Wykonany w technologii stealth, samolot F-117 używany był wcześniej w czasie amerykańskiej inwazji na Panamę i podczas I wojny w Zatoce Perskiej. Jego skuteczność w precyzyjnych atakach na wybrane cele przeciwnika, zwłaszcza w czasie wojny w zatoce, była znaczna. Wyposażone w nie jednostki wykonywały powierzone im misje zawsze z sukcesem, a przede wszystkim bez strat własnych. Sprzyjało to szybkim narodzinom jego legendy, lansowanej zwłaszcza przez mass-media, jako samolotu niewidzialnego dla radarów, a tym samym niepokonanego. W Stanach Zjednoczonych wyrósł na prawdziwą "gwiazdę" wojny w zatoce. Jednak w fachowej literaturze poświęconej F-117 pisano co najwyżej o samolocie "trudno wykrywalnym" i podkreślano bardzo słabą manewrowość i stosunkowo małą prędkość konstrukcji (poniżej 1 Macha).
22 marca 1999 NATO rozpoczęło interwencję w Jugosławii. W ramach operacji lotniczej o kryptonimie Allied Force 24 marca rozpoczęto regularne bombardowania celów na terenie republiki. W akcji zostały także użyte samoloty F-117. Trudno już dziś powiedzieć, jakie rozeznanie miał sojusz o jugosłowiańskiej obronie przeciwlotniczej. W poprzednich latach stracił już w Jugosławii kilka nowoczesnych maszyn, jeśli jednak użył samolotów stealth, najprawdopodobniej nie lekceważył jej zupełnie. Pomimo to F-117 wysłany został bez żadnej osłony i po raz czwarty z rzędu po tej samej trasie...

22 kwietnia 2008 roku do lamusa odeszły bombowce taktyczne F-117 Night Hawk – pierwsze samoloty wybudowane zgodnie z założeniami technologii stealth. Ostatni spośród 64 samolotów tego typu zakończył służbę w bazie Tonopah w Nevadzie. Towarzyszyła temu mała uroczystość. Nic w tym dziwnego – F-117 był konstrukcją przełomową i brał udział w wielu akcjach. Początkowo planowano użytkowanie F-117 Night Hawk aż do roku 2011. Dwuletni proces jego wycofywania rozpoczęto jednak już w roku 2006. Uzyskana dzięki temu oszczędność - mniej więcej miliard dolarów – została wykorzystana do wsparcia zakupów drogiego, lecz bez porównania doskonalszego F-22A Raptor. Przeciwnicy F-117 argumentowali, że jego konstrukcja pamięta jeszcze lata siedemdziesiąte. Istotnie prace nad nią rozpoczęto w roku 1976, pierwszy prototyp wzbił się w powietrze dopiero w roku 1981 a do służby liniowej wszedł Night Hawk już w roku 1983. Przedwczesne wycofanie F-117 ze służby może mieć jednak także inne źródło. Potencjalni przeciwnicy Stanów Zjednoczonych nauczyli się go wykrywać, a wykryty Night Hawk – słabo manewrowy i osiągający prędkość zaledwie jednego Macha - jest praktycznie bezbronny. O zmniejszającej się wartości swojej cudownej broni Amerykanie mieli przekonać się w czasie ofensywy lotniczej na Serbię. Niewielki i dysponujący przestarzałą bronią cel agresji zdołał zadać supermocarstwu upokarzający cios.

Atak NATO na broniącą swoich granic Serbię musiał się powieść. Potężnym siłom powietrznym bałkańskie państewko mogło przeciwstawić nieliczne siły powietrzne, których trzon stanowiło 12 myśliwców MiG-29 – jak się później okazało zupełnie bezradnych wobec naprowadzanych przez AWACS-y agresorów – a także naziemne wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych. Wydaje się dzisiaj, że Amerykanie zlekceważyli początkowo swojego przeciwnika. Nie wzięli pod uwagę faktu, że Serbia nie jest krajem trzeciego świata a jej kadra naukowa i przemysł potrafiły wdrażać do użytku oryginalne rozwiązania techniczne. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w przypadku rakiet przeciwlotniczych S-125 Newa ( kod NATO Sa 3 „Goa”). Wyrzutnie tego typu weszły do użytku w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych i były uznawane za kompletnie nieużyteczne na współczesnym polu walki. Przestarzały radar sterujący pociskami S-125 był niezwykle łatwy do zablokowania za pomocą środków elektronicznych. Z drugiej strony długie fale radiowe, za pomocą których namierzał cel, pozawalały na wykrycie F-117. Amerykański samolot był zaprojektowany do oszukiwania nowoczesnych wykrywaczy a nie obiektów niemal muzealnych. Jakby tego było mało, Serbowie zabrali się za udoskonalanie przestarzałego systemu. Obok radaru ich pociski wspomagały laserowy dalmierz i detektor termiczny. Inne szczegóły modyfikacji do dziś pozostają tajemnicą. W czasie ataku NATO w roku 1999 dowódcą jednej z serbskich baterii przeciwlotniczych wyposażonych w S-125 Newa, był pułkownik Zoltįn Dani. Jego jednostka nie dość, że uniknęła zniszczenia w pierwszych dniach wojny, to jeszcze prowadziła regularny nasłuch radiowy. Serbowie złamali zabezpieczenia NATO i byli w stanie podsłuchiwać rozmowy pomiędzy natowskimi pilotami a naprowadzającymi ich AWACS-ami. „Sam nieraz słuchałem rozmów ich pilotów – powiedział Dani w wywiadzie dla Al–Jazeery – myśleli, że zmiażdżą nas bez oporu. Czasem działali jak amatorzy.” Dani i jego oficerowie poznali plany kolejnych bombardowań zanim zostały one wcielone w życie. Dowiadywali się także o trasach przelotu nieprzyjacielskich maszyn. Trzeciego dnia wojny bateria została przemieszczona w okolice wsi Buđanovci – dokładnie na trasie przelotu natowskich samolotów. W okolicy zostali rozmieszczeni obserwatorzy z odbiornikami radiowymi. Nocą 27 marca systemy S-125 namierzyły obiekt, który w dziwny sposób zachowywał się na ekranie radaru. Zmierzający ku odległemu celowi F-117 został namierzony i przechwycony. Rakieta rozerwała się w jego pobliżu i zasypała go odłamkami. Night Hawk roztrzaskał się o ziemię. Pilot katapultował się i wkrótce został uratowany przez wysłanych w tym celu komandosów. Wrak samolotu, według procedur kwalifikujący się do profilaktycznego bombardowania - został pozostawiony własnemu losowi. Jego najważniejsze części Serbia błyskawicznie przekazała Rosji. Inne pamiątki (w tym osłona kabiny) do dziś są eksponowane w belgradzkim Muzeum Lotnictwa. Istnieje pogłoska o ciężkim uszkodzeniu tej samej nocy drugiego F-117. Maszyna ta miała powrócić na lotnisko o własnych siłach, jednak nigdy nie powróciła już do służby.



F-117 był jednym z zaledwie trzech samolotów utraconych przez NATO w wyniku 78 dniowej akcji. Serbia poniosła ciężkie straty w wyniku bombardowań i nierównych walk powietrznych i została zmuszona do ustępstw. Kulisy całego wydarzenia przez długi czas były trzymane w tajemnicy. W roku 2005 pułkownik Zoltįn Dani przyjął zaproszenie arabskiej telewizji Al-Jazeera i udzielił wywiadu na temat tego „jak zestrzelić F-117”. Oficer nie podał wszystkich szczegółów, wyraźnie zasugerował jednak, że Night Hawka można wykryć za pomocą długich fal radarowych. Co ciekawe decyzja o szybkim wycofaniu F-117 ze służby zapadła wkrótce potem. Amerykańskie władze wielokrotnie i bezskutecznie domagały się od Jugosławii zwrotu szczątków zestrzelonej maszyny. Ich największa ilość znajduje się obecnie w Muzeum Lotnictwa w Belgradzie. Jednak w opinii jego pracowników jest to tylko ok. 75 procent maszyny. Najważniejsze jej części, w tym elementy nowoczesnej elektroniki, znajdują się poza Serbią, u jej największego sojusznika Rosji.