Po objęciu w grudniu 1941 roku Naczelnego Dowództwa Wojsk
Lądowych Hitler zaczął w większej niż poprzednio mierze interesować się rozwojem
technicznego sprzętu bojowego armii. Szczególną uwagę poświęcił wojskom
pancernym. Przytoczone poniżej dane, zaczerpnięte częściowo z notatek byłego
generalnego dyrektora w Ministerstwie Zbrojeń i Produkcji Wojennej Saura,
bliskiego współpracownika szefa tego resortu, ministra Alberta Speera, świadczą
o staraniach Hitlera w kierunku uzyskania szybkich postępów na tym polu, zarazem
jednak rzucają światło na jego niezrównoważony charakter. Z obu względów
zasługują na uwagę.
Jak już wspomniałem, w listopadzie 1941 roku przybyli do mej armii pancernej
miarodajni konstruktorzy, przemysłowcy i oficerowie Zarządu Zbrojeń, aby na
miejscu i na podstawie świeżych doświadczeń, zebranych w walkach z
przewyższającymi nasze czołgi rosyjskimi czołgami T-34, zastanowić się nad
środkami, które pozwoliłyby nam odzyskać utraconą przewagę techniczną nad
Rosjanami. Propozycja oficerów frontowych, aby w celu jak najszybszego
poprawienia nadzwyczaj ciężkiej sytuacji niemieckich wojsk pancernych po prostu
skopiować rosyjski czołg T-34, nie znalazła uznania u konstruktorów nie tyle z
powodu ich ambicji rozwiązania problemu własną wynalazczością, ile z powodu
niemożliwości wyprodukowania w krótkim czasie podstawowych części składowych
rosyjskiego czołgu, w szczególności jego aluminiowego silnika dieslowskiego.
Również pod względem potrzebnych do tego stopów stalowych byliśmy, przy naszych
ograniczonych możliwościach surowcowych, w gorszej sytuacji od Rosjan.
Ostatecznie powzięto więc decyzję, aby ukończyć zapoczątkowaną już konstrukcję
czołgu typu Tygrys, wagi około 60 ton, a ponadto zaprojektować typ lżejszy, wagi
35—45 ton, któremu nadano nazwę Pantera. 23 stycznia 1942 roku projekt ten
przedłożono Hitlerowi. Podczas poświęconej temu tematowi konferencji zarządził
on, aby podniesiono zdolność produkcyjną niemieckiego przemysłu budowy czołgów
do 600 sztuk miesięcznie. W maju 1940 roku nasza miesięczna zdolność produkcyjna
wynosiła 125 czołgów wszystkich typów. Osiągnięty w ciągu bez mała dwóch lat
wojenny wzrost produkcji jednego z najważniejszych środków bojowych był więc
zadziwiająco niski. Świadczyło to, że ani Hitler, ani Sztab Generalny nie
zdawali sobie dostatecznie sprawy ze znaczenia czołgu w prowadzonej przez nas
wojnie i że tego stanu rzeczy nie zmieniły nawet wielkie sukcesy wojsk
pancernych w latach 1939—1941. [...]
W marcu zlecono firmie „Krupp" i profesorowi Porsche przystąpienie do
konstruowania czołgu wagi 100 ton. Prace nad tym nowym typem miano prowadzić w
przyspieszonym tempie, tak by próbne czołgi można było zademonstrować już wiosną
1943 roku. Ponieważ przyspieszony rozwój broni pancernej wymagał większej liczby
konstruktorów, przemysł samochodowy wstrzymał produkcję służącą do zaspokojenia
potrzeb cywilnych. 19 marca 1942 roku Speer zameldował fuehrerowi, że do
października tego roku będzie już gotowych 60 czołgów typu Tygrys wykonanych w
zakładach profesora Porschego i 25 czołgów Tygrys produkcji Henschla, po czym do
marca 1943 roku nastąpi dostawa dalszych 135 Tygrysów, co w sumie da już 220
czołgów tego typu — oczywiście, o ile wszystkie te czołgi będą faktycznie zdatne
do użytku!
W kwietniu Hitler zażądał skonstruowania granatu przeznaczonego dla armat
kalibru 88 mm i 75 mm, które miały stanowić uzbrojenie czołgów typu Tygrys i
Pantera. W tym samym miesiącu poddano próbom pierwsze czołgi Tygrys zbudowane
przez zakłady Henschla i Porschego. Hitler widocznie nosił się w kwietniu
z zamiarem desantu na Malcie, zażądał bowiem budowy 12 czołgów typu Panzer IV z
pancerzem czołowym grubości 80 mm, nadających się do szturmowania umocnień na
wyspie. Później o tym ze wszech miar słusznym zamiarze nic więcej nie słyszano.
W maju 1942 roku Hitler zaakceptował zaproponowaną przez firmę MAN konstrukcję
czołgu Pantera i kazał zamówić specjalne platformy kolejowe do transportu
najcięższych superczołgów. Produkcja dział szturmowych miała być podwyższona do
100 miesięcznie, a produkcja czołgów typu Panzer III — do 190. W czerwcu
1942 roku Hitlera opanował znów niepokój, czy grubość pancerza znajdujących się
w budowie czołgów jest wystarczająca. Rozkazał więc zwiększyć grubość pancerza
czołowego czołgów Panzer IV i dział szturmowych do 80 mm, dodając jednocześnie,
iż nie jest pewien, czy wiosną 1943 roku ta sama grubość 80 mm pancerza
czołowego nowego czołgu Pantera okaże się jeszcze wystarczająca. Zażądał zatem
rozpoczęcia badań nad możliwością zwiększenia grubości pancerza do 100 mm,
zaznaczając, aby w każdym razie pancerz tej grubości miały wszystkie pionowe
części Pantery. Jednocześnie kazał zbadać możliwość zwiększenia grubości
pancerza czołowego czołgów Tygrys do 120 mm.
Podczas narady 23 czerwca 1942 roku zaplanowano na maj 1943 roku wyprodukowanie
następującej liczby czołgów:
Czołgi rozpoz. na bazie dawnego Panzer II ....... 131 sztuk
Czołgi Pantera ............................................ 250 sztuk
Czołgi Tygrys ............................................. 285 sztuk
Hitler był bardzo zadowolony z tego planu. Ponadto życzył sobie przyspieszenia
produkcji czołgowego silnika dieslowskiego chłodzonego powietrzem. Identyczne
życzenia wyraził już w 1932 roku generał Lutz. [...] W dalszym przebiegu
narady Hitler poruszył zasadnicze zagdnienia budowy czołgów, przy czym
całkowicie zgodził się ze zreferowaną mu podstawową tezą, iż ważne jest, po
pierwsze, uzbrojenie, ich w broń możliwie największego kalibru, po drugie,
uzyskanie maksymalnej szybkości i, po trzecie, możliwie jak największa grubość
pancerza. Przy tym ostatnim punkcie znowu przejawiła się charakterystyczna dla
niego wewnętrzna rozterka, bo ponownie oświadczył, że jednak najważniejsza jest
grubość pancerza. Potem dał się ponieść fantazji i wysunął zgoła nierealne
projekty: polecił mianowicie inżynierom Grotemu i Hakerowi skonstruowanie,
superczołgu-giganta wagi 1000 ton. Ponadto rozkazał, aby w znajdujących się w
budowie w zakładach Porschego czołgach typu Tygrys dno miało pancerz grubości
100 mm oraz żeby uzbroić je bądź 150 mm armatą L37, bądź 100 mm atmatą L7O.
Profesor Porsche zobowiązał się pierwsze czołgi jego konstrukcji dostarczyć do
12 maja 1943 roku. 8 lipca 1942 roku postanowiono sformować w
przyspieszonym tempie pierwszą, kompanię czołgów typu Tygrys i wprowadzić ją do
walk pod Leningradem. 23 lipca, no a więc w 15 dni później, Hitler zmienił
decyzję, żądając, aby Tygrysy doprowadzić do stanu gotowości bojowej najpóźniej
do września w celu skierowania ich do Francji, Widocznie już wtedy obawiał się
wielkich desantów mocarstw zachodnich, Dla ulepszenia czołgów dawnego typu
Panzer III nakazał zmianę ich uzbrojenia, które odtąd stanowić miała 75 mm
armata L24. Maksymalne zwiększenie siły bojowej czołgów bardzo leżało mu na
sercu. Ale już na tej samej naradzie ponownie odżyła sprawa dział samobieżnych
na podwoziach czołgowych, jakkolwiek zwiększenie produkcji tych dział musiało
siłą rzeczy pociągnąć za sobą zmniejszenie produkcji czołgów.
W sierpniu 1942 roku Hitler kazał zbadać, w jakim terminie możliwe jest
zbudowanie do czołgu typu Tygrys armaty 88 mm o długiej lufie; armata ta miała
zdolność przebijania pancerza grubości 200 mm. Jednocześnie rozkazał, aby
oddawane do naprawy czołgi typu Panzer IV uzbrajać w armaty o długiej lufie i w
ten sposób spotęgować ich działanie.
We wrześniu 1942 roku opracowano nowy plan budowy czołgów, w myśl którego do
wiosny 1944 roku miano osiągnąć następującą produkcję miesięczną:
Leopardy (lekkie czołgi rozpoznawcze) .............. 150
Pantery ........................................................ 600
Tygrysy ........................................................ 50
Ogółem czołgów ................ 800
Działa szturmowe ................................................... 300
Lekkie działa samobieżne ......................................... 150
Ciężkie działa samobieżne ........................................ 130
Najcięższe działa samobieżne .................................... 20
Ogółem artyleria na podwoziach czołgowych ...... 600
Aby zwiększenie produkcji dział samobieżnych nie spowodowało zmniejszenia
produkcji czołgów, rozkazano, aby dział samobieżnych nie budować ze szlachetnych
gatunków stali. Niemniej jednak było jasne, że punkt ciężkości w niepokojący
sposób przesunął się z produkcji czołgów na produkcję artylerii, tzn. z broni
zaczepnej na broń obronną, w dodatku daleką od doskonałości, już wtedy bowiem
napływały z frontu skargi, że działa samobieżne na podwoziach czołgu Panzer II i
38-tonowego czołgu czeskiego nie odpowiadają wymaganiom bojowym. Podczas
omawiania sprawy Tygrysa konstrukcji Porschego Hitler oświadczył, iż, jego
zdaniem czołg ten dzięki napędowi elektrycznemu i silnikowi chłodzonemu
powietrzem nadaje się szczególnie do działań w Afryce, ale promień jego
działania wynoszący 50 km nie wystarcza, należy więc go podnieść do 150 km. To
ostatnie żądanie było niewątpliwie słuszne, tylko że trzeba je było wysunąć już
przy omawianiu pierwszego projektu konstrukcyjnego.
We wrześniu rozważanie wszystkich tych zagadnień przebiegało pod wrażeniem
ciężkich walk w rejonie stalingradzkim i w samym Stalingradzie. Zaczęto
zastanawiać się nad ulepszeniem dział szturmowych przez wyposażenie ich w armatę
75 mm L 70 i przez zwiększenie grubości pancerza czołowego do 100 mm. Na
podwoziach dział szturmowych lub czołgów typu Panzer IV zamierzano ustawić
ciężkie działa artylerii piechoty. Znajdujący się w budowie czołg Tygrys
konstrukcji Porschego miano częściowo budować jako działo szturmowe, tzn. bez
wieży obrotowej, z 88 mm armatą o długiej lufie i z pancerzem czołowym grubości
200 mm. Rozważano także wbudowanie w ten czołg 210 mm ciężkiej haubicy. Nasze
ówczesne czołgi niewątpliwie nie były przystosowane do walk ulicznych, niemniej
jednak błędem było wprowadzać w nich już po oddaniu do produkcji coraz to nowe
zmiany konstrukcyjne i przez to stwarzać mieszaninę rozmaitych typów z jeszcze
większą liczbą różnych części zamiennych. Naprawa tych czołgów w warunkach
polowych stawała się problemem nie do rozwiązania. We wrześniu 1942 roku
po raz pierwszy wprowadzono do akcji Tygrysy. Doświadczenie nabyte w pierwszej
wojnie światowej uczyło, że przy wprowadzaniu nowych środków walki trzeba się
uzbroić w cierpliwość i czekać z tym tak długo, aż będzie zapewniona ich masowa
produkcja, a więc i masowe użycie. Już w pierwszej wojnie światowej Francuzi i
Anglicy, przedwcześnie wprowadzając do akcji swe czołgi małymi partiami,
zmarnowali szansę — w innych warunkach niezawodne — osiągnięcia wielkiego
sukcesu. Fachowa krytyka wojskowa stwierdziła i wytknęła ten błąd. Sam też
często o tym mówiłem i pisałem. Hitler wiedział o tych faktach. Mimo to nie mógł
opanować niecierpliwości, chciał jak najprędzej wypróbować swój nowy wielki
atut. Na domiar wybrał do tego zupełnie podrzędne zadanie, a mianowicie lokalny
atak w całkowicie nieodpowiednim terenie — w bagnistych lasach pod Leningradem,
gdzie ciężkie czołgi mogły tylko w pojedynczej kolumnie posuwać się przesiekami
i przez to wpadały prosto pod lufy dział przeciwpancernych, których przeciwnik
oczywiście nie omieszkał ustawić wzdłuż tych dróg. Ponieśliśmy wskutek tego
ciężkie straty, których można było uniknąć, i zdradziliśmy przedwcześnie
tajemnicę posiadania tego środka bojowego, a przez to możliwość przyszłego
zaskoczenia nieprzyjaciela. Rozczarowanie było tym większe, że i sam atak nie
udał się z powodu niedogodnego terenu.
W październiku produkcję czołgów jeszcze bardziej ograniczono na rzecz dział
szturmowych, wydany bowiem został rozkaz budowania dział szturmowych na
podwoziach czołgów typu Panzer IV z 75 mm armatą L 70 o długiej lufie i na
podwoziach czołgów Pantera z 88 mm armatą L 71 również o długiej lufie. Prócz
tego zmontowano 40—60 ciężkich dział piechoty na podwoziach Panzer IV. Hitler
zamierzał ponadto zmontować na podwoziach tego typu ciężkie haubice o skróconych
lufach i wyposażyć je w granaty burzące. Wszystkie te konstrukcje, mimo iż
skądinąd zasługiwać mogły na uwagę, w rezultacie uszczuplały produkcję naszego
jedynego, w owym czasie czołgu bojowego faktycznie przydatnego do walk. Był nim
właśnie Panzer IV, którego produkcja w październiku osiągnęła po raz pierwszy
skromną zaprawdę liczbę 100 sztuk. Ale nie dość na tym, bo oto Ministerstwo
Zbrojeń wystąpiło już z projektem, aby obok planowanego Leoparda również Panterę
budować jako lekki czołg rozpoznawczy. Do tego jednak na szczęście nie doszło.
W przeciwieństwie do błądzenia po manowcach w sprawie budowy czołgów, słuszny
był wyrażony przez Hitlera pogląd, że dla Tygrysa armata 88 mm o długiej lufie
ma, z uwagi na płaski tor pocisku, większe znaczenie niż działo większego
kalibru o mniejszej szybkości początkowej. Armata czołgu służyć musi przede
wszystkim do walki z czołgami przeciwnika i to jest główne jej zadanie,
wszystkie inne względy muszą zejść na drugi plan. W listopadzie Hitler
zażądał zwiększenia produkcji Tygrysów z 13 do 25 sztuk miesięcznie. Cel ten
został osiągnięty, bo już w tym samym miesiącu wyprodukowano 25 czołgów.
Produkcja dział szturmowych po raz pierwszy osiągnęła liczbę 100 sztuk czołgów
tego typu w ciągu jednego miesiąca. W pierwszych dniach grudnia znowu
zaczęto toczyć dyskusje nad sprawą użycia czołgów. Hitlerowi zwrócono uwagę, że
rozdrobnione użycie Tygrysów pociąga za sobą poważne szkody. Odpowiadając,
fuehrer wysunął twierdzenie, że na froncie wschodnim takie rozdrobnione użycie
jest właśnie celowe, podczas gdy w Afryce powinniśmy dążyć do zmasowanego
wprowadzania ich w akcję. Nigdy, niestety, nie dowiedziałem się, czym Hitler
uzasadniał ten niezrozumiały pogląd.
Produkcję czołgów Panzer III całkowicie przerwano, uzyskany zaś przez to luz w
zdolności produkcyjnej przemysłu wykorzystano do budowy dział szturmowych.
Miesięczna produkcja tych dział miała do czerwca 1943 roku osiągnąć liczbę 220
sztuk, przy czym 24 spośród nich miano wyposażyć w lekkie haubice polowe.
Uzbrojenie w te działa o małej szybkości początkowej i bardzo stromym torze
odpowiadało wprawdzie potrzebom walk piechoty, osłabiało jednak możliwości
zwalczania nieprzyjacielskiej broni pancernej. Podczas jednego z raportów
inżynierów Porschego i doktora Muellera (z zakładów Kruppa) Hitler wyraził
nadzieję, że próbny wóz bojowy Maeuschen („Myszka") wagi 100 ton zdołają oni
wykonać do lata 1943 roku i zażądał, aby firma Kruppa po przeprowadzeniu prób
zaczęła czołg ten produkować seryjnie w liczbie 5 sztuk miesięcznie.
Tymczasem nieustannie napływały meldunki o trudnościach w zdobywaniu części
zamiennych na skutek dalszego zwiększania liczby typów i ustawicznie
wprowadzanych zmian konstrukcyjnych. W styczniu 1943 roku kontynuowano
dyskusje nad pancerzem, uzbrojeniem oraz nad sprawą budowy czołgu-mamuta. Stary
czołg Panzer IV miał na przedzie otrzymać pancerz skośny grubości 100 mm.
Pantera — pancerz czołowy grubości 100 mm. Lekki czołg rozpoznawczy Leopard
skreślono z produkcji, zanim go w ogóle zaczęto wytwarzać, uzasadniając to tym,
że ”ani jego pancerz, ani uzbrojenie nie będą odpowiadały warunkom, jakie
powstaną w 1944 roku". Tygrysy postanowiono wyposażyć w armatę 88 mm o
długiej lufie oraz w pancerz czołowy grubości 150 mm i pancerz boczny grubości
80 mm. „Myszkę" Porschego przekazano do produkcji, podwyższając liczbę
miesięczną do 10 sztuk. Mimo iż na razie ten czołg-gigant, płód fantazji Hitlera
i jego otoczenia, nie istniał nawet w postaci drewnianego modelu, postanowiono z
końcem 1943 roku przystąpić do jego seryjnej produkcji, wyposażyć go w armatę
128 mm i ponadto zbadać możliwość ustawienia na nim armaty 150 mm.
Dla prowadzenia walk w obrębie miast Hitler zażądał zbudowania trzech
czołgów-taranów typu Tygrys na podwoziach Porschego. Czołgów tego typu nie
wybudowano. Można sobie wyobrazić ten średniowieczny sposób prowadzenia walk,
gdyby fizycznie zastosowano ów produkt wyobraźni strategów zza biurka! Aby zaś
tym gigantom, przeznaczonym do walk w mieście, nie zabrakło materiałów pędnych,
zarządzono zbudowanie dla nich specjalnych przyczep ze zbiornikami paliwa oraz
obudowanie dodatkowych baków. Hitler zażądał ponadto, aby zbudowano dla czołgów
agregaty do stawiania zasłony dymnej. Oświadczył także, że najlepszym samolotem
obserwacyjnym dla artylerii i związków pancernych jest helikopter. Wydana
przez Hitlera odezwa Do wszystkich pracowników przemysłu budowy czołgów z 22
stycznia 1943 roku, jak również udzielone ministrowi Speerowi pełnomocnictwa do
rozszerzenia planu produkcji czołgów świadczyły o tym, że z coraz większym
niepokojem obserwowano, jak zmniejsza się siła bojowa niemieckich wojsk
pancernych, podczas gdy Rosjanie stale zwiększali seryjną produkcję swego
znakomitego czołgu T-34, nie wprowadzając do niego żadnych zmian. Mimo
zorientowania się w tej sytuacji Hitler zażądał w pierwszych dniach lutego
przystąpienia do budowy tzw. trzmieli (ciężka haubica polowa) i szerszeni
(armata 88 mm) jako dział samobieżnych na podwoziach Panzer IV. Całą produkcję
czołgów typu Panzer II przestawił na produkcję dział samobieżnych — lekkich
haubic polowych, produkcję czołgów wagi 38 ton (stary czołg czeski) — na
produkcję samobieżnych 40 mm dział przeciwpancernych. Ponadto zarządził
zbudowanie w przyspieszonym tempie 90 specjalnych Tygrysów konstrukcji Porschego,
którym nadano nazwę Ferdinand. Aby osłonić czołgi Panzer IV, Pantery oraz działa
szturmowe przed przebijającą pancerz amunicją rosyjskiej piechoty, wyposażono je
w tzw. fartuchy — luźno zwisające na zewnętrznych ścianach czołgów blachy
pancerne, chroniące pionowe części korpusu i mechanizm poruszający. We
wszystkie te rozważania nad coraz poważniej kształtującą się sytuacją
niemieckich wojsk pancernych wmieszał się w końcu Sztab Generalny, który zażądał
zaniechania budowy wszystkich typów z wyjątkiem Tygrysów i niedojrzałych jeszcze
do produkcji seryjnej Panter. Hitler skwapliwie zgodził się na tę propozycję;
Ministerstwo Zbrojeń również powitało ją z zadowoleniem, gdyż dawała ona
możliwość uproszczenia produkcji. Ci swoistego rodzaju nowatorzy jednego tylko
nie wzięli pod uwagę, zapomnieli mianowicie, że z chwilą zaprzestania budowy
czołgów Panzer IV armia niemiecka na razie będzie zdana jedynie na miesięczną
produkcję 25 Tygrysów. Musiałoby to nieuchronnie doprowadzić w ciągu bardzo
krótkiego czasu do całkowitego zniszczenia niemieckiej armii. Rosjanie bez
pomocy swych zachodnich sojuszników wygraliby wojnę i zaleliby Europę. Żadna
siła na świecie nie byłaby w stanie ich zatrzymać. Europejskie problemy byłyby
przez to znakomicie uproszczone. Wszyscy wtedy dowiedzielibyśmy się, czym jest
„prawdziwa" demokracja! Groziło nam tak olbrzymie niebezpieczeństwo, że
zarówno same wojska pancerne, jak i kilku rozumnych ludzi znajdujących się w
wojskowym otoczeniu Hitlera zaczęli się rozglądać za człowiekiem, który byłby w
stanie w ostatniej godzinie zażegnać widmo chaosu. Hitlerowi, położono na stole
moje publikacje przedwojenne i doprowadzono do tego, że je przeczytał. Następnie
zasugerowano mu, by mnie wezwał. W końcu zdołano o tyle przezwyciężyć jego
nieufność do mnie, że zgodził się przynajmniej jeden raz mnie wysłuchać. I oto
17 lutego 1943 roku, ku memu największemu zdumieniu, zatelefonowano do mnie z
Zarządu Personalnego Wojsk Lądowych z wezwaniem, bym stawił się na rozmowę z
fuehrerem w jego kwaterze głównej w Winnicy.
