Głównym konstruktorem samolotu, który otrzymał oznaczenie PZL.37 "Łoś"
został inż. Jerzy Dąbrowski. Przyjął dla bombowca układ dolnopłata z
chowanym podwoziem, bombami ukrytymi w kadłubie i skrzydłach. Dmuchania
modelu, wykonane w Instytucie Aerodynamicznym Politechniki Warszawskiej
wykazały, że ma on rewelacyjne własności aerodynamiczne, na co spory wpływ
miało zastosowanie nowego profilu skrzydła opracowanego przez J.
Dąbrowskiego. Konstruktor, chcąc umożliwić schowanie bomb w skrzydłach,
otrzymał profil nieco zbliżony do profili laminarnych, które zaczęto
stosować w samolotach dopiero podczas II wojny światowej. Początkowo
planowano zamontowanie w "Łosiu" podwójnego k.m. na przednim stanowisku
strzeleckim i działka kal. 20 mm na stanowisku tylnym -górnym. Na polecenie
Departamentu Aeronautyki MSWojsk., który uznawał wyższość prędkości nad siłą
ognia samolotu, zdecydowano uzbroić PZL.37 jedynie w pojedyncze k.m.
Wiosną 1938r. zbudowano 10 samolotów PZL.37A z pojedynczym usterzeniem
kierunku, a następnie 20 bombowców PZL.37Abis z usterzeniem podwójnym.
Pierwszy z tej dwudziestki został przerobiony na samolot reklamowy i
otrzymał silniki Gnome-Rhone 14N01 o mocy 950 KM. Oznaczono go PZL.37/III.
Stał się on prototypem dla eksportowej wersji PZL.37C. W zamian wojsko
przejęło samolot PZL.37/II doprowadzony do stanu seryjnego. Drugi- otrzymał
silniki Bristol Pegasus XX o mocy 918 KM i stał się wzorcem dla wersji
seryjnej PZL.37B. Na przełomie maja i czerwca 1938r. został zaprezentowany
na międzynarodowej wystawie lotniczej w Belgradzie. "Łosie B" weszły do
produkcji do produkcji w sierpniu 1938r., a pierwszą serię 50 samolotów
ukończono do końca 1938r. Jednocześnie rozpoczęto prace nad kolejnymi 44
bombowcami. Pierwsze "Łosie" w wersjach A i Abis weszły do służby w
październiku 1938r. Wiosną 1939r. przebudowano je na szkolno-bombowe dodając
w kabinie pilota fotel dal instruktora. Krótko potem doszło do kilku
śmiertelnych katastrof, którym winne było przekompensowanie sterów. Wadę
usunięto latem 1939r.
19 III 1939r. ze stanowiska Dowódcy Lotnictwa ustąpił zwolennik rozwoju
lotnictwa bombowego gen. Ludomił Rayski. Spowodowało to, że decydujący wpływ
na rozwój lotnictwa wojskowego w Polsce uzyskał gen. Józef Zając. Uważał on
słusznie, że Polska potrzebuje samolotów nie do ataku, lecz do obrony, stąd
priorytet miały otrzymać prace nad projektowaniem i produkcją samolotów
myśliwskich. Oznaczało to również, że produkcja "Łosi" zostanie zakończona
po zbudowaniu 124 samolotu. W czerwcu 1939r. pojawiła się nawet propozycja
(ostatecznie nie przyjęta) przeróbki PZL.37 na ciężki samolot myśliwski.
Jednocześnie wytwórnia PZL starała się o zamówienia zagraniczne. Gotowa już
była wersja PZL.37C z silnikami Gnome-Rhone 14N01. Planowano również
produkcję wersji PZL.37D wyposażonej w silniki Gnome-Rhone 14N21 o mocy 1030
KM. Zainteresowanie ich zakupem były Grecja, Bułgaria, Rumunia, Jugosławia,
Turcja, Dania, Finlandia i Estonia, licencję nabyła Belgia. Negocjacje
zostały przerwane przez wybuch wojny.
Do 1 IX 1939r. zbudowano 92 "Łosie". 36 z nich znajdowało się w X i XV
Dywizjonie Brygady Bombowej, 31 w bazie w Małaszewiczach (były tam samoloty
używane przez XX Dywizjon Szkolny oraz stanowiące rezerwę bądź będące w
trakcie uzbrajania. Pozostałe znajdowały się w szkolnictwie, remontach oraz
Dywizjonie Doświadczalnym ITL. Pierwsze dwa dni wojny "Łosie" spędziły
bezczynnie. Później wykorzystano je do ataków na kolumny wojsk
zmechanizowanych (a więc cele przeznaczone raczej dla lotnictwa
szturmowego). Dokonywano ich niewielką liczbą maszyn, w dużych odstępach
czasu, bez osłony myśliwskiej, co spowodowało ich ograniczoną skuteczność i
spore straty własne. W walkach utracono 30 bombowców, z czego 11 zestrzeliły
niemieckie myśliwce, po jednym artyleria przeciwlotnicza polska i niemiecka,
pozostałe to samoloty rozbite lub porzucone ze względu na niezdolność do
lotu. Zrzucono 124 tony bomb, zestrzelono 5 myśliwców Bf-109. Po 17 IX do
Rumunii ewakuowano 27 "Łosi", 4 lądowały przymusowo w ZSRR, dwa zdobyli
Niemcy, 1 lub 2 zostały ukryte przez załogę w lasach Lubelszczyzny.
"Łosie" ewakuowane do Rumunii zostały zarekwirowane przez lotnictwo
rumuńskie. W czerwcu 1941r. dyktator tego kraju I. Antonescu chcąc
sprowokować Węgry do przystąpienia do wojny przeciw ZSRR nakazał, by 3
samoloty zbombardowały 26 VI 1941r. Koszyce. Ten rzekomy nalot lotnictwa
radzieckiego odniósł oczekiwany skutek. W 1941r. wojska rumuńskie
wykorzystały "Łosie" w czasie nalotów na Odessę. Utracono 4 bombowce, a z
braku części zamiennych pozostałe skierowano do Szkoły Pilotażu na
Samolotach Dwusilnikowych w Buzau. Wiosną 1944r., ze względu na coraz
trudniejszą sytuację na froncie wschodnim, "Łosie" powróciły na pierwszą
linię, ale już w maju wycofano je powtórnie do Buzau. Po przejściu Rumunii
na stronę radziecką 25 VIII 1944r. węgierska grupa dywersyjna w odwecie za
bombardowanie Koszyc zniszczyła "Łosie" stacjonujące na lotnisku Cimpia
Turzii.
Spośród "Łosi" zdobytych przez Niemców na Okęciu jedynie 2 udało się
uruchomić w październiku 1939r. Jeden z nich znalazł się w ośrodku badawczym
Luftwaffe w Rechlinie, gdzie w maju 1940r. został rozbity. Drugiego pokazano
jesienią 1940r. w Wiedniu na wystawie zdobytego sprzętu. Niekompletne i
uszkodzone samoloty znajdujące się w zakładach PZL na Okęciu i w Mielcu oraz
w hangarach 1 Pułku Lotniczego zostały szybko przez polskich robotników
pocięte na złom.
Ocena
Porównując dane taktyczno-techniczne: przed wojna PZL.37B był po prostu
doskonały, w wielu punktach deklasował ówczesnych rywali, a jeśli chodzi o
udźwig był po prostu bezkonkurencyjny. Udźwig bomb jest sprawą kluczową w
kategorii bombowców; He-111 tylko dzięki znacznie lepszym silnikom mogł być
z PZL.37 jeszcze jakoś porównywany, ale spójrzcie np na angielskiego
Wellingtona na którym latali Polacy. Jeszcze większa kobyła, a bomb mniej.
Dopiero wielkie 4-silnikowe bombowce mogły zabrać więcej bomb niż nasz Łoś!
Główna zasługa takiego stanu rzeczy był rewelacyjny płatowiec Łosia, sam
kadłub wytwarzał 15% siły nośnej.
Za doskonałą linie, dużą prędkość i wspaniałe osiągi trzeba było zapłacić
wewnętrzną ciasnota, słabym uzbrojeniem obronnym, oraz dużą wrażliwością na
uszkodzenia.
Łoś w ogóle nie miał żadnej ochrony przed bronią pokładową myśliwców nawet
małego kalibru - tymczasem zwalczaniem wypraw bojowych miał się zajmować
Me-110C. Myśliwiec ten czynił spustoszenia wśród Wellingtonów atakujących
bazy Kriegsmarine w tamtych dniach a był to bombowiec wyposażony w
odpowiednie instalacji ochronne instalacji paliwowej. Zresztą żadne pomysły
nie zdają się na wiele jeśli nie ma w pobliżu 'swoich' myśliwców - można
jednak spróbować ograniczyć straty ochrona załogi - tego w Łosiu nie było.
Łoś w locie grupowym mógł liczyć na ogień pokładowy z innych maszyn lecących
maszyn w formacji i taka grupa miała jakieś niewielkie szanse obrony przed
myśliwcami. Zresztą wszystkich ich operacyjnych było - zdaje się 36 sztuk -
żenująco mało ... Nigdy też nie zaproponowano ataku jakichś sensownych dla
Łosia celów - pojedyncze ataki na kolumny wojsk zmotoryzowanych to droga
wprost do powiększania strat tej cennej dla nas maszyny.
Krótko- zalety: mały, lekki, szybki, zwrotny, z wielkim niespotykanym
udźwigiem. Wady: wrażliwy na uszkodzenia, słabo uzbrojony, ciasny w środku.

Konstrukcja: całkowicie metalowy, dwusilnikowy dolnopłat. Załogę stanowiły 4
osoby: bombardier/nawigator, pilot, radiotelegrafista obsługujący również
tylne-dolne stanowisko strzeleckie oraz tylny strzelec. Usterzenie kierunku
pojedyncze (PZL.37A) lub podwójne. Podwozie klasyczne, dwukołowe, wciągane w
locie. Napęd stanowiły 2 silniki gwiazdowe:
PZL.37A i Abis - Bristol Pegasus XII o mocy 643 kW (873 KM).
Rozpiętość 17,93 m
Długość 12,92 m
Wysokość 4,25 m
Powierzchnia nośna 53,5 m2
Masa własna 4935 kg
Masa całkowita 9105 kg
Prędkość maksymalna 412 km/h
Pułap 5900 m
Zasięg 1750 km
Uzbrojenie: 3 ruchome k.m. wz. 37 kal. 7,9 mm lub Vickers F kal. 7,69 mm.
Samolot przenosił 2242 kg bomb w komorach w skrzydle i kadłubie.