony mówi, że zastosowanie dodatkowego elementu, nie zwiększy zbytnio wagi pojazdu. Obecnie i tak większość czołgów nie posiada wystarczająco grubego pancerza, by przetrwać uderzenie nowoczesnego pocisku kumulacyjnego.  Konieczne jest stosowanie niezwykle grubych pancerzy. Użycie pola siłowego wyeliminuje taką potrzebę. Profesor James dodaje przy tym, że wbrew pozorom okazało się, iż naładowanie superkondensatorów nie wymaga olbrzymich ilości energii. Przeprowadzono już pierwsze testy podczas których na tradycyjny pancerz nałożono "pancerz elektryczny", składający się z wielu warstw metalu pomiędzy którymi płynie prąd. Gdy pocisk uderza w pierwszą z nich i ją przerywa, staje się częścią obwodu i powoduje pojawienie się silnego pola elektrycznego pomiędzy warstwami. Pole to prowadzi do odparowania kumulacyjnego, który nie dociera do właściwego pancerza, a więc załoga pozostaje bezpieczna. Prezentacje technologii opracowanej przez Dstl mają odbyć się w najbliższym czasie. Brytyjskie Ministerstwo Obrony chce, by praco organizacji doprowadziły w ciągu najbliższej dekady do obniżenia ciężaru pojazdów opancerzonych o 70 proc.. Pozwoli to zwiększyć ich prędkość i zdolności manewrowe.



W Izraelu puszczają kulki

Izraelskie siły zbrojne oficjalnie zaakceptowały system Trophy Active, którego zadaniem jest ochrona czołgów przed pociskami wroga. Jego testy zakończyły się w ubiegłym roku, a od roku bieżącego będzie on montowany na pojazdach. Trophy Active, opracowany przez firmę Rafael Armaments Development Authority, składa się z radaru korzystającego z czterech anten, dającego czołgowi pełny (360 stopni) kąt widzenia.  Zadaniem radaru jest wykrycie nadlatujących pocisków, określenie ich rodzaju i przewidzenie, w które miejsce pancerza uderzy. Następnie do akcji wkracza system, którego zadaniem jest zniszczenie pocisku, poprzez wystrzelenie w jego kierunku całej "chmury" niewielkich kul (przypomina to strzelanie ze strzelby śrutowej). Trophy Active ma dwa zadania: ochronić czołg, a jednocześnie nie wyrządzić krzywdy własnym jednostkom, które mogą znajdować się w pobliżu pojazdu. Dlatego też pole ostrzału z czołgu jest bardzo niewielkie. Koszt systemu to 200 tys. dol., a więc stanowi on niewielką część ceny nowoczesnego czołgu. Nad podobnymi rozwiązaniami pracują Amerykanie, jednak nie są one jeszcze gotowe do użycia. Trophy Active z pewnością spotka się z olbrzymim zainteresowaniem i pozwoli stwierdzić, na ile podobne technologie sprawdzają się podczas walki.

Na przeciwległym biegunie

Wiadomo, że wyścig technologiczny zmusza przeciwnika do wynajdowania nowej, skuteczniejszej broni lub ochrony na nią.  Najnowsza wersja broni zaczepnej, pochodzącej jeszcze z panzerfaustu to RPG-30, który podobno potrafi poradzić sobie z najlepiej opancerzonymi współczesnymi czołgami. Broń zaprezentowaną niedawno w rosyjskiej telewizji zaczęto już nawet nazywać "zabójcą Abramsów". RPG-30 to nowy rozdział w odwiecznej rywalizacji broni oraz środków zabezpieczających. W latach 80. pojawił się tzw. pancerz reaktywny, którego zadaniem było zwalczanie pocisków przeciwpancernych. W momencie uderzenia pocisku eksplodowała umieszczona w pancerzu niewielka porcja materiału wybuchowego i niszczyła ładunek kumulacyjny. W odpowiedzi pojawiły się tzw. głowice tandemowe, które - jak sama nazwa mówi - składały się z dwóch ładunków. Jedna neutralizowała pancerz reaktywny, druga docierała do celu. Projektanci broni idą ostatnio krok dalej - zamiast reaktywnego pancerza stosują systemy aktywnej ochrony. Przykładem jest np. rosyjska Arena, słynny izraelski Trophyczy rozwijany przez USA U.S. FCLAS. Ich zadaniem jest wykrywaniem nadlatującego pocisku i strącenie lub zniszczenie go w locie przed uderzeniem w cel (służą do tego ładunki typu DIME - Dense inert metal explosives - wystrzeliwujące niewielką chmurę mikroodłamków). W RPG-30 zastosowano 105-milimetrową tandemową głowicę kumulacyjną, która jest w stanie przebić 650-milimetrową stalową płytę pokrytą pancerzem reaktywnym. Jednak najciekawszą innowacją jest wyposażenie granatniki w drugą "lufę", z której na ułamek sekundy przed właściwą głowicą bojową wystrzeliwana jest mniejsza rakieta. Jej zadaniem jest zmylenie system aktywnej ochrony - autorzy nowej wersji RPG zakładają, że jeśli system w pierwszej kolejności zajmie się "wabikiem", to nie będzie w stanie zareagować na właściwy pocisk.  Rosyjska agencja TASS przytoczyła ostatnio wypowiedź anonimowego rosyjskiego eksperta, który mówił, że dzisiejsze systemy aktywnej ochrony potrafią wykryć i zareagować na dwa pociski tylko jeśli pojawią się one w odstępie co najmniej 0,2 sekundy. Jeśli czas ten będzie krótszy, system nie zdoła zestrzelić drugiego pocisku.