Operacja Berlin, czyli triumf Stalina
2 maja 1945 roku zakończyła się jedna z najkrwawszych
bitew drugiej wojny światowej. Bitwa o Berlin. Ofensywa radziecka
rozpoczęła się w połowie kwietnia nad Odrą i Nysą. Stalin chciał zdobyć
miasto, które traktował jako nagrodę za lata wojny oraz centrum
powojennej Europy. Aliantom wmówił, że stolica Rzeszy jest drugorzędnym
celem, którego nie ma zamiaru zdobywać. Jak zwykle, kłamał jak sabaka.
Churchill, który powoli otrząsał się po brytyjsko-amerykańskiej
kapitulacji w Teheranie i Jałcie, przypomniał sobie że Rosjanie to nie
aniołki, a Europa to nie kinder garden, gdzie każdy kilometr nasycony
jest krwią żołnierza. Idiota, nie wiedział, że już dawno się zgrał, a
jego amerykańscy przyjaciele to polityczni imbecyle, dążący do
zakończenia wojny z Japonią rękoma Stalina i tylko to ich interesuje.
Dlatego też „Berlin – przekonywał Churchill Roosevelta w liście z 1
kwietnia – ma nadal wielkie znaczenie strategiczne. Nic nie wywrze tak
rozpaczliwego wpływu psychologicznego na całość niemieckiego oporu jak
jego upadek. Będzie to największą oznaką klęski dla niemieckiego narodu.
Jeżeli natomiast pozwoli mu się przetrzymać rosyjskie oblężenie, to tak
długo, jak powiewa tam niemiecka flaga – będzie Berlin pobudzać opór
wszystkich Niemców będących pod bronią”. „Jest jeszcze – kontynuował
brytyjski premier – inny aspekt, dla mnie i dla Pana do rozważenia.
Armie rosyjskie niewątpliwie zaleją całą Austrię i wkroczą do Wiednia.
Jeżeli także zdobędą Berlin, to czy nie ugruntuje się w ich umysłach
zbyt przesadne wyobrażenie, że to oni sami przyczynili się w największej
mierze do naszego wspólnego zwycięstwa? Czy nie wprowadzi ich to w
nastrój, który spowoduje poważne i groźne powikłania w przyszłości?
Dlatego uważam, że z politycznego punktu widzenia powinniśmy
pomaszerować tak daleko na wschód w głąb Niemiec, jak to jest tylko
możliwe, a jeśli Berlin znajdzie się w naszym zasięgu, powinniśmy go z
pewnością zająć. Wydaje to mi się także słuszne ze względów wojskowych”.
List Churchilla dotarł do Roosevelta na kilka dni przed jego śmiercią
(12 kwietnia 1945 r.). Wiceprezydent Harry Truman został zaprzysiężony
jako kolejny prezydent USA i rozpoczął urzędowanie. Roosevelta (który
notabene skutecznie odsuwał go od polityki) bardzo cenił i zamierzał
kontynuować jego linię polityczną. List Churchilla trafił więc do
Waszyngtonu w możliwie najgorszym okresie.
1 kwietnia, w dniu, w którym Churchill pisał do Roosevelta, Stalin
odpowiedział Eisenhowerowi na jego list z 28 marca, który tak wzburzył
Anglików. Dla Stalina ten list był darem niebios, bo stworzył mu okazję
do niebudzącej podejrzeń dezinformacji. Stalin obawiał się w tym czasie,
że wojska sojusznicze mogą przed nim dotrzeć do Berlina. Gdyby taki
wyścig został podjęty, to wojska radzieckie znalazłyby się na gorszej
pozycji, bo żołnierze niemieccy masowo poddawali się Amerykanom i
Anglikom.
Co robiły w tym czasie wywiady MI 6 oraz CIA, generalnie nic, aby tylko
nie urazić Stalina i przypadkiem nie doprowadzić do sytuacji kiedy można
by zadać kłam temu politycznemu awanturnikowi, pokazując jakie są
naprawdę fakty. Krótko to ujmując, ich stan działania był adekwatny do
poziomu politycznego imbecylizmu.
Odpowiadając Eisenhowerowi Stalin w pełni wiec zgodził się z jego opinią
o drugorzędnym znaczeniu Berlina. Informował, że sam przewiduje użycie
na tym kierunku niewielkich sił. Akceptował plan, by miejscem spotkania
wojsk radzieckich i anglosaskich był obszar Erfurt–Lipsk–Drezno w
Niemczech oraz Wiedeń–Linz–Ratyzbona w Austrii.
Najważniejszą była informacja – raczej dezinformacja – że przewiduje
rozpoczęcie wielkiej ofensywy z rejonu Odry w połowie maja 1945 r. A
tego samego dnia, przypomnijmy – 1 kwietnia – podpisał rozkazy dla 1
Frontu Białoruskiego (Żukow) i 1 Frontu Ukraińskiego (Koniew) o
rozpoczęciu operacji berlińskiej 16 kwietnia 1945 r., czyli dokładnie o
miesiąc wcześniej, niż informował Eisenhowera.

Sowieci zgromadzili dwa i pół miliona żołnierzy, sześć tysięcy czołgów i
pojazdów opancerzonych, czterdzieści tysięcy dział i moździerzy w dwóch
frontach: 1 Białoruskim (Żukow) i 1 Ukraińskim (Koniew). W skład frontów
wchodziły dwie Polskie armie: 1 AWP w 1 Froncie Białoruskim i 2 AWP w 1
Ukraińskim.
Niemcy posiadali siedemset tysięcy żołnierzy, resztki jednostek
pancernych oraz artylerii. Borykali się z brakami paliwa i amunicji.
16 kwietnia 1945 roku o 3 nad ranem dziesięć tysięcy sowieckich dział,
moździerzy i katiusz otworzyło ogień, oznajmiając światu rozpoczęcie
ostatniej wielkiej ofensywy w Europie.
Mimo morderczego ostrzału artylerii, niemiecki opór szybko stężał i
natarcie dywizji Żukowa zaczęło tracić impet. Sto czterdzieści
reflektorów-szperaczy miało oświetlić atakującej piechocie pozycje
Niemców. Jednak efekt był odwrotny. Atakujący żołnierze stali się
doskonałymi celami dla resztek hitlerowskiej artylerii.
Lepiej szło marszałkowi Koniewowi, który rozpoczął operację
przekraczania Nysy. Piechota uchwyciła przyczółek, na który szybko
zaczęto przerzucać czołgi. Kiedy 1 Ukraiński parł do przodu, Żukow
utknął na wzgórzach Seelow, głównej linii oporu Niemców.
Kolejne ataki Rosjan 16 kwietnia były odpierane z wielkimi stratami.
Mimo ogromnej przewagi Sowietów 1 Front Białoruski został zatrzymany, a
jego żołnierze przez cztery dni oczyszczali wzgórza Seelow z wroga.
Straty po obydwu stronach był duże. Jednak Niemcy nie mogli ich
uzupełnić goniąc resztkami sił. Koniew przełamał obronę Niemców,
osiągnął rzekę Szprewe i z rozkazu Stalina ruszył na Berlin. Sowiecki
przywódca doprowadził do rywalizacji między swoimi najlepszymi
marszałkami o to, kto pierwszy dotrze do stolicy Niemiec. Rywalizacja
była do tego stopnia zacięta, że stojące po różnych stronach miasta (czy
raczej jego gruzów) wojska radzieckie, podczas wymiany artyleryjskiej
zamiast do Niemców strzelały do... siebie nawzajem.
Stalin promował nieudolnego Koniewa za wszelką cenę, nie chcąc dopuścić
by marszałek Żukow, który podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, uratował
Moskwę, Stalingrad i Leningrad, mógł poszczycić się kolejnym sukcesem
jakim było zdobycie Berlina. Wojska marszałka Żukowa przełamały opór
Niemców nad Odrą i ruszyły na miasto. Obydwa fronty zaczęły okrążać
Berlin. 21 kwietnia sowiecka artyleria pierwszy raz ostrzelała miasto,
bronione przez czterdzieści tysięcy żołnierzy pospolitego ruszenia ”Volkssturmu”,
niedorostków z Hitlerjugend oraz pobite wojska, które cofały się przed
wrogiem w tym jednostki SS. Niemcy mieli sześćdziesiąt czołgów. Armia
Czerwona mimo wielkich strat (40 tys. ludzi i dziesiątki czołgów)
atakowała nieprzerwanie. 21 kwietnia czołgi Koniewa wjechały do
Poczdamu. 25 kwietnia pierścień okrążenia został zamknięty. Dwa fronty
spotkały się kilkanaście kilometrów na zachód od miasta. Hitler, który
już dawno stracił kontakt z rzeczywistością wierzył, że jego armie
przyjdą na odsiecz miastu. Jednak te pobite dywizje, które stacjonowały
poza Berlinem były zbyt słabe lub ruszały na zachód, by poddać się
Aliantom. 26 kwietnia 400 tys. żołnierzy, 500 czołgów i 3 tys. dział
rozpoczęło atak na otoczone miasto. Bitwa przeniosła się na ulice, w
ruiny kamienic, do parków i kanałów. Prawie każdy dom mógł być punktem
oporu. Artyleria, czołgi, samoloty równały z ziemią stanowiska obronne.
Sowieckie natarcie kierowało się na Reichstag. Polacy byli jedynymi,
którzy oprócz Rosjan walczyli w Berlinie. Od 30 kwietnia w walkach
udział brała 1 Dywizja Piechoty WP. Oprócz tej jednostki w zdobywaniu
stolicy Niemiec brały udział 2 Pomorska Brygada Haubic, Samodzielny
Batalion Pontonowo-Mostowy oraz 1 Samodzielna Brygada Moździerzy. Polacy
zdobyli stacje kolejową Tiergarten, park Tiergarten oraz Politechnikę.
Ponadto udało się oczyścić 56 kwartałów miasta. Oddziały SS
przeczesywały miasto w poszukiwaniu dezerterów, których dla przykładu
wieszano na latarniach lub rozstrzeliwano. W zajętych przez Rosjan
częściach miasta dochodziło do gwałtów, podpaleń i rabunków, typowych
dla Rosjan. Ostatnim punktem oporu w mieście był Reichstag - budynek
parlamentu. Symbol broniony przez ponad dwa tysiące fanatyków z SS,
pochodzących nie tylko z Niemiec, lecz również ze Skandynawii czy
Francji. Stalin rozkazał zdobyć Berlin na 1 maja. Oznaczało to w
praktyce atak bez względu na straty. Wieczorem, 30 kwietnia przy
wsparciu artylerii i czołgów, piechota walcząc o każde pomieszczenie,
zdobyła w końcu Reichstag. Wszystkich Niemców, którzy się poddali,
natychmiast rozstrzeliwano, oczywiście tych z Reichstagu.
O godzinie 6 rano, 2 maja 1945 roku garnizon Berlina skapitulował. Straty Armii Czerwonej były olbrzymie, prawie sto tysięcy zabitych,
ćwierć miliona rannych, 2 tysiące zniszczonych czołgów. Straty Polskie
to 2,800 żołnierzy. Nie wiadomo jakie straty ponieśli Niemcy. Do niewoli
trafiło 170 tys. żołnierzy. 120 tys. cywilów zginęło podczas bitwy.
W samym szturmie na Berlin wzięło udział ok. 12 tys. żołnierzy polskich.
Walczyli dzielnie w centrum Berlina. Po kapitulacji zatknęli na kolumnie
Zwycięstwa polską flagę, ale szybko kazano im ją zdjąć, bo dowództwo
radzieckie nie zamierzało z nikim dzielić się zwycięstwem.
Po triumfie Stalina, Brytyjczycy podwinęli ogon, zaś Amerykanie
przebierali już nogami w oczekiwaniu wejścia Armii Czerwonej do Chin i
Korei, gdzie broniła się dosyć liczna lecz słaba, bo prawie pozbawiona
czołgów armia japońska.
Wojna w Europie skończyła się 8 maja, oczywiście według Rosjan 9 maja,
kiedy Niemcy złożyli akt kapitulacji także przed nimi.
Berlin został wkrótce podzielony na strefy cztery strefy okupacyjne.
Miał się stać symbolem zimnej wojny i centralnym punktem „Żelaznej
Kurtyny”, stał się też symbolem kompromitacji USA i Wielkiej Brytanii.
Operacja Berlińska, była tylko początkiem triumfu Stalina, triumfu nad
polityką łagodności i pacyfizmu, którą uosabiali Amerykanie i
Brytyjczycy. Oddali Europę Centralną pod władanie tych azjatów, nie mając do tego ani prawa, ani zgody
zainteresowanych narodów, jednocześni zapomnieli, iż wojna na
dobre zaczęła się
dzięki Hitlerowi i Stalinowi.