Jak w każdej walce, chodzi o pokonanie wroga, przy czym
środki techniczne nie mają znaczenia, dopóki człowiek jest jednostką kierującą
maszyną lub bronią. Aby zwyciężyć, historia broni to historia obrony, gdzie
przewagę zyskuje raz nowa broń, a następny raz skuteczna obrona na nią. Samolot
jest jedną ze skuteczniejszych broni, jego użycie jako broni datuje się od I
wojny światowej, ale dopiero w połowie II wojnie światowej wymyślono skuteczny
środek, przed zestrzeleniem pilota. Do tego czasu, pilot pikującego samolotu,
musiał wygramolić się o własnych siłach, stanąć na skrzydle i umiejętnie rzucić
się w powietrze, omijając lotki i ostre krawędzie. Najwcześniejszą maszyną
wyposażoną w takie urządzenie był skonstruowany w 1941 r. przez Niemców
prototypowy myśliwiec odrzutowy Heinkel He 280, w którym zamontowany został
fotel wyrzucany z kabiny energią sprężonego powietrza. Jeden z pilotów testowych
Heinkla He 280, Helmut Schenk, był pierwszym w historii lotnictwa człowiekiem,
który katapultował się z samolotu. Do tego bezprecedensowego wówczas kroku
skłoniło go oblodzenie powierzchni sterowych samolotu i utrata panowania nad
nim. Wydarzenie to miało to miejsce 13 stycznia 1942 r. Nad wystrzeliwanymi
fotelami pracowali też Szwedzi. Pierwsze próby z takimi fotelami na ziemi
przeprowadzili oni w 1941 r. Pierwszy test w powietrzu przeprowadzony został 8
stycznia 1942 r. Podczas tego testu, z lecącego z prędkością 280 km/h
niemieckiego bombowca Junkers Ju 86 wystrzelono fotel z siedzącym na nim
manekinem o wadze 80 km. Manekin osiągnął wysokość 4 metrów nad kadłubem,
bezpiecznie przelatując nad statecznikiem pionowym samolotu, uzyskując chwilowe
przyspieszenie o wartości 20 g – które uznano za bezpieczne dla prawdziwego
pilota. Piloci małych samolotów cywilnych i maszyn wojskowych mają nieco więcej
szans na przeżycie, w samolotach takich niemal od początków ery lotnictwa
stosuje się znane skądinąd już wcześniej spadochrony. Zdarzają się jednak
sytuacje, w których również spadochron jest nieprzydatny, gdy samolot wpadnie w
korkociąg, lub gdy jego użytkownik z powodu odniesionych obrażeń, a w sytuacji
pilotów wojskowych jest to sytuacja częsta, nie jest w stanie o własnych siłach
wydostać się z kabiny. Czy coś takiego musi dla znajdującego się samolocie
człowieka oznaczać nieuchronną zgubę? Na szczęście, konstruktorzy samolotów już
dawno wymyślili, jak rozwiązać ten problem. Wpadli oni po prostu na pomysł, że
pilot, który nie może samodzielnie wydostać się z kabiny i wyskoczyć na
spadochronie, powinien zostać z niej po prostu wystrzelony jak pocisk. Razem z
fotelem, rzecz jasna.
System służący do wystrzeliwania pilota za pomocą sprężonego powietrza miał
jednak oczywiste wady: był ciężki i skomplikowany. Toteż już pod koniec 1942 r,.
firma SAAB w kooperacji z Boforsem podjęły prace zmierzające do opracowania
fotela wystrzeliwanego energią gazów prochowych. Pierwszy model takiego fotela o
symbolu Saab Mk.I umożliwiał osiągnięcie przyspieszenia 15G. Katapultowanie
zaczynało się od odstrzelenia owiewki kabiny i automatycznego odcięcia przewodów
radiowych i tlenowych. Następnie wybuchający ładunek prochowy wyrzucał fotel
wraz pilotem z kabiny, chwilę później następowało odcięcie pasów bezpieczeństwa
(ówcześnie tylko biodrowych). Spadochron musiał być uruchomiony ręcznie przez
pilota po uwolnieniu się z fotela. Również Niemcy w 1944 r. opracowali fotel
wyrzucany ładunkiem prochowym – został on najpierw zastosowany myśliwcu He 162
Volksjägr, a do końca wojny także w Do 335 Pfeil, Me 262 Schwalbe i Me 163
Komet. W pewnym jednak momencie, technika katapultowania pilota poprzez
spowodowanie eksplozji stałego materiału wybuchowego w teleskopowej rurze
przytwierdzonej do fotela – której skutkiem było wystrzelenie go niczym pocisku
- stała się niewystarczająca. Samoloty były już po prostu zbyt szybkie – pilot,
zanim został wystrzelony na bezpieczną wysokość – mógł bardzo łatwo zginąć
uderzony elementami usterzenia samolotu. Trzeba więc było spowodować nie tylko
to, by pilot osiągnął olbrzymie – ale bardzo krótkotrwałe – przyspieszenie, ale
także to, by poruszał się on do góry na tyle długo, by wydostać się poza zasięg
kadłuba samolotu. Rozwiązaniem tego problemu było opracowanie foteli napędzanych
silnikami rakietowymi. Pierwszym samolotem, w którym zastosowano taki właśnie
fotel, był wyprodukowany w 1958 r. Convair F-102 Delta Dagger. Szwedzki fotel
katapultowy opracowywany był pod kątem zastosowania w maszynie Saab 21, ale
zanim prototypowy egzemplarz wzbił się w powietrze 27 lutego 1944, przetestowano
go na bombowcu Saab 17. Saaby 21 – wraz z odmianami Saab 21A i Saab 21R –
zostały wyposażone w takie fotele standardowo. Podczas całego okresu służby tych
maszyn przeprowadzono 25 katapultowań – z których 23 pilotów uszło z życiem.
Największy znany pułap katapultowania z samolotu English Electric Canberra (z
roku1958) wynosi 17400 metrów. Istnieją niepotwierdzone informacje o
katapultowaniu się pilota samolotu SR-71 Blackbird przy prędkości 3 Ma na
pułapie ponad 24300 metrów. Jeśli podczas lotu pojawi się konieczność
natychmiastowego opuszczenia pokładu samolotu, jedynym środkiem jaki może pomóc
w uratowaniu życia załogi, jest spadochron. Doskonale spełniał swoje zadanie
dopóki prędkość samolotów nie przekraczała 360 km/h, pułap lotu zaś nie był
większy, niż 6000 m. Pilot bez specjalnych trudności mógł opuścić samolot,
oddalić się od niego i wylądować. Jednak gdy wzrosła prędkość samolotów i
podniósł się pułap lotu, sytuacja ulega zmianie. Na dużych wysokościach, na
wyskakującego pilota działa nagle gwałtowne uderzenie fali powietrza, mogące
spowodować dość ciężkie obrażenia cielesne. Nie opuściwszy jeszcze zupełnie
kabiny samolotu, pilot może już stać się niezdolny do wykonywania dalszych
czynności ratowniczych. A po wydostaniu z kabiny może uderzyć ciałem o kadłub
lub o którąś z części usterzenia samolotu. Niebezpieczeństwa te zostały
częściowo zażegnane, dzięki zastosowaniu w samolotach automatycznie wyrzucanych
foteli. Po naciśnięciu odpowiedniej dźwigni, fotel taki jest wystrzeliwany z
kabiny za pomocą ładunku materiału wybuchowego. Na skutek odpalenia ładunków
wybuchowych wyrzucony zostaje fotel katapultowy. Jednocześnie otwiera się
automatycznie właz do kabiny, aby fotel mógł bez przeszkód wylecieć na zewnątrz.
Podczas katapultowania powstają znaczne przyśpieszenia i nagłe przeciążenia o
charakterze udarowym. Na początku lat sześćdziesiątych rozpoczęto projektowanie
rakietowych foteli katapultowych przeznaczonych do ewakuacji przy prędkościach
naddźwiękowych, między innymi z ówcześnie projektowanej maszyny Convair F-106
Delta Dart. Do dnia dzisiejszego odnotowano sześciu pilotów zmuszonych do
ewakuowania się przy prędkości 1300 km/h za pomocą foteli Martin-Baker, a
największy znany pułap katapultowania z samolotu English Electric Canberra,
dokonanego w 1958 roku, wynosi 17400 metrów. Istnieją niepotwierdzone informacje
o katapultowaniu się pilota samolotu SR-71 Blackbird przy prędkości 3 Ma na
pułapie ponad 24300 metrów. Pierwszy przypadek katapultowania się przy prędkości
naddźwiękowej miał miejsce jednak jeszcze przed wynalezieniem foteli napędzanych
silnikami rakietowymi. 26 lutego 1955 roku George Franklin Smith z Manhattan
Beach w Kalifornii katapultował się z lecącego z prędkością 1250 km/h myśliwca
F-100A Super Sabre Jet, stając się tym samym pierwszym człowiekiem, który
wyskoczył ze spadochronem z samolotu lecącego szybciej od dźwięku. W momencie
katapultowania pilot został poddany przeciążeniu czterdziestokrotnie
przekraczającemu siłę grawitacji. Pęd powietrza był tak potężny, że jego
kombinezon został dosłownie porwany na strzępy – przed wylądowaniem w oceanie
Smith stracił także hełm, maskę i skarpety. Obrażenia, jakich doznał w czasie
katapultowania się były na tyle poważne, że pół roku spędził w szpitalu. W końcu
jednak wrócił do zdrowia… i miał o czym opowiadać. Liczba pilotów, którym
katapultowane fotele uratowały życie, jest trudna do ustalenia. Z pewnością
jednak było ich kilkanaście tysięcy. Niektóre przypadki wyjścia z życiem dzięki
wystrzeliwanemu fotelowi były naprawdę niezwykłe – jak choćby ten pilota
radzieckiego MIG’a, który w 1989 r. katapultował się kilkadziesiąt metrów nad
ziemią z samolotu spadającego prawie pionowo. Nie wszyscy jednak piloci wyszli z
takich opresji cało – wielu z nich odniosło podczas katapultowania tak poważne
obrażenia (w tym zwłaszcza uszkodzenia kręgów), że musiało skończyć karierę.
Trudno się temu dziwić – przyspieszenie, jakie pilot doznaje podczas
katapultowania się jest olbrzymie: w maszynach byłego ZSRR dochodziło ono nawet
do 22 g (w samolotach zachodnich jest ono nieco słabsze – do 14 g). Warto też
dodać w wystrzeliwane fotele wyposażone były też statki kosmiczne – radzieckie
Wostok i amerykańskie Gemini. Uczestniczący w tych programach kosmonauci mieli
możliwość wystrzelenia fotela z kapsuły lądownika po osiągnięciu przez nią
wysokości 7000 metrów. Jednak fakt wyposażenia wspomnianych statków w takie
urządzenia przez wiele lat był utrzymywany w tajemnicy. Powodem tego były
ówczesne przepisy Międzynarodowej Federacji Lotniczej, według których warunkiem
uznania lotu za udany było lądowanie kosmonauty w statku kosmicznym.
Współczesny fotel katapultowy zaopatrzony bywa zazwyczaj w niewielki spadochron
pomocniczy, o średnicy około 0,5 m. Zadaniem jego jest pewne ograniczenie
początkowej prędkości spadania (niezbyt wielkie, gdyż pilot powinien pozostawać
możliwie najkrócej w zimnych i ubogich w tlen górnych warstwach atmosfery).
Pomocniczy spadochron łagodzi też spadek fotela, ograniczając jego
koziołkowanie. Dzięki temu pilot może „wypaść” z fotela i opadać asekurowany
przez swój osobisty spadochron. Na początku lat 60. rozpoczęto projektowanie
rakietowych foteli katapultowych przeznaczonych do ewakuacji przy prędkościach
naddźwiękowych. Do tej pory odnotowano jedynie kilkunastu pilotów zmuszonych do
ewakuowania się przy prędkości 1300 km/h przy pomocy foteli Martin-Baker.
Zanotowano też udane przypadki katapultowania się z tonącego samolotu, kilka
metrów pod powierzchnią wody. Pomimo możliwości katapultowania się pilota w tak
ekstremalnych warunkach, większość ewakuacji z użyciem wystrzeliwanych foteli ma
miejsce przy małych prędkościach i na niskich pułapach.
Najnowsze fotele katapultowe są konstruowane i produkowane w krajach będących
jednocześnie największymi producentami samolotów bojowych (USA, Rosji, Wielkiej
Brytanii, Francji). Są to fotele klasy zero-zero, które umożliwiają pilotowi
bezpieczne opuszczenie samolotu na "zerowej" wysokości i przy "zerowej"
prędkości. Ma to szczególne znaczenie w czasie startu i lądowania, zwłaszcza na
lotniskowcach. Do najlepszych na świecie mechanizmów katapultujących pilotów
zaliczany jest rosyjski fotel K-36DM firmy Zwiezda. Umożliwia on katapultowanie
z wysokości od 0 do 25 km, przy prędkości od 0 do 1400 km/h. Fotel wyposażony
jest w zestaw awaryjny zawierający (oprócz czaszy spadochronu schowanej w
zagłówku): łódkę ratowniczą, zapas żywności, wyposażenie biwakowe, apteczkę
podręczną oraz środki sygnalizacyjne. W fotelu zastosowano dwustopniowy
mechanizm odpalający. Pierwszy stopień to pironabój nadający prędkość początkową
13,6 m/s, a drugim jest pracujący 0,2 s silnik rakietowy o ciągu 33 kN. Po
odstrzeleniu mechanizmów otwierania spadochronu pasy przyciągania barkowego
zostają ucięte, a pilot odrywa się od fotela. Według danych firmy Martin-Baker
(do maja 2006 r.) 7152 pilotów uratowało się poprzez katapultowanie z użyciem
wyprodukowanych przez tą firmę foteli. Dokładna liczba wszystkich uratowanych
pilotów używających foteli innych firm nie jest znana. Trzeba zaznaczyć, że
przeznaczeniem foteli katapultowych jest ocalenie życia pilota, za wszelką cenę,
bez względu na jego komfort podczas katapultowania. Wielu katapultujących się
pilotów, musiało rozstać się z zawodem w wyniku obrażenia ciała, włącznie z
uszkodzeniem kręgów. W samolotach krajów NATO typowym przyspieszeniem podczas
katapultowania jest 12 do 14 g (120 do 140 m/s˛), podczas gdy w maszynach byłego
Związku Radzieckiego dochodziło ono do 20 a nawet 22 g.
