Odłączyć Niemcy od ropy
W 1941 r. Rumunia przystąpiła do wojny z ZSRR po stronie niemieckiej, a
tym samym znalazła się w kręgu potencjalnych celów lotnictwa
alianckiego. Od lipca 1941 r. lotnictwo radzieckie przeprowadziło kilka
ataków na cele położone w Rumunii m.in. port w Konstancy i rejon Ploesti.
Naloty samolotów sowieckich trwały aż do lipca 1942 r. - potem zajęcie
Krymu przez 8. Armię niemiecką spowodowało ustanie nalotów.
Rumuńskie zagłębie naftowe, znajdujące się na północ do Bukaresztu
dostarczało w pierwszej połowie 1943 r. około 25 % ropy naftowej
zużywanej przez państwo niemieckie. Jeszcze większy odsetek zużywanej w
Niemczech benzyny pochodził z rumuńskich zakładów przetwórczych. Złoża
surowej ropy znajdujące się w rumuńskich Karpatach były obiektami zbyt
rozproszonym dla lotnictwa, natomiast ogromny kompleks pięciu rafinerii
znajdujący się w pobliżu miasta Ploesti ( 30 km na północ od Bukaresztu)
zdawał się idealnym celem. Warto zauważyć, że idea zbombardowania
rumuńskich nie była dziełem Amerykanów. Już w 1939 r. francuskie
dowództwo lotnictwa planowało atak na te rafinerie. Samoloty francuskie
miały startować z baz znajdujących się w Syrii. Oprócz tego plan
przewidywał atak na radzieckie zagłębie naftowe w okolicach Baku -
bowiem również sowiecka ropa naftowa i benzyna była do 1941 r. jednym z
głównych surowców dostarczanych przez ZSRR do Niemiec. Z podobną
inicjatywą wystąpili w 1940 r. dowódcy RAF - dla Brytyjczyków złoża
rumuńskiej ropy były zagrożone już od 1940 r., zakusy na nie czyniły
zarówno Niemcy, jak i ZSRR.
Nalot na Ploesti przeprowadzony 1 sierpnia 1943 r. nie był pierwszym
atakiem Amerykanów na rumuńskie rafinerie. Ponad rok wcześniej - wiosną
1942 r. dowództwo lotnictwa amerykańskiego opracowało plan ataku na
rumuńskie instalacje naftowe (z kolei brytyjski RAF, mimo planów, nie
dysponował wówczas maszynami o wystarczającym do wykonania zadania
zasięgu). W maju 1942 r. utworzono grupę bombową o nazwie HALPRO
(spotyka się też określenie Halverson Project No 63 , od nazwiska
dowódcy płk. Halversona lub Halverson Detachment ), w składzie
amerykańskich sił lotniczych na bliskim Wschodzie (MEAF), złożoną z
doświadczonych w dalekich przelotach załóg samolotów bombowych. Grupa
otrzymała fabrycznie nowe samoloty Consolidated B-24D Liberator , o
maksymalnym zasięgu 5600 km . Pierwotnie zadaniem HALPRO było
zbombardowanie terytorium Japonii (Tokio). Samoloty miały wystartować z
nieokupowanej wówczas przez Japończyków części Chin. Aby się tam dostać
maszyny miały lecieć przez Amerykę Południową, środkowy Atlantyk, Bliski
Wschód i Indie. Jednakże ofensywa japońska w Chinach pokrzyżowała te
plany. Zagrożone zajęciem lotniska w Chinach uniemożliwiły realizację
nalotu i dwudziestoczterosamolotowa grupa płk. Halversona, dotarłszy do
Chartumu w Sudanie, otrzymała rozkaz pozostania na Bliskim Wschodzie.
Zdecydowano wówczas o użyciu tych maszyn do wykonania rajdu bombowego na
rafinerie w okolicach Ploesti. Nalot miał mieć również aspekt polityczny
- powinien pokazać, że zachodni Alianci wspierają "krwawo walczących z
faszystowskim najeźdźcą obywateli Kraju Rad". Liberatory powinny
wystartować z egipskiej bazy Fayid i lecąc nad Turcją (płk. Halverson
zdecydował się naruszyć przestrzeń powietrzną tego kraju, aby
zaoszczędzić paliwo), Grecją i Bułgarią dotrzeć nad cel. Droga powrotna
również miał wieść nad Turcją a lotniskiem powrotnym wybrano Ramadi w
brytyjskim Iraku.
11 czerwca 1942 r. trzynaście B-24D (każdy z ładunkiem 3000 funtów bomb,
czyli ok. 1361 kg ) oderwało się od powierzchni lotniska Fayid i
pojedynczo skierowało nad Morze Śródziemne. Miały do przebycia ok. 4200
km w obie strony. Niestety, gruba pokrywa chmur uniemożliwiła prawidłowe
zajście na cel dwunastu Liberatorom (jedna maszyna zawróciła do bazy) -
a planowano zaatakować rafinerię Astra Romana z zakładami
zlokalizowanymi w okolicach Ploesti i pobliskiej Konstancy oraz
okoliczne magazyny i zbiorniki. Zrzucone z dużej wysokości bomby nie
wyrządziły szkód instalacjom przetwarzania ropy naftowej. Jedyną
pociechą dla załóg bombowców był całkowity brak reakcji zaskoczonej
nalotem rumuńskiej obrony przeciwlotniczej. Droga powrotna maszyn
również odbywała się przy dużym zachmurzeniu Co gorsza, brak precyzji w
nawigacji spowodował, że większość samolotów zużyła więcej paliwa niż
przewidywano. Z tego powodu tylko sześć samolotów wylądowało na
lotniskach w Iraku (Habbaniya, Mosul, Ramadi, Dir Ea Zor), dwie maszyny
zakończyły misję na lotnisku w Aleppo w Syrii, natomiast cztery
Liberatory lądowały przymusowo w Turcji - trzy w bazie w Ankarze i jeden
w Izmirze. Mimo niewielkich efektów bombardowania misja miała znaczenie
polityczne - rząd turecki prawdopodobnie pod wpływem wrażenia jakie
zrobiły możliwości lotnictwa Aliantów zrezygnował z planów przystąpienia
do wojny po stronie państw Osi.
Mimo "niepowodzenia" misji HALPRO, na konferencji w Casablance (14-24
stycznia 1943 r.) podjęto decyzję o przeprowadzeniu kolejnego ataku na
Ploesti, tym razem na większą skalę. Na przeprowadzenie nalotu
szczególnie naciskali Brytyjczycy mimo, że nie planowali wysyłać nad
Rumunię swoich maszyn. Plan nalotu (tzw. Plan R ) został opracowany
m.in. przez płk Withley'a, szefa sekcji wywiadu 9. Armii Powietrznej.
Przewidywano uderzenie siłą 48 Liberatorów z bazy Aleppo w Syrii. Miały
one wykonać bombardowanie z dużej wysokości. Szybko okazało się, że
cztery tuziny maszyn to za mało do zniszczenia celu i w ciągu kilku
kolejnych miesięcy podniesiono liczbę samolotów do 120, a nawet 200. W
marcu 1943 r. rozpoczęto ostateczne przygotowania do kampanii bombowej
przeciwko celom w Rumunii, którymi kierował płk J.Smart ze Sztabu
Generalnego USAAF. W ciągu czterech - sześciu tygodni bombowce
amerykańskie powinny wykonać do dziewięciu nalotów na rafinerie.
Początkowe założenie ataku bombowego z dużej wysokości zostało zmienione
na korzyść uderzenia z niskiego pułapu (ok. 300 stóp ) które, jak
sądzono, przyniesie większe efekty. Planowano zastosowanie bomb z
zapalnikami z opóźnieniem, aby uniknąć uszkodzeń własnych maszyn.
Ponadto pod wpływem sugestii zatrudnionego przed wojną w Ploesti ppłk L.
Forestera zdecydowano o zaniechaniu bombardowania powierzchniowego na
rzecz bardziej precyzyjnych uderzeń na delikatne urządzenia,
rozrzuconych na znacznym obszarze, rafinerii. Kluczowe elementy głównych
zakładów musiały zostać zniszczone w stopniu uniemożliwiającym
natychmiastowe wznowienie produkcji.
Plan nalotu został zaprezentowany Brytyjczykom w czasie dwustronnej
konferencji Trident 21 maja 1943 r., a następnie zaakceptował go
ówczesny dowódca Północnoafrykańskiego Teatru Działań Wojennych gen. D.
Eisenhower. Do wykonania nalotu przeznaczono początkowo trzy grupy
bombowe wyposażone w Liberatory - 44, 93. i 389. BG z 2. Bombardment
Wing, ze składu 8. Armii Powietrznej, stacjonującej w Anglii.
Przygotowania do nalotu, które rozpoczęto w czerwcu 1943 r. na Wyspach,
dotyczyły zarówno strony technicznej jak i personalnej - z części
samolotów B-24 należących do 2. BW zdemontowano celowniki Norden a w ich
miejsce zainstalowano proste urządzenia celownicze typu N-6 służące do
bombardowania z niskiego pułapu. Samoloty "dociążono" dodatkowymi
zbiornikami paliwa i dwoma stałymi 12,7 mm k.m. Browning w przodzie
kadłuba. Na tak zmodyfikowanych Liberatorach załogi rozpoczęły ćwiczebne
bombardowania z małej wysokości - na poligonie Wash i lotnisku Harwick.
W tym czasie planiści zdecydowali, że atak na Ploesti nastąpi od północy
- miało to dać załogom element zaskoczenia, przyjmowano bowiem, że
obrona przeciwlotnicza będzie skoncentrowana na północ od celu.
Natomiast w miejscowości Medmenham (środkowa Anglia) wykonano - pomocą
brytyjskich i amerykańskich firm naftowych, które budowały rumuńskie
rafinerie - wierny model zakładów, który obficie sfotografowano. Zdjęcia
modelu pozwoliły później załogom zapoznać się z rozmieszczeniem
instalacji i urządzeń - rozwiało to wątpliwości wśród personelu
latającego, dotyczące celu misji, do której się przygotowywano -
początkowo spekulowano na temat ewentualnego ataku na pancernik Tirpitz
w Norwegii.
Przebazowanie 124 maszyn B-24D z 44. BG The Flying Eightballs (dowódca
płk L.W.Johnson), 93. BG The Ted's Travelling Circus (płk A.E.Baker)
oraz 389. BG The Sky Scorpions do Afryki Północnej nastąpiło pod koniec
czerwca 1943 r. Warto wspomnieć, że Brytyjczycy rozważali wzmocnienie
nalotu poprzez wspólną akcję Liberatorów i Lancasterów RAF-u,
ostatecznie inne charakterystyki lotu tych obu typów maszyn spowodowały
zaniechanie współpracy w tym zakresie. Po przybyciu do Afryki "nowe"
grupy dołączyły wraz z 98. BG The Pyramiders (płk J.R.Kane) i 376. BG
The Liberandos (płk K.Compton) do 9. Bomber Command, dowodzonego przez
gen. U.G. Ent'a. Te pięć grup bombowych dysponowało ok. 200 bombowcami.
Oprócz przygotowań do nalotu na Ploesti wszystkie te jednostki brały
udział w akcjach przeciwko celom w Afryce Północnej i Włoszech, a na
samolotach 98. i 376. BG zamontowano dodatkowe zbiorniki z paliwem.
Przygotowania do akcji odbywały się w tajemnicy, samoloty i ich załogi
były ściśle strzeżone.
W okresie poprzedzającym atak zintensyfikowano szkolenie pilotów w
prowadzeniu Liberatorów na małej wysokości - co nie było sprawą łatwą,
gdyż maszyna, przystosowana do lotów na średnim i dużym pułapie wpadała,
nisko nad ziemią, w turbulencje. Lot w szyku tuż nad ziemią potęgował
trudności - tumany pyłu ograniczały widoczność a turbulencje spowodowane
przez poprzedzające maszyny groziły rozbiciem o ziemię lub zderzeniem
bombowców w powietrzu. Prowadzono również lotu długodystansowe,
pozwalające określić zużycie paliwa i maksymalny zasięg B-24D. Na
kilkanaście dni przed planowanym atakiem załogi zapoznały się ze
zdjęciami i filmami zrobionymi przy użyciu wspomnianej już makiety.
Saperzy amerykańscy zbudowali z kolei na pustyni prowizoryczną makietę
rejonu Ploesti w naturalnej skali, na którą 28 i 29 lipca 1943 r.
przeprowadzono ćwiczebny "nalot". Załogom rozdano plan startu i lotu
poszczególnych grup oraz specjalne "zestawy przeżycia" w przypadku
zestrzelenia nad obcym terytorium.
Ostateczny plan ataku przewidywał nalot Liberatorów na siedem obiektów
(rafinerii) w pięciu grupach (falach):
•Pierwsza fala (pięć zespołów po sześć maszyn z 376. BG) pod dowództwem
płk K. Comptona otrzymała zadanie zrzucenia ładunku na rafinerię Romana
Americana ( Target White 1 ) na wschód od Ploesti;
•Druga fala miała za zadanie zaatakować rafinerie Concordia Vega ( White
2 ) na północ od Ploesti (trzy grupy po sześć samolotów i grupa trzech
maszyn z 93. BG - płk A. Baker) oraz rafinerie Standard Petrol i Unirea
Speranta (pięć zespołów po trzy maszyny z 93. BG - mjr R.Potts);
•Trzecia fala złożona z czterech grup po dziesięć i jednej z sześcioma
Liberatorami pod dowództwem płk J. Kane miała zniszczyć zakłady Phoenix
Orion ( White 3 ) i Astra Romana ( White 4 ) na południu Ploesti;
•Czwartą falę z 44. BG podzielono na sześć grup po sześć maszyn - trzy z
nich pod wodzą płk L. Johnsona otrzymały zadanie zbombardowania
rafinerii Colombia Aquilla ( White 5 ), pozostałe - z mjr J. Poseyem -
rafinerię Creditul Miner ( Blue ) w m. Brazi.
•Piąta fala z 389. BG (płk J. Wood) miała dziesięcioma trzysamolotowymi
grupami uderzyć na rafinerię Stella Romana ( Red ) w m. Campinia.
Lot o długości ok. 3600 km przebiegać miał według ściśle wyznaczonej
trasy i w określonym czasie. Po starcie z baz libijskich (rej. Benghazi)
Liberatory miały przebyć M. Śródziemne na małej wysokości. W punkcie
zwrotnym nad wyspą Korfu maszyny miały, lecąc wzdłuż wybrzeża Grecji i
Albanii, nabierać wysokości, aby przejść nad górami Albanii, Macedonii i
Bułgarii. Ustalono również punkt tzw. kontrolny, położony nad Dunajem -
maszyny poszczególnych fal powinny go minąć o określonej godzinie, tak
aby atak nastąpił w jednym czasie. Znad Dunaju formacja miała skierować
się ku m. Pitesti (na północny zachód od celu), aby nad tym obszarem
rozpocząć manewr zakrętu na południe wyprowadzający samoloty nad cele.
Droga powrotna miała przebiegać analogiczną trasą - dla maszyn
uszkodzonych przygotowano zapasowe lotniska na Cyprze, Malcie i Sycylii.
Nie popadano w zbytni optymizm - straty szacowano wysoko - niektórzy
mówili o tym, że jak połowa samolotów wróci to będzie dobrze.
Operacji nadano kryptonim Tidal wave - Fala Przypływu
1 sierpnia 1943 r. pobudkę w bazach 9. Bomber Command ogłoszono
o 3.30 rano, a punktualnie o 7.00 pierwszy B-24D o nazwie indywidualnej
Wongo Wongo z 376. BG, mający na pokładzie ok. 1800 kg bomb, prowadzony
przez mjr B. Flavella, z nawigatorem wyprawy por. R. Wilsonem oderwał
się od afrykańskiej ziemi. W czasie kilkudziesięciu następnych minut z
lotnisk Berka-2, Berka-4, Benina, Main, Lete i Termia w powietrze poszło
177 Liberatorów unoszących 1763 amerykańskich lotników, w tym dowódcę 9.
BC gen. Enta i jednego Brytyjczyka - S/L (mjr) G. Barwell'a. Tylko
maszynie o nazwie Kickapoo nie udało się wyjść nad M. Śródziemne -
Liberator zapalił się chwile po oderwaniu od ziemi i w czasie
przymusowego przyziemienia zawadził o słup i eksplodował. Nad akwenem z
powodów technicznych do baz zawróciło jeszcze jedenaście maszyn (m.in.
Skippy , Scarlett O'Hara , Big Operator , Heaven Can Wait ), natomiast
jakiś czas po starcie, w niewyjaśnionych okolicznościach do wody spadł
Wongo Wongo i formacja straciła swojego nawigatora. Wówczas na czoło
formacji zdecydował się wysunąć płk K. Compton na Teggie Ann - jako
pasażer w tej maszynie leciał gen. Ent. Nad punktem zwrotnym koło wyspy
Korfu okazało się, że kontynent europejski na trasie lotu jest silnie
zachmurzony i Compton nakazał zwiększenie wysokości aby wejść ponad
chmury. Jedynie dowódca 98. BG The Pyramiders płk Kane zdecydował się na
przejście pomiędzy podstawą chmur a grzbietami gór Albanii i Bułgarii.
Nad Bułgarią samoloty lecące ponad chmurami zostały wykryte przez
niemiecki radar Wurzburg znajdujący się na południe od Sofii ale
zaalarmowane bułgarskie myśliwce Bf 109 nie zdołały dogonić
amerykańskiej formacji. O 13.30 po południu 376. BG znalazła się nad
punktem kontrolnym ponad rozlewiskiem Dunaju. Dotrzymała jej kroku tylko
93. BG i obie grupy, obniżając wysokość lotu do ok. 300 stóp ,
skierowały się w kierunku Pitesti. Płk Compton sądził, że pozostałe
grupy mają po prostu opóźnienie. Niestety błąd nawigacyjny spowodował,
że zamiast nad Floresti formacja rozpoczęła nawrót w stronę celu
wcześniej, nad m. Trigoviste (na południowy zachód od Pitesti) i zanim
skorygowano błąd i rozpoczęto zwrot dwie grupy Liberatorów znalazły się
nad przedmieściami Bukaresztu, czyli na południe od wyznaczonych celów
(rumuńskie rafinerie znajdowały się na północ od stolicy kraju). Tym
samym 93. i 376. BG wychodziły nad cel niezgodnie z planem - od strony
południowej. Zmyliło to niemiecką i rumuńską obronę przeciwlotniczą tego
rejonu - sądzono, że Amerykanie zaatakują Bukareszt.
Uderzenie
Obie prowadzone przez Comptona Grupy Bombowe - 93. i 376. - nadleciały
nad Ploesti od południa i dostały się pod bardzo silny ogień artylerii
przeciwlotniczej. Okazało się, że od czasu nalotu płk Halversona rok
wcześniej wzmocniono obronę tego rejonu rozmieszczając w rejonie
rafinerii liczne armaty plot. kal. 20- 105 mm . Po szybkiej utracie
dwóch maszyn gen. Ent widząc, że nie ma szans na przedarcie się przez
ścianę ognia zaporowego, rozkazał rozproszyć formację obu grup i
zaatakować inne cele wg uznania. Tym samym Liberandos zbombardowali
zakład Concordia Vega . Pięć maszyn prowadzonych przez mjr N. Appolda (
G.I. Ginnie ) z 376.BG zaatakowało rafinerię Romana Americana - jeden z
samolotów rozbił się na terenie tego obiektu. Po trafieniu przez
artylerię przeciwlotniczą przymusowo lądował Brewery Wagon (por. J.Palm),
wcześniej jednak zdążył zrzucić swój ładunek. Jednostka poniosła
stosunkowo niewielkie straty, nie wykonała jednak swojego zadania -
Romana Americana miała tylko niewielkie uszkodzenia.
Ostrzeżona przez Comptona 93. BG The Ted's Travelling Circus rozpoczęła
dowrót w stronę celu wcześniej niż poprzednicy ale i tak nie wyszła nad
swój cel - Liberatory jednostki zaatakowały przewidziane dla czwartej
fali rafinerie Colombia Aquilla i Astra Romana. Umieszczonymi w dziobach
maszyn półcalowymi Browningami M-2 piloci ostrzelali stanowiska
artylerii plot., jednocześnie lawirując pomiędzy balonami zaporowymi, o
których nikt w fazie planowania nie pomyślał. Na szczęście konstrukcja
skrzydeł B-24 wytrzymywała spotkanie z linami powietrznych przeszkód.
Najwięcej szczęścia miał Lucky (por. H. Kendall), który mimo silnych
uszkodzeń kadłuba i wycieku paliwa od ostrzału z ziemi, szczęśliwie
ominął kominy fabryczne (świadczy to o tym jak nisko zeszły bombowce!) i
utrzymał się w szyku 93. Grupy. W czasie ataku na Colombia Aquilla
zginął wraz z całą załogą dowódca 93. BG - płk A. Baker. Jego płonący
Hell's Wench (drugi pilot mjr J. Jerstad) do końca prowadził formację -
mimo możliwości przymusowego lądowania Baker podjął decyzję o
kontynuowaniu nalotu wiedząc, że podąża za nim cała grupa. Po stracie
dowódcy prowadzenie "karawany" objął kpt. W. Stewart ( Utah Man ). Z
kolei dwanaście z piętnastu samolotów The Ted's Travelling Circus, które
miały zaatakować Standard Petrol i Unirea Speranta zrzuciło swój ładunek
na cele trzeciej fali (rafinerie Phoenix Orion i Astra Romana) - w
czasie ataku jedna z ostrzelanych maszyn ( Jose Caricoa ) rozbiła się o
budynek kobiecego więzienia. 93. Grupa straciła oprócz tego nad celem
jeszcze osiem maszyn ( Hell's Angels, Jersey Bounce, Bertha, Jo Jo's
Special Delivery, Euroclydon, Exterminator, Pudgy, Honky Tonk Gal ). W
trakcie wznoszenia po zrzucie bomb piloci 93. BG zauważyli lecące w ich
stronę samoloty. Okazało się, ze są to wracające znad celu maszyny
376.BG - na szczęście nie doszło do kolizji. Obie grupy rozproszone na
dużym obszarze (jedynie piętnaście maszyn z 93. BG zachowało szyk)
wracały do baz.
Tymczasem dwadzieścia minut po płk Comptonie nad punktem kontroli czasu
pojawiły się kolejne Bombardment Group: 44. i 98. Nawigatorzy formacji
nie popełnili tym razem błędu i ponad sto bombowców firmy Consolidated
prawidłowo położyło się na kurs prowadzący do Floresti. Właściwy kurs
okazał się jednak mało szczęśliwy - bombowce dostały się pod ogień
pociągu przeciwlotniczego, który wysłano na kierunek przelotu bombowców.
Mimo tego The Pyramiders zachowali szyk a dzięki temu, że prawidłowo
utrzymali kurs zrzucone przez nich na Phoenix Orion i Astra Romana bomby
wyrządziły duże szkody obu zakładom. W drodze powrotnej 98. BG została
zaatakowana przez niemieckie Bf 109G, rumuńskie Bf 109G z 53. Eskadry
Myśliwskiej, Bf 110G z 68. Nocnej Eskadry Myśliwskiej oraz IAR-80/81 z
45, 61. i 62. Eskadr Myśliwskich, które zestrzeliły cztery Liberatory z
tej fali. W rezultacie ostrzał z pociągu, nad celem i ataki myśliwców
spowodowały robicie się lub przymusowe lądowanie aż 16 bombowców z 98.
BG ( Aire Lobe, Kate Smith, Old Bally, Margie, Prince Charming, Four
Eyes, Hadley's Harem, Boiler Maker II, Tagalong, Lil Joe, Boots, Jersey
Jackass, Yen-Tu, Semper Felix, Vulgar Virgin, Maurnity Ward ) a jeden
Liberator rozbił się po zderzeniu z balonem zaporowym ( Raunchy ).
Z kolei 44. BG prowadziła Suzy-Q (dowódca grupy płk L.Johnson i pilot
mjr W.Brandon). Johnson ujrzawszy płonącą po ataku 93. BG rafinerię
Colombia Aquilla , która była celem jego formacji, nie zmienił kursu i
uderzył na ten obiekt. Uszkodzona w czasie ataku Suzy-Q z trudem dała
się pilotować, na domiar złego załogi The Flying Eightballs musiały
odpierać ataki niemieckich i rumuńskich myśliwców. 44. BG straciła nad
celem jeszcze Porky II , od ognia z ziemi cztery B-24 ( G.I. Gal,
Scrappy, Lil' Abner, Wing Dinger), a myśliwcy zestrzelili jeszcze dwa
Liberatory (Satan's Hellcat, The Sad Sack II) . Pozostali Eightballsi
nie niepokojeni ani z ziemi, ani z powietrza osiągnęli sukces - zgodnie
z planem pozbyli się ładunku w m. Brazi i w dużym stopni zniszczyli
rafinerię Creditul Miner. Odbiło się to poważnie na produkcji rumuńskiej
benzyny syntetycznej.
Ostatnią "Falą Przypływu" byli podopieczni płk Wooda z 389. Bombardment
Group. Ostatecznie The Sky Scorpions podeszli do planowanego celu w
iście kawaleryjskim stylu - całą drogę lecieli nisko (załogi nie lubiły
używać masek tlenowych) a zbliżając się do rafinerii Stella Romana
jeszcze bardziej obniżyli pułap lotu. Bombardierzy i strzelcy pokładowi
mieli nad celem pełne ręce roboty - ci pierwsi prowadzili podzieloną na
trzy zespołu grupę i lokowali bomby, ci drudzy natomiast odpierali ataki
(...) artylerzystów niemieckich. Maszyny leciały bowiem niekiedy nawet
niżej niż umieszczone na wzgórzach stanowiska armat plot, na wysokości
kilkunastu stóp nad ziemią. Mimo początkowego zamieszania z podejściem
do celu, maszyny 389. BG zgodnie z planem zaatakowały z trzech stron
zakład Stella Romana i opuściły rejon ataku w zwartym szyku. Pozwoliło
to na skuteczne odparcie ataku niemieckich myśliwców. Dwa Bf 109G
zostały uszkodzone w pojedynkach ze strzelcami Liberatorów, trzeci
rozbił się o ziemię. Sky Scorpions zapłacili za to utratą pięciu maszyn
( Sand Witch, b/n, Hitler's Herase, Chatanooga Cho Cho, Boomerang ) i
Liberatora załogi por. L.Hughesa ( Eager Eagle ), który kontynuował atak
mimo poważnych uszkodzeń od ognia z ziemi. Po zrzucie bomb Hughes
próbował wylądować płonącym B-24D w korycie rzeki, wcześniej jednak
bombowiec eksplodował tuż nad ziemią.
Powrót
Po południu 1 sierpnia 1943 r. nad ogromnym obszarem
południowo-wschodniej Europy znajdowało się ponad 100 bombowców
sygnowanych oznaczeniami fabryk w Fort Worth i San Diego. Autorzy prac o
ataku 1 sierpnia 1943 r. porównują lot powrotny Liberatorów znad Rumunii
do odysei rozproszonych greckich okrętów po wojnie trojańskiej - trochę
patetycznie ale najwyraźniej dość obrazowo. Najbardziej postrzelanie i
uszkodzone Liberatory - samotnie lub w małych grupach - podążały ku
lotniskom na Cyprze, Malcie i Sycylii lub neutralnej Turcji. Zanim
jednak tam mogły dotrzeć musiały odeprzeć atak bułgarskich Bf 109G z 3.
Orliak i Avii B-534 z 1. Orliak (oba z 6. Pułku Myśliwskiego), które tym
razem zaalarmowane zdołały przechwycić bombowce. Avie były wówczas
zupełnie przestarzałymi i słabo uzbrojonymi maszynami dlatego tylko
kilku pilotów zdołało nawiązać kontakt z Amerykanami, jednak bez
efektów. Latający na niemieckich samolotach 3. Orliak przechwycił
natomiast Liberatory. Po ataku ppor. P.Boczewa rozbił się Let Er Rip z
93. BG, natomiast Witch lądował przymusowo i powiększył listę strat 98.
BG (zwycięzca por. C.Krystew). Załogi obu bombowców dostały się do
niewoli. Nie był jednak to koniec kłopotów Amerykanów. Nad M. Jońskim
grupa B-24D została przechwycona przez Stodziewiątk i z III/JG 27.
Niemieccy piloci zestrzelili dwie maszyny (w tym Cornhusker ) .
Jako pierwszy z całej formacji do bazy dotarł szczęśliwy do tej pory
Lucky. Wylądował jednak nie w Afryce tylko w zajętej niedawno przez
Aliantów Sycylii. Po obliczeniu zapasów paliwa załoga zorientowała się
bowiem, że benzyny wystarczy zaledwie na trzy godziny lotu - lotnisko
polowe na Sycylii było najbliżej. W maszynie nie działała instalacja
hydrauliczna, a chwile przed lądowaniem zatarł się silnik numer trzy.
Załoga ręcznie wysunęła podwozie, a piloci z gracją podsadzili
Liberatora na dwukrotnie krótszym niż standardowe lądowisku - pomiędzy
zaparkowanymi brytyjskimi myśliwcami P-40 Tomahawk . Na Cyprze lądowali
z kolei dowódca The Pyramiders - płk J.Kane ( Hail Columbia ), por.
R.Sternfels ( Sandman ) oraz por. S.Podolak (Sweet Adeline) i jedna z
maszyn 98. BG. Maszyna Kane'a skraksowała w rowie, jednakże załoga
wyszła z samolotu o własnych siłach. Z kolei dwa ostatnie bombowce
spotkały się w drodze powrotnej nad Turcją. Załogi porozumiały się za
pomoca alfabetu Morse'a (radia w obu maszynach były uszkodzone),
odpędziły tureckie myśliwce, które próbowały zmusić Amerykanów do
lądowania i ostatecznie szczęśliwie dotarły na Cypr. Łącznie na Malcie,
Cyprze, Sycylii wylądowały 23 bombowce. Mniej szczęścia miały inne
załogi - w Turcji internowano osiem maszyn (m.in. Warmaid, The Urgin
Virgin, Teggie Ann, Flossie Fliirt, Horse Fly) . W okupowanych przez
Niemców Włoszech z kolei wylądował przymusowo Alvailable Jones .
Na macierzyste lotniska powróciło tylko 88 maszyn (ze 164 które
ostatecznie brały udział w ataku), w tym tylko dwie (!) z 44. BG -
samolot płk L.Johnsona ( Suzy-Q ) oraz kpt. B.Camerona ( Buzzin' Bear ).
Postrzelane Suzy-Q i "Brzęczący Miś" zanim dotknęły kołami powierzchni
Afryki znajdowały się w powietrzu aż 13 h 40 min. Najdłużej pozostawał w
powietrzu Liberty Lad z 93. BG z załogą por. K.McFarlanda. Z dwoma
niepracującymi silnikami (na jednym skrzydle), odciążony przez załogę ze
zbędnego wyposażenia Liberator pozostawał w powietrzu przez 13 h 45 min.
Zatrzymani przez Rumunów amerykańscy lotnicy przebywali w szpitalach a
później do końca wojny w obozie jenieckim w m. Timdul de Jos. Mysliwcy
rumuńscy zgłosili 20 zestrzeleń pewnych i prawdopodobnych, natomiast ich
straty to jeden IAR-80 oraz jeden Messerschmitt. Niemieckie jednostki
myśliwskie straciły cztery BF 109G i jednego Bf 110. Spośród trzech
B-24D, które lądowały przymusowo na terenie Rumuni ( Boiler Maker II,
Brewery Wagon oraz Honky Tonk Gal ) wyremontowano ten pierwszy, służył
do końca wojny w lotnictwie rumuńskim. Łącznie niemieccy, rumuńscy i
bułgarscy piloci rościli sobie prawo do zniszczenia 51 maszyn
amerykańskich, co jednak jest nieprawdą.
Bilans
53 samoloty bombowe Consolidated B-24D Liberator stracono bezpowrotnie.
Poległo w zestrzelonych i uszkodzonych maszynach 310 lotników, 200
trafiło do niewoli a 79 zostało internowanych w Turcji. Spośród
dziewięciu rafinerii trzy zniszczono w dużym stopniu, z pozostałych
sześciu połowę uszkodzono a połowę "nie ruszono" w ogóle. Produkcja
spadła w stosunku do okresu przed atakiem o 46 %. Wszystkie rezerwy
produkcyjne unieruchomiono na przynajmniej 6 miesięcy a w zbiornikach
zniszczono ponad 162 000 ton benzyny. Rafineria Concordia Vega powróciła
do normalnej pracy w ciągu sześciu tygodni, odbudowa Stella Romana
trwała pięć, a Astra Romana siedem miesięcy. Prawie rok trwało
przywracanie do pracy zakładu Colombia Aquilla a Creditul Miner nie
została odbudowana do końca wojny. Nie ma natomiast szczegółowych danych
o stratach wśród pracowników zakładów i wojskowych (artylerzystów),
znajdujących się w rej. Ploesti w tym dniu.