Raczej nikt nie wyobraża
sobie grupy bojowej niemieckich płetwonurków nad Morzem Śródziemnym krążącej w
śmigłowcu nad frachtowcem, opuszczających się po linach na pokład, a następnie
przejmujących kontrolę nad statkiem. Nie jest to wyobraźnia szukającego sensacji
dziennikarza, tylko opis typowej akcji elitarnej niemieckiej kompanii
płetwonurków bojowych, jakich wiele przeprowadzili niemieccy komandosi przed
Wojną w Zatoce Perskiej w 1991. Były to rutynowe działania w ramach nałożonego
przez ONZ embarga na Irak. Niemieckim płetwonurkom w dużej mierze przypadła rola
kontrola embarga i przechwytywanie kontrabandy przed Wojną w Zatoce, a później
po Wojnie oczyszczanie międzynarodowych wód z min i materiałów wybuchowych
pozostawionych przez obie strony konfliktu.
Według porucznika Helmuta Erba "przed wrześniem 1990 około 90% naszych
płetwonurków kontrolowało statki pływające na wschodzie Morza Śródziemnego
pomiędzy Cyprem, Kanałem Sueskim i Libanem. Podjęliśmy się tej misji, gdyż
jesteśmy doskonale przeszkoleni przez komandosów Royal Marines. Kilka naszych
grup szkoliło się z nimi w Portsmouth" . Te zadania poza granicami Niemiec są
dla KSK (nie mylić z nowo utworzoną KSK- Kommando Spezial Kraefte - wojskowym
odpowiednikiem GSG-9) nowością i odzwierciedlają znaczenie zjednoczonych Niemiec
w przyszłych operacjach pod flagą ONZ. Z nowymi zadaniami przyszła nowa
odpowiedzialność, jak ochrona niemieckich okrętów wojennych w obcych portach.
Zadania dla Kampfschwimmerkompanie są szczególnie istotne w sytuacji, gdy Niemcy
odgrywają coraz większą rolę w ich planowaniu. Bądź co bądź, Niemcy są natowską
potęgą w Europie. Zadania niemieckich płetwonurków zaczęły się zmieniać w 1989
roku, z chwilą zmian na scenie politycznej Europy. Do tej pory ich zadania w
przypadku konfliktu z Układem Warszawskim polegały na atakach i niszczeniu
instalacji we wrogich portach, szczególnie w byłej NRD, zabezpieczaniu terenów
desantu po kontrataku natowskich amfibii oraz ataku okrętów Układu stojących w
portach lub na kotwicy. W tym przypadku głównym ich celem miały być okręty
rakietowe i desantowe (amfibie). Niemcy spędzili dziesięciolecia na trenowaniu
tych zadań, które wymagały korzystania z okrętów podwodnych. U-booty klasy 205 i
206 są małe i idealnie pasują do skrytych ataków. Okręty podwodne wypuszczają
nurków przez luki torpedowe (Niemcy nauczyli się tego od Francuzów), którzy
płynęli do celu i po wykonaniu zadania ponownie dostawali się do U-boota przez
otwarty luk torpedowy. Ta metoda jest preferowana jest bardziej niż akcje z
użyciem śmigłowców, gdyż zapewnia skryte podpłynięcie do celu i niemożność
wykrycia przez radar przeciwnika.
Misje KSK mogą mieć miejsce do około 5 kilometrów w głąb terytorium
nieprzyjaciela. Ich celem stać się mogą instalacje radarowe, lotniska, bazy
radarowe, bazy śmigłowców przeznaczonych do wykrywania i zwalczania okrętów
podwodnych.
Według porucznika Erba: "po wybuchu wojny z Układem Warszawskim, główne
uderzenie nieprzyjaciela miało być skierowane na północ Niemiec i Danię. Naszym
zadaniem była pomoc Duńczykom oraz pomoc w ewakuacji wojsk sprzymierzonych. Nie
muszę chyba mówić, że mieliśmy za zadanie również sprawdzanie duńskich portów,
czy są wolne od min podłożonych przez morski Specnaz i ich sprzymierzonych
odpowiedników." Jak powiedział kapitan Jorg Barnard, drugi rangą dowódca KSK od
lutego 1993: "wchodzimy na statki metodą, jaką nauczyli nas komandosi Royal
Marines. Ponieważ często trenujemy na terenach podmokłych, podobnych do tych
spotykanych w Wietnamie, uzupełniliśmy nasze doświadczenia poprzez wspólne
ćwiczenia z Amerykanami. Od 1975 roku cyklicznie nasi oficerowie ćwiczą z SEAL 2
w Norfolk. (...) Nasza współpraca z Francuzami datuje się od 1957 roku, kiedy to
dwóch naszych nurków uczestniczyło w kursie w szkole płetwonurków bojowych w
Tulonie. Nauczyliśmy się wtedy bardzo dużo, szczególnie jak atakować statki i
niszczyć portowe urządzenia. Oni są w tym najlepsi. (...) Brytyjskie SBS
nauczyło nas wszystkiego, jeśli chodzi o zadania, które wymagają użycia kajaków,
a także szeregu podstępów i sztuczek. Nauczyli nas jak korzystać z materiałów
wybuchowych, jak i też jakimi kryteriami kierować się, by wysadzić w powietrze
jakiś obiekt. By być jak najdoskonalszymi, trenujemy nad Bałtykiem, Morzem
Północnym, Kanałem La Manche, nad Oceanem Atlantyckim i Morzem Śródziemnym."
Na czas wojny schemat organizacyjny KSK to 4 oficerów: dowódca kompanii, jego
zastępca oraz 2 dowódców plutonów- każdy odpowiedzialny za 15 osobowy pluton,
podzielony na 3 drużyny (zespoły) po 5 płetwonurków. W czasie pokoju KSK składa
się z 3 oficerów: dowódcy i 2 oficerów dowodzących 28 osobowymi plutonami. Jeden
z tych dwóch dowódców mianowany jest zastępcą dowódcy kompanii. Plutony
wymieniają się co tydzień stanem gotowości. Trzy godziny zabiera mobilizacja
oddziału i przewiezienie ich z pełnym wyposażeniem na lotnisko, gdzie oczekuje
ich Herkules C-130. Dwa plutony mogą być gotowe w ciągu 48 godzin. Grupa nurków
bojowych i grupa rozminowania- saperów /nurków wyspecjalizowanych w oczyszczaniu
akwenów z materiałów wybuchowych, min i min-pułapek dzieli się na oddział
bojowy, oddział "minowy" i oddział treningowy, który zawiera w swoim składzie
specjalną grupę sabotażową. Cała KSK składa się z 250 ludzi. Średnia wieku to 25
lat, najstarsi mają 45 lat, najmłodsi 20 lat.
Nurkowie Kampfschwimmerkompanie wybierani są spośród zawodowych marynarzy,
którzy odsłużyli przynajmniej 4 lata w Bundesmarine. Oficerowie muszą odbyć
ośmioletnią służbę. Kandydaci chcący służyć w KSK piszą podanie do dowództwa i
po akceptacji spędzają 2 dni w specjalnym instytucie marynarki wojennej w
Kilonii, gdzie przechodzą testy medyczne. Następnie czeka ich cała seria
psychologicznych przed sprawdzeniem wytrzymałości fizycznej ocenianej w basenie
pływackim ( 5 km- styl dowolny i 1 km kraulem na czas). Na koniec muszą oni
wstrzymać oddech na 45 sekund i przepłynąć dystans 25 metrów pod wodą. Około 80%
kandydatów nie zalicza tego etapu. Pierwsza część szkolenia jest taka sama dla
płetwonurków bojowych, jak i dla płetwonurków- specjalistów od materiałów
wybuchowych (saperów). W momencie zakończenia tej fazy szkolenia, kandydaci
kierowani są do jednego z oddziałów przy poradzie ze strony instruktorów i
szefów szkolenia. Pierwsza faza szkolenia trwa cztery tygodnie. Podczas tego
czasu praktykanci uczeni są podstaw nurkowania i korzystania ze sprzętu
nurkowego. Medycyna i psychologia jest także częścią tego szkolenia.
W drugiej fazie kandydaci szkoleni są w umiejętnym korzystaniu z tlenu pod wodą,
jak i używaniu aparatów z obiegiem zamkniętym, po czym przechodzą do następnego
etapu, który trwa również 4 tygodnie i obejmuje nurkowanie z użyciem sprężonego
powietrza i antymagnetycznych aparatów LAR-V. Potrafią wstrzymać oddech pod wodą
na 2 minuty, chodzić po dnie basenu o długości 75 metrów i przepłynąć 50 metrów
pod wodą bez użycia sprzętu. Praktykanci, którzy przeszli dotychczasowe fazy
szkolenia nie wpadają w panikę po wrzuceniu do wody z zawiązanymi rękoma i
nogami.
Bojowy kurs, który potem następuje trwa 8 tygodni i zawiera trzytygodniowy kurs
spadochronowy w Altenstadt, szkolenie commando/ranger w Schogau. Praktykanci
uczą się kierować samochodami terenowymi i szkolą się w zakresie walki piechoty.
Teraz dopiero następuje prawdziwe szkolenie nurkowe. Przyszli płetwonurkowie
uczą się dopasowywać całe swoje wyposażenie do akcji na ziemi, operacji na
okrętach, z użyciem szybkich łodzi szturmowych i śmigłowców. Uczą się zachowywać
w sytuacjach krytycznych np. w chwili uszkodzenia aparatu, zranienia partnera,
zaatakowaniu przez płetwonurka nieprzyjaciela. Potrafią oni teraz przepłynąć
więcej niż 100 metrów w 3 minuty oraz nurkować w Bałtyku na głębokość około 30
metrów.
Ofensywna część programu szkolenia zaczyna się od nauki niszczenia
nieprzyjacielskich portów. Dwie noce w tygodniu, bez względu na porę roku i
pogodę, przyszli nurkowie atakują okręty w portach, zaczynając od swojej własnej
bazy w Eckenfoerde. Później biorą się za większe obiekty, takie jak bazy
Bundesmarine we Flensburgu i Kilonii. W każdy piątek przed udaniem się na
zasłużony wypoczynek, praktykanci wykonują 3-4 godzinny marsz z pełnym
wyposażeniem. Kiedy kończy się ostatni etap szkolenia, przyszli podwodni
komandosi są w szczytowej formie fizycznej.
Jak powiedział pułkownik Wolfgang Wegsheider, stary wyga, który przesłużył w KSK
ponad 20 lat, w tym 2 lata w SEAL Team 6 (supertajnej amerykańskiej jednostce
antyterrorystycznej), najpiękniejszy podczas całego szkolenia w KSK jest
"Piekielny Tydzień": "działając w dwuosobowych grupach, praktykanci powiązani ze
sobą liną, przepływają 30 kilometrowy odcinek między Eckenfoerde a Olpenitz;
robią to w pełnym ekwipunku, i ważącym jakieś 50 kilogramów sprzętem w
wodoszczelnym worku; czas przebywania w wodzie uzależniony jest od przypływu
bądź odpływu i zwykle pociąga to za sobą 25 godzinny czas przebywania w wodzie;
podstawowy problem to skurcze, ale praktykanci umieją sobie z tym poradzić;
grupy podczas tej próby trzymają się blisko siebie i wzajemnie się wspierają,
oprócz tego ludzie są bardzo dobrze umotywowani: po ukończeniu tej próby dostaną
długą przepustkę..."
Oba rodzaje płetwonurków: bojowi i saperzy muszą następnie ukończyć 2 tygodniowy
kurs nawigacji morskiej, kurs posługiwania się materiałami wybuchowymi, minami,
zakładania pułapek, jak i również identyfikacji materiałów wybuchowych używanych
przez inne siły zbrojne. Ten kurs prowadzony jest przez specjalny pluton saperów
, w którym jest porucznik i 7 podoficerów. Raz w roku pluton ten przechodzi 2
miesięczny kurs na temat identyfikacji, lokalizacji i rozbrajania min,
min-pułapek, pocisków i innych niebezpiecznych przedmiotów. Kurs odbywa się w
bazie Eckenfoerde, dumnej ze swojej sali, gdzie pokazane są setki (!) materiałów
wybuchowych od przeciwpiechotnych do przeciwokrętowych ważących wiele ton!
Niemcy odkryli ogromne ilości wyposażenia Układu Warszawskiego, kiedy nastąpiło
zjednoczenie Niemiec i podzielili się swoim odkryciem z sojusznikami z NATO.
Co trzy lata absolwenci uczęszczają na odświeżający kurs, żeby dotrzymać kroku
postępowi technicznemu. Przyszli "płetwale" muszą też umieć prowadzić i
obsługiwać małe pojazdy podwodne, jak i nawodne, prowadzić pojazdy mechaniczne,
także czołgi, umieć dokonywać pomiarów linii brzegowej i obiektów wojskowych,
hydrotechnicznych i cywilnych. Kiedy to wszystko się kończy, zostaje jedynie 5%
tych, którzy zaczynali szkolenie. Każdy szczęśliwy absolwent otrzymuje swojego
"rekina", odznakę płetwonurka, która ma indywidualny numer danego nurka. Wszyscy
nowi płetwonurkowie są bardzo dumni z przyłączenia do tej małej, elitarnej
grupy. Tylko około 300 kursantów ukończyło to szkolenie odkąd się ono zaczęło.
Nowy Kampfschwimmer jest przyjmowany do kompanii, gdzie dalej będzie się szkolił
w swojej profesji. Bardziej zaawansowany trening pociąga za sobą jeszcze
bardziej wyspecjalizowane kursy: głęboki zwiad w Weingarten, szkolenie z
piechotą górską (Gebirgsjager), jak i również szkolenie z łączności, pierwszej
pomocy, identyfikacji obcych urządzeń, materiałów itp. Słynna antyterrorystyczna
grupa GSG-9 z Bundesgrenschutz, szkoli nurków w dodatkowych umiejętnościach:
szybkie strzelanie, działanie w małych przestrzeniach (close quarter combat),
psychologii terrorysty.
Poprzednikami obecnych KSK byli nurkowie z II wojny światowej z Kriegsmarine,
która nigdy nie zdawała sobie sprawy z ich potencjału. Z tego powodu
płetwonurkowie działali pod patronatem Abwehry, niemieckiego kontrwywiadu, który
wykonywał misje dywersyjne na tyłach wroga. Współpraca z Włochami, wytrwałość
oraz wizjonerstwo w Kriegsmarine pozwoliło utworzyć elitarny oddział (jeden z
elementów szkolenia: w środek kręgu złożonego z leżących płetwonurków rzucano
odbezpieczony granat...), który jednak powstał zbyt późno, aby odnieść jakieś
decydujące sukcesy. W 1959, kiedy zdecydowano o ponownym utworzeniu kompanii
Kampfschwimmer, postanowiono zebrać najlepsze cechy dwóch natowskich sojuszników
- i to skończyło się tym, że KSK była zdolna wyselekcjonować najlepsze ze
sprawdzonych taktyk. Oryginalny charakter działania KSK wskazuje na to, iż
zawsze będzie ona otrzymywać najlepsze i najnowocześniejsze wyposażenie, aby
wypełnić postawione im zadania. Ostatni rozwój i postęp na arenie
międzynarodowej pokazuje, że Niemcy są chętne do odgrywania coraz większej roli
w operacjach pokojowych ONZ. W tym kontekście rola wysoko wyszkolonych
żołnierzy, takich jak Kampfschwimmers będzie coraz bardziej znacząca.