Armie państw arabskich zostały po klęsce 1967 roku szybko odbudowane, a ich potencjał bojowy ciągle wzrastał, gdyż napływało do nich wiele nowych typów uzbrojenia wojskowego produkcji radzieckiej.Trafiały do nich m.in. czołgi T-55, T-62 i PT-76, samoloty MiG-21 i Su-7, bojowe wozy piechoty BMP-1, różnorodne systemy artyleryjskie w tym BM-21 Grad i - co w nadchodzącym konflikcie miało odegrać pierwszorzędną rolę - nowoczesne systemy przeciwpancerne (m.in. ppk Malutka, granatniki RPG-7, działa bezodrzutowe) i przeciwlotnicze (S-75M Wołchow, S-125 Newa, 2K12 Kub, ZSU-23-4 Szyłka, Strzała-2). Również Izrael wzmacniał potencjał swoich sił zbrojnych. Po Wojnie Sześciodniowej francuskie dostawy uzbrojenia zostały przerwane. Jednakże, wyzyskując rywalizację mocarstw (USA i ZSRR) państwu żydowskiemu udało się uzyskać amerykańskie dostawy uzbrojenia i ogromną pomoc wojskową, która zresztą utrzymuje się do dzisiaj. Już w 1968 roku rozpoczęto dostawy samolotów A-4 Skyhawk, nieco później do Izraela zaczęły docierać F-4 Phantom. Już wcześniej dostarczano sprzęt dla wojsk lądowych, m.in. czołgi M48 i M60 Patton, transportery opancerzone M-113, a także haubice samobieżne 175 mm M-107 i 155 mm M-109. Ponadto, w Izraelu rozwinięto własny przemysł zbrojeniowy.

W celu skutecznej obrony przed ewentualnym atakiem państw arabskich, Izrael umocnił granice zdobytych terytoriów na Synaju i Wzgórzach Golan. Półwysep Synaj osłaniała Linia Bar-Leva, składająca się z piaskowego wału usypanego na brzegu Kanału Sueskiego oraz systemu powiązanych ze sobą punktów obserwacyjnych, punktów oporu i zapór inżynieryjnych. Na niektórych odcinkach kanału zainstalowano sprzęt do rozlewania płonącej ropy naftowej. Linia Bar-Leva składają się z dwóch pasów obrony, przy czym pierwszy tworzyło 35 plutonowych punktów oporu, drugi zaś 11 umocnionych posterunków dla kompanii. Pomiędzy pasami znajdowały się kompanie czołgów gotowe do natychmiastowego kontrataku w wypadku sforsowania Kanału Sueskiego. W odwodzie znajdowały się 3 brygady pancerne, które miały wykonywać dalsze kontrataki. Obsadę stanowili żołnierze 252 Dywizji Pancernej. Wzgórza Golan były chronione przez tzw. Linię Purpurową - system umocnień, składający się m.in. z rowu przeciwczołgowego, wału ziemnego i dwóch linii oporu posiadających kompanijne i plutonowe punkty oporu, oraz okopane czołgi. Linia Purpurowa zawierała także rozmaite przeszkody inżynieryjne - zasieki z drutu kolczastego, pola minowe. Teren na Wzgórzach Golan zdecydowanie sprzyjał obrońcom. W momencie wybuchu wojny Linię Purpurową obsadzały elementy 36 Dywizji Zmechanizowanej. Na datę rozpoczęcia walk wybrano dzień 6 października - żydowskie święto Yom Kippur, największe święto w roku w Izraelu, trafnie sądząc że większość żołnierzy izraelskich będzie wtedy na przepustkach, a dowództwo izraelskie będzie niechętne przeprowadzaniu mobilizacji w czasie święta.

Front Egipski
Egipskie działania zmierzające do opanowania Półwyspu Synaj rozpoczęły się zmasowanym przygotowaniem artyleryjskim i lotniczym z udziałem dużej ilości dział i moździerzy różnych kalibrów oraz artyleryjskich wyrzutni rakietowych BM-21 Grad. Atakujące falami myśliwce bombardujące Su-7 wyłączyły z działań izraelskie lotnisko Refidim położone w centrum Synaju. Ocenia się, że przygotowanie artyleryjskie skutecznie poraziło izraelskie punkty oporu i miało istotny wpływ na późniejsze skuteczne przełamanie Linii Bar-Leva. Ważną rolę odegrały m.in. wyrzutnie BM-21, przechodzące swój chrzest bojowy.
Forsowanie kanału rozpoczęło się o godzinie 14:20. Pierwszy rzut forsujących liczył 4000 żołnierzy. Już po kilkunastu minutach jego żołnierzom udało się sforsować kanał i przystąpić do likwidacji plutonowych punktów oporu, co przebiegało bardzo sprawnie. Walkę ułatwiał fakt, że jedynie 18 z 35 punktów pierwszej linii oporu było obsadzonych. Równocześnie odparto, z pomocą lekkiej broni ppanc. pierwsze kontrataki izraelskich czołgów ze składu 252 DPanc., rozmieszczonych w bezpośredniej bliskości fortyfikacji, przeprowadzane bez wsparcia piechoty.

Egipcjanie osiągnęli pełne zaskoczenie. Izraelczycy podjęli próbę zniszczenia przepraw lotnictwem, nie odnosząc żadnego sukcesu, za to ponosząc pierwsze w tej wojnie straty, m.in. od ognia zestawów Kub. Tuż po sforsowaniu kanału i przełamaniu pierwszej linii obrony rozpoczęto wymywanie wału piaskowego oraz budowę przepraw, m.in. z użyciem parków pontonowych PMP. Cały dzień odpierano kontrataki 252 DPanc., która w planach izraelskich miała nie dopuścić do forsowania kanału. Pierwszego dnia zostało, głównie ogniem ppk i ręcznych granatników przeciwpancernych, wyłączonych z walki do 100 czołgów tej dywizji (również przez desanty wysadzane w głębi półwyspu) - można uznać, że utraciła ona zdolność bojową, a w każdym razie ofensywną. W dzień po rozpoczęciu działań na drugi brzeg Kanału Sueskiego przeprawiono 800 do 1000 czołgów i 90 do 100 tys. żołnierzy. Egipskie straty w ludziach wyniosły zaledwie od 200 do 300 zabitych, podczas gdy przed rozpoczęciem operacji przewidywano nawet do 10 tys. ofiar przy forsowaniu kanału. W wielu miejscach na Półwyspie Synaj wysadzono desanty śmigłowcowe, co uniemożliwiało Izraelczykom ruch odwodami.
7 Października izraelskie wojska lądowe nie podjęły kontrataków, z powodu konieczności dokończenia mobilizacji, a także walki z desantami śmigłowcowymi i egipskimi oddziałami wydzielonymi, które zostały zmuszone do wycofania się z zajmowanej przełęczy Giddi, ale za cenę dużych strat dla jednostek 252 izraelskiej DPanc. Wojska egipskie zdobyły większość kompanijnych punktów oporu. Izraelskie siły powietrzne kontynuowały 7 października naloty na egipskie przeprawy, nie odnosząc sukcesów z powodu silnego oddziaływania obrony przeciwlotniczej, a także budowy przez Egipcjan pozornych mostów które ściągały na siebie izraelskie ataki. Rozpoczęto przerzut za kanał mobilnych systemów przeciwlotniczych (zestawy rakietowe Kub i artyleryjskie Szyłka). Po sforsowaniu kanału egipskie lotnictwo nie podejmowało praktycznie żadnych działań w tym obszarze. Wiązało to się zapewne z obawą o zestrzelenie przez własne systemy przeciwlotnicze, a także świadomością słabego wyszkolenia egipskich pilotów, którzy z trudem mogli stawiać czoła Izraelczykom.

Pierwsze izraelskie kontrataki, wykonywane przez mobilizowane izraelskie dywizje pancerne (162 DPanc gen. Adana i 143 DPanc-Spad. gen. Sharona) mogły być wykonywane dopiero 8 października rano. Pierwsza wkroczyła do akcji Dywizja gen. Adana, osłabiona przez działania pododdziałów desantowych, a wzmocniona przez jednostki odwodowe które powoli się mobilizowały. Niektóre z nich były wyposażone w zmodernizowane czołgi Super Sherman z armatami 105 mm, aczkolwiek większość stanowiły Pattony. Wykonano kilka kontrataków zakończonych niewielkimi sukcesami terenowymi, ale nie zdołano zlikwidować egipskiego przyczółka ponosząc przy tym wielkie straty od ognia egipskiej broni przeciwpancernej i okopanych czołgów (w tym nowoczesnych w owych czasach T-62 z armatami kalibru 115 mm). Stało się jasne, że przygotowana egipska obrona przeciwpancerna (podobnie, jak przeciwlotnicza) jest bardzo trudna do przełamania. Nie pomogło izraelskie lotnictwo, które wykonało zaledwie osiem(!) lotów. Gen. Sharon również wykonał nieskuteczne kontrataki, ponosząc duże straty, w dodatku łamiąc rozkaz dowództwa. Po odparciu izraelskich kontrataków, dowództwo egipskie kontynuowało pogłębianie przyczółka, osiągając przełamanie głębokości kilkunastu kilometrów, jakkolwiek jego głębokość różniła się na różnych odcinkach. Ogólnie rzecz biorąc, z perspektywy egipskiej pierwsze trzy dni walk zakończyły się całkowitym sukcesem. Sforsowano z sukcesem Kanał Sueski, przełamując dwie linie oporu (pierwszy kompanijny punkt oporu został zdobyty już po 40 minutach od rozpoczęcia forsowania), odpierając przy tym kontrataki izraelskich odwodów taktycznych (elementów 252 DPanc.) i operacyjnych (162 DPanc., elementów 143 DPanc.-Spad.), zadając im duże straty. Pogłębiono i umocniono przyczółek na Synaju. Egipska obrona przeciwlotnicza praktycznie uniemożliwiła izraelskiemu lotnictwu jakiekolwiek skuteczne działanie, co było szczególnie ważne biorąc pod uwagę traumę z 1967 roku. Egipski żołnierz dał dowody wielkiej odwagi, odpowiedniego wyszkolenia i pokazał, że jest w stanie z powodzeniem przełamywać izraelskie linie i stawiać czoła pancernym kontratakom, a obrona przeciwpancerna złożona z okopanych czołgów oraz piechoty nasyconej wyrzutniami ppk i granatnikami sprawdziła się w pełni. M.in. z powodu napływania izraelskich rezerw nie zdołano jednak przejąć kontroli nad drogą rokadową (tzw. Drogą Artyleryjską) ani przełęczami prowadzącymi w głąb Synaju, chociaż kontrolowano brzeg Kanału Sueskiego na całej jego długości. Sytuacja na froncie zaczęła się stabilizować, gdyż żadna ze stron nie była w stanie podjąć działań ofensywnych - Izraelczycy nie byli w stanie przełamać egipskiej obrony, ale ich własna obrona konsolidowała się, napływały w bardzo szybkim tempie rezerwy i mogli już z powodzeniem odpierać ataki Egipcjan, którym pozostało tylko umacnianie przyczółka. Ważnym czynnikiem, utrudniającym Egipcjanom działania ofensywne, było przywiązanie do własnego systemu obrony przeciwlotniczej - szybkie ataki w głąb Synaju mogły skutkować wyjściem poza parasol własnych baterii rakiet i dział przeciwlotniczych, co w konsekwencji wystawiało atakujące egipskie jednostki na atak powietrzny.
Do 14 października na froncie egipskim trwała stagnacja. Ze względu na niekorzystny dla Syryjczyków rozwój sytuacji na froncie golańskim prezydent Egiptu Anwar Sadat zmuszony został do podjęcia decyzji o wykonaniu ataku na pozycje izraelskie dla odciążenia sojuszników. Osiem grup bojowych ze składu dwóch dywizji pancernych (4 i 21 DPanc.) i czterech dywizji piechoty przeprowadziło ogólne natarcie wzdłuż izraelskich dróg dofrontowych. Po początkowych sukcesach rozbiło się ono o dobrze przygotowaną obronę przeciwpancerną. 14 października Izraelczycy stosowali już taktykę połączonych rodzajów broni - każdy czołg miał przydzieloną drużynę piechoty na transpoterze opancerzonym, której głównym zadaniem była walka z środkami ppanc. przeciwnika, w tym obsługami granatników i ppk, podobne zadanie miała też artyleria, co było realizowane z dobrym skutkiem. Wreszcie, działając w obronie, na przygotowanych pozycjach izraelscy czołgiści mogli wykorzystać swoje lepsze wyszkolenie ogniowe. Ponadto, Izraelczycy użyli po raz pierwszy w tej wojnie z dosyć dobrym skutkiem francuskich ppk SS-11. Wreszcie, egipskie czołówki pancerne działały częściowo poza zasięgiem swojej OPL, przez co Izraelskie Siły Powietrzne mogły wykonać przeciwko nim serię skutecznych uderzeń. Po poniesieniu ciężkich strat Egipcjanie wycofali się na pozycje wyjściowe. Stracili oni 260 czołgów, podczas gdy Izraelczycy zaledwie 40. Ponadto, Izraelczycy byli w stanie ewakuować z pola walki i naprawić większość trafionych czołgów. Egipskie straty w czołgach z dnia 14 października równały się stratom z całego poprzedniego tygodnia walk.

Dzięki temu, Izraelczycy zyskali możliwość przeprowadzenia zwrotu zaczepnego, który był planowany już wcześniej. 15 października rozpoczęła natarcie 143 DPanc-Spad. Jednostkom dywizji udało się dosyć szybko dojść do Kanału i rozpocząć forsowanie. Z pewnym opóźnieniem zareagowały jednostki egipskie, znajdujące się m.in. w Chińskiej Farmie położonej niedaleko na północ od punktu forsowania. Dywizja gen. Szarona musiała odpierać zaciekłe kontrataki elementów egipskich 16 DP i 21 DPanc. Ponadto, droga do obszaru forsowania znalazła się pod ostrzałem egipskiej artylerii. Niemniej jednak rana 16 października 243 Brygada Powietrznodesantowa, kompania czołgów oraz stanowisko dowodzenia dywizji z jej dowódcą znajdowały się już na drugim brzegu. Na zachodnim brzegu Kanału nie napotykano większego oporu. Jednakże, na Synaju 16 DP i 21 DPanc. stawiały bardzo zacięty opór, przechodząc do kontrataków, przejściowo nawet odcinając przyczółek od sił głównych. Niemniej jednak, dzięki podejściu sił głównych 162 DPanc. gen. Adana (tej samej, która wykonywała kontrataki 8 października i poniosła ogromne straty) dzięki umiejętnemu dowodzeniu (m.in. złapano w zasadzkę rozbito egipską 25 BPanc. przy niewielkich stratach własnych) po bardzo ciężkich walkach zażegnano niebezpieczną sytuację, a Egipcjanie zostali zmuszeni do odwrotu na wcześniej zajmowane pozycje. Stopniowo kontynuowano forsowanie kanału, najpierw przez elementy 143 DPanc-Spad., a potem 162 DPanc. Trzeba tutaj podkreślić, że zgodnie ze strategią prezydenta Sadata siły egipskie miały trzymać się zajmowanych przyczółków na wschodnim brzegu Kanału Sueskiego, tak aby stanowić kartę przetargową w późniejszych negocjacjach i symbol skutecznego oporu. Jak się miało później okazać, z politycznego punktu widzenia strategia prezydenta Sadata była bardzo słuszna. Tymczasem na zachodnim brzegu kanału gen. Szaron wysłał oddziały wydzielone, które miały zwalczać siły egipskiej obrony przeciwlotniczej, co pozwoliło na wykonanie wyłomu w egipskim systemie OPL przez który samoloty izraelskich sił powietrznych mogły bezpiecznie atakować cele położone w głębi Egiptu. Ruch ten świadczy o elastyczności izraelskiego dowództwa - gdy lotnictwo nie mogło przełamać obrony przeciwlotniczej, przełamały ją wojska lądowe. Od 14 października, gdy po raz pierwszy na froncie egipskim udzielono skutecznego wsparcia wojskom lądowym, lotnictwo izraelskie zwiększało natężenie swoich działań. Nawet niewielkie uszkodzenie egipskiego systemu obrony powietrznej sprawiało, iż stawał on się dużo mniej szczelny, co pozwalało izraelskiemu lotnictwu na znacznie większą swobodę działań. Co ciekawe, Egipcjanie długo nie podejmowali działań przeciwko izraelskim przyczółkom, koncentrując się na walce na Synaju. Izraelskie uderzenia pomocnicze, wykonywane przeciwko siłom znajdującym się na wschodnim brzegu Kanału Sueskiego odnosiły skutek - były uważane za uderzenia główne. Oczywiście, natarcia te przynosiły Izraelczykom znaczne straty, jednak pozwoliły odsunąć uwagę egipskich dowódców od zagrożenia, jakie tworzyły na ich tyłach 143 DPanc-Spad. i 162 DPanc. Dywizje te rozwinęły natarcie w rozbieżnych kierunkach - 162 DPanc. atakowała w kierunku Suezu, w celu odcięcia 3 Armii Polowej od źródeł zaopatrzenia, natomiast 143 DPanc-SPad. i 252 DPanc. rozwijały natarcie w głąb terytorium Egiptu, na zachód i południe. Egipska 3 AP została odcięta od źródeł zaopatrzenia, aczkolwiek samo miasto Suez nie zostało zdobyte, a czołowa kolumna spadochroniarzy musiała przebijać się z okrążenia. Warto zauważyć, że dokończenie okrążenia 3 AP przez siły izraelskie miało miejsce 24 października już po zadeklarowaniu przez Egipt woli przerwania działań wojennych dwa dni wcześniej. Działo się tak gdyż Izrael, wiedząc o znacznych siłach egipskich na Synaju chciał uzyskać przed negocjacjami atut w postaci całkowitego okrążenia jednego z nieprzyjacielskich związków operacyjnych (3 Armii). Zamiar ten udał się w pełni. Do rozmów pokojowych przystąpiono ostatecznie 26 października, w sytuacji okrążenia 3 Armii egipskiej i znacznych sił egipskich na wschodnim brzegu Kanału Sueskiego (ich zniszczenie pociągnęłoby za sobą duże straty Izraelczyków wynikające z konieczności przełamywania dobrze przygotowanej obrony - pomimo izraelskich sukcesów Egipcjanie nie stracili woli walki, tak jak to miało miejsce w roku 1967).

Front syryjski
Około godziny 14:00 6 października 1973 roku rozpoczęło się godzinne przygotowanie artyleryjskie i lotnicze skierowane na pozycje Linii Purpurowej. Pomimo dużej liczebności syryjskiej artylerii, nie udało się obezwładnić izraelskich pozycji. Działo się tak, gdyż pozycje izraelskie składały się głównie z okopanych czołgów, które były odporne na ogień artylerii. Jedyne efekty, jakie osiągneli Syryjczycy, to zmuszenie izraelskich dowódców czołgów do zamknięcia włazów, i uszkodzenia czołgowych systemów łączności. Jednakże, gdy ruszyło natarcie syryjskich czołgów (główne uderzenie wykonywały trzy dywizje piechoty wzmocnione brygadami pancernymi), spotkało się ono z celnym ogniem izraelskich Centurionów (zmodernizowanych z armatami 105 mm). Dzięki doskonałemu wyszkoleniu, udało im się zapobiec próbie szybkiego przełamania przeszkody przeciwpancernej przez syryjskie czołgi, gdyż niszczono w pierwszej kolejności wozy wyposażone w sprzęt inżynieryjny. Walka odbywała się na odległości 1500 m i więcej, dzięki czemu izraelscy czołgiści, strzelający z przygotowanych pozycji mieli dużą przewagę i po zniszczeniu mostów samobieżnych i innych pojazdów inżynieryjnych zadali syryjskim formacjom pancernym duże straty przy minimalnych własnych. Przerwy w Linii Purpurowej musiały być wykonywane przez syryjską piechotę i to pod ostrzałem artylerii, co pozwoliło Izraelczykom zyskać cenny czas. Po wykonaniu przejść w przeszkodzie przeciwpancernej jednostki syryjskie zaczęły się posuwać powoli naprzód, hamowane energicznymi kontratakami niewielkich jednostek izraelskich. Znajomość i wykorzystanie walorów terenu, w połączeniu z elastycznym dowodzeniem i doskonałym wyszkoleniem załóg czołgów sprawiało, że działania nawet niewielkich pododdziałów izraelskich zadawały Syryjczykom duże straty i opóźniały ich marsz. Nieco większe postępy poczyniono w nocy wyzyskując przewagę techniczną, gdyż izraelskie Centuriony, w przeciwieństwie do T-55 i T-62 nie posiadały aktywnych noktowizorów. Izraelczycy zmuszeni byli polegać na pociskach oświetlających, lub walce na bardzo niewielkich odległościach, gdzie przewaga w wyszkoleniu strzeleckim nie miała już tak wielkiego znaczenia. Część izraelskich dowódców posiadała specjalne okulary pozwalające im widzieć reflektory w podczerwieni syryjskich czołgów, co jednak tylko częściowo kompensowało niedostatki w wyposażeniu ich czołgów.
Do świtu 7 października 5 DP, operująca na południu, na terenie najbardziej sprzyjającym użyciu broni pancernej posunęła się do 10 km, eliminując z walki większość czołgów 188 BPanc. Na Wzgórza Golan dotarło nie więcej niż 20 czołgów ze zmobilizowanymi załogami. W powstały wyłom, na styku 5 i 9 DP, w obszarze odpowiedzialności izraelskiej 188 Brygady Pancernej która straciła większość swoich czołgów dowództwo syryjskie wprowadziło 1 DPanc. T-62 tej dywizji zdołały dokończyć zniszczenia 188 BPanc. zabijając m.in. dowódcę. Z brygady ocalało jedynie dwanaście Centurionów. Jednakże, w dobę po rozpoczęciu wojny do południowego sektora obrony na Wzgórzach Golan zaczęły napływać posiłki - czołowe elementy odwodowych 146 i 240 DPanc., co w praktyce oznaczało, że Syryjczycy nie zdołają wyzyskać powodzenia, jakie udało im się osiągnąć kosztem dużych strat. Na północy, gdzie syryjska 7 DP, wraz z elementami 9 DP atakowały izraelską 7 Brygadę Pancerną, sytuacja wyglądała lepiej dla Izraelczyków - straty, zarówno w ludziach i sprzęcie jak i terenowe były znacznie mniejsze. Co prawda żołnierze 7 BPanc. nie znali tak dobrze terenu, na którym walczyli, byli jednak doskonale wyszkoleni i udawało im się, za cenę wielkich strat, pomimo znacznej przewagi liczebnej i (częściowo) technicznej, opóźniać marsz Syryjczyków, stopniowo ewakuując kolejne umocnione punkty. Na szeroką skalę stosowano walkę z zasadzek. Straty izraelskie, podobnie jak kilkanaście godzin wcześniej na południu, zaczęły sięgać Po zmroku 7 października 7 DP ruszyła do decydującego ataku z zamiarem wyzyskania przewagi w sprzęcie noktowizyjnym, jednakże jej dowódca, gen. Omar Abrash, absolwent US Army Command and General Staff College został zabity w trafionym przez Izraelczyków czołgu, co spowodowało opóźnienie syryjskiego ataku o pełną dobę. 9 października 7 DP, wzmocniona 70 BPanc. Gwardii Republikańskiej (wyposażoną w T-62 i BMP, które przechodziły w tej wojnie chrzest bojowy). W krytycznym momencie Izraelczycy zostali wzmocnieni przez kilkanaście wyremontowanych czołgów, dowodzonych przez oficera rezerwy. Dzięki doskonałemu wyszkoleniu udało im się odeprzeć wszystkie syryjskie ataki. Poniesione straty spowodowały, że syryjskie dowództwo podjęło decyzję o przerwaniu działań ofensywnych. Po zakończonej bitwie sprawnych było zaledwie siedem czołgów izraelskiej 7 BPanc. (plus kilkanaście z jednostki sformowanej z resztek 188 BPanc., dowodzonych przez oficera rezerwy, o których była mowa wcześniej). Jednocześnie 9 października dowództwo syryjskie podjęło, zapewne na skutek izraelskich ataków powietrznych na cele w głębii terytorium Syrii o wycofaniu z obszaru Wzgórz Golan części jednostek obrony przeciwlotniczej, co pozwoliło izraelskiemu lotnictwu na swobodne wspieranie swoich wojsk.



Nadciągające jednostki rezerwowe (146 DPanc. i 240 DPanc.) rozpoczęły wykonywanie przeciwuderzeń, i w dniu 11 października Linia Purpurowa była już w większości w izraelskich rękach. Jednostki izraelskie przekroczyły linię przerwania ognia z 1967 roku. Izraelczycy powoli posuwali się naprzód. Jednakże, obrona syryjska nie załamała się, a na front zaczęły przybywać nowe irackie i jordańskie jednostki pancerne. Pierwszy z irackich kontrataków pancernych został odparty, a nacierający stracili ok. 80 czołgów. Również następne kontrataki jednostek irackich i jordańskich zostały odparte, i działania na froncie syryjskim weszły w fazę stagnacji, a żadna ze stron nie mogła osiągnąć powodzenia, przy czym Izraelczycy kontrolowali ok. 500 kilometrów kwadratowych terytorium poza linią przerwania ognia z 1967, głównie na północy. Izraelczycy nie osiągnęli wszystkich swoich celów - natarcie w głąb Syrii stało się niemożliwe, ale odtworzono i poprawiono poprzednie położenie, zadając przy tym wojskom syryjskim bardzo poważne straty - niektóre oceny mówią nawet o 1150 czołgach, co uniemożliwiło państwom arabskim prowadzenie jakichkolwiek działań zaczepnych na Wzgórzach Golan i odciąganie uwagi dowództwa izraelskiego od operacji okrążania 3 Armii egipskiej. Działania wojenne zakończono 24 października.