Jednym z najważniejszych czynników warunkujących sukces w działaniach
przeciwpartyzanckich, a szczególnie w dżungli jest umiejętność odnalezienia
przeciwnika. Przeciwnika, który przeważnie doskonale zna teren, umie się w nim
poruszać, maskować i błyskawicznie znikać. Z problemem tym brykali się zarówno
Amerykanie i Francuzi w Wietnamie jak i Brytyjczycy od końca lat czterdziestych
zmagający się z komunistyczną partyzantką na Malajach. Oni też jako pierwsi –
bazując na doświadczeniach II wojny światowej – postanowili wykorzystać do
poszukiwania ukrywających się w dżungli partyzantów specjalnie wyszkolone psy
tropiące – tracker dogs. Już w 1948 roku w Pulada utworzony został Far East
Training Centre, który na początku lat sześćdziesiątych został przeniesiony do
Johore Bahru jako British Jungle Warfare School. Także Brytyjczycy jako pierwsi
zastosowali – w odróżnieniu od używanych do tej pory głównie owczarków
niemieckich i dobermanów – labrador retrivery. Psy te wybrano przede wszystkim
ze względu na ich doskonały węch i łagodny charakter. Owczarki były psami
jednego przewodnika i doskonale nadawały się na przykład na psy wartownicze.
Natomiast labradory doskonale nadają się do pracy w dużych grupach ludzi.
Opracowana przez Brytyjczyków taktyka działań psów-tropicieli zakładała
tworzenie zespołów – pięciu ludzi + pies. W skład takiego zespołu – combat
tracker team – wchodzili : dowódca, przewodnik psa, radiotelegrafista i dwóch
żołnierzy-tropicieli (visual tracker). Oni także przechodzili dodatkowe
szkolenie, w trakcie którego uczono ich sposobów wizualnego odnajdywania śladów
przeciwnika na przykład na podstawie układu złamanych źdźbeł trawy.
Zespoły psów-tropicieli wchodziły do działań po walce i utraceniu kontaktu z
nieprzyjacielem. Najpierw żołnierze-tropiciele odnajdywali pozostawione przez
wroga ślady i wtedy wkraczały do akcji psy. Psy tropiciele były uczone pracować
tak zwanym „dolnym wiatrem” i podążać za wskazanym, konkretnym śladem
pozostawionym przez danego osobnika. Zapach człowieka składa się z około 400
substancji i jest charakterystyczny niemal jak odcisk palca. Dlatego też pies
tropiący, obdarzony doskonałym węchem jest w stanie odróżnić go od innych. W
sprzyjających warunkach labradory mogły podjąć trop nawet po 72 godzinach. Ale
zależało to wielu czynników jak rodzaj podłoża czy warunki pogodowe.
Naturalne zdolności psów do tropienia były rozwijane stopniowo w czasie
szkolenia. Na początku pies było uczony poszukiwania – na podstawie specjalnie
ułożonego śladu – swojego przewodnika, a nagrodą za odnalezienie go była zabawa.
W okresie późniejszym długość ślady była systematycznie wydłużana i następowało
przejście od poszukiwania przewodnika do poszukiwania osoby obcej. Z uwagi na
coraz szersze zastosowanie w działaniach przeciwpartyzanckich śmigłowców psy
były także przystosowywane do latania śmigłowcami a także podnoszenia i
opuszczania na linach przymocowanych do specjalnej uprzęży. O ile psy uwielbiały
latanie, to zjazdy i podnoszenia nie sprawiały im przyjemności. Jak wspominał
Chad Sherrin, jeden z twórców programu szkolenia psów tropicieli w armii
australijskiej „Jeśli chciałeś zobaczyć naprawdę smutnego psa, powinieneś
zobaczyć labradora zwisającego pod śmigłowcem na końcu liny”.
Z doświadczeń brytyjskich, których skuteczność została potwierdzona w czasie
wielu wojen np. w Kenii, na Cyprze, Borneo skorzystali także Australijczycy,
których oddziały czynnie uczestniczyły w działaniach na Malajach, Borneo, a
potem głównie w Wietnamie. Początkowo armia australijska wykorzystywała
wyłącznie psy dostarczone i wyszkolone przez Brytyjczyków, a dopiero od 1967
roku rozpoczęto nabór własnych psów i podstawowe ich szkolenie. Zaawansowany
trening odbywał się jednak cały czas w Johore Bahru. Jednak – w odróżnieniu od
Brytyjczyków – Australijczycy w batalionach piechoty nie tworzyli odrębnych
plutonów psów, a po 2-3 zespoły włączali do innych istniejących już w
strukturach plutonów. Na przykład w 7 batalionie RAR psy włączono do Fire
Assault Paltoon, a 6 batalionie do plutonu przeciwpancernego tworząc Anti Tank –
Tracker platoon. W czasie operacji „w polu” poszczególne psie zespoły były
przydzielane plutonom, kompaniom piechoty. W Wietnamie wielokrotnie zespoły psów
współdziałały z komandosami Australian SAS. Wykorzystywano je do działań na
dalekim zapleczu wroga, poszukując głównie jego baz i szlaków komunikacyjnych.
Patrole takie składały się z trzech żołnierzy ASAS i trzech żołnierzy-tropicieli
z psem. Psy tropiciele – szczególnie w Wietnamie – wykorzystywane były także do
poszukiwania w dżungli zaginionych własnych żołnierzy np. załóg zestrzelonych
śmigłowców.
Australijskie psy-tropiciele po wcieleniu do służby stawały się pełnoprawnymi
żołnierzami, otrzymywały numer służbowy i w toku służby awansowały. Zdarzało
się, że stopniem przewyższały swoich przewodników. Na przykład wspomniany już
Chad Sherrin w czasie kampanii malajskiej były zwykłym szeregowcem, a jego pies
„Rank” sierżantem. Psy służyły na froncie nawet po kilka lat. Zgodnie z przyjętą
przez rząd Australii polityką na front, na trwające rok tury bojowe kierowane
były całe jednostki (zupełnie inaczej niż w USA) i gdy poszczególne bataliony
wracały do kraju znajdujące się już np. w Wietnamie psy były przejmowane przez
nowoprzybyłe jednostki. Raz zdarzył się nawet przypadek powtórnego przejęcia psa
przez tego samego przewodnika. Gdy w 1970 roku na drugą turę do Wietnamu przybył
2 batalion RAR przejął kilka psów m.in. „Marcusa”, którego wcześniej prowadził i
w 1967 roku szkolił Denis Ferguson. Także i teraz przewodnikiem „Marcusa” został
Ferguson i jak wspomina „wyraźnie widziałem łzę w jego oku, gdy powróciłem po
dwóch latach”. Stały kontakt przewodnika z psem powodował bardzo często
nawiązanie bardzo bliskich stosunków miedzy człowiekiem i zwierzęciem.
Przewodnicy bardzo dbali o swoich czworonożnych zwiadowców i bardzo często
zapewniali im duże lepsze warunki bytowe niż sami posiadali. Niemal regułą było
budowanie dla psów bardzo solidnych schronów, aby w razie ostrzału
moździerzowego Viet Congu nic im się nie stało. Psy były także stałymi
uczestnikami imprez towarzyskich, gdzie na równi ze swoimi dwunożnymi
przyjaciółmi spożywali ulubiony napój Australijczyków, napój z pianką.
Do dzisiaj udało się zidentyfikować szesnaście australijskich psów-tropicieli, a
oto ich krótkie historie :
„BRUTUS” - wyszkolony przez Chada Sherrina w 1967 roku, służył w 8 batalionie
RAR. Dalsze losy nieznane.
„CAESAR” – początkowo szkolony w Australii przez Phila Little’a. Przekazany
Peterowi Haranowi z 2 batalionu RAR i z nim ukończył BJWS. Od 1967 roku w
Wietnamie. Następnie przekazany do 4 batalionu – przewodnik Leo White. Potem
służył jeszcze w 5. i 9. batalionie. W lipcu 1970 r. przeszedł „na emeryturę” i
został przekazany ambasadzie brytyjskiej w Sajgonie.
„CASSIUS” – pierwotnie wyszkolony jako przewodnik osoby niewidomej. Po wcieleniu
do armii w 196t r. ukończył BJWS i znalazł się w Wietnamie w 7 batalionie RAR-
przewodnik Norm Cameron. Rok później padł w Vung Tau na skutek udaru cieplnego.
„CICERO” – służył na Malajach, brak bliższych danych.
„JANUS” – „Absolwent” BJWS w 1967 r., przewodnik Phil Moore z 3 batalionu RAR.
Pies ten znany był z niezwykłych możliwości pracy węchowej. Szczególnie wykazał
się 17 lutego 1969 roku, gdy po ataku Viet Congu na bazę australijskich wojsk
przez ponad 8 kilometrów prowadził patrol śladami wycofujących się Wietnamczyków
i w końcu doprowadził do ich bazy. W wyniku wymiany ognia jego przewodnik został
dwukrotnie ranny. Następnie służył w 9. i prawdopodobnie 8. batalionie. Po 1971
roku jego losy są nieznane.
„JULIAN” – Wyszkolony przez Boba Pearsona w BJWS. Jednak na front trafił w
składzie 3 batalionu RAR prowadzony przez Garry’ego Polglase’a. Gdy ten poległ
13 kwietnia 1968 r. pies został przejęty przez Wally’ego Barnetta. W 1969 roku
trafił do 9 batalionu i ponownie w ręce Pearsona. Potem służył jeszcze w 8
batalionie (przewodnik Len Taylor) i 3 batalionie. W 1971 r. na skutek chorób
stracił słuch i trafił do szkoły amerykańskiej w Sajgonie.
„JUNO” – Wyszkolony w 1967 roku, służył w 1 batalionie RAR. Na front trafił w
1969 r. w zastępstwie chorego „Juliana”. Następnie pełnił służbę w 7. i 3
batalionie. Losy po 1971 roku są nieznane.
„JUSTIN” – Wyszkolony w BJWS przez Leo White’a z 1 batalionu RAR. W Wietnamie
znalazł się z 7 batalionem. Jego przewodnik Tom Blackhurst poległ 17.04.1971 r.
W 1968 r. trafił ponownie do 1 batalionu i w czasie walk o FSB „Coral” doznał
szoku i po długiej rekonwalescencji wrócił do służby w 1969 roku w 5 batalionie
z przewodnikiem Dennisem Rowlandsem. W styczniu 1970 r. przekazany – jako
maskotka – dyrektorowi oddziału „Chartered Bank” w Sajgonie.
„MARCIAN” – Wyszkolony w 1967 r. przez Dave’a Nelsona z 4 batalionu RAR. W 1971
r. przekazany ambasadzie brytyjskiej w Sajgonie.
„MARCUS” – Pies-champion Australii podarowany przez byłego gubernatora stanu
Nowa Południowa Walia Sir Rodena Cutlera. Wyszkolony w BJWS przez Denisa
Fergusona z 2 batalionu RAR, służył z nim dwukrotnie – w latach 1967-68 i w
1970. Pełnił służbę także w 6. i 4 batalionie. Los po 1971 roku jest nieznany.
„MILO” – przekazany armii przez rodzinę Hornsby. Wyszkolony przez Barry’ego
McDonalda z 4 batalionu RAR w 1967 roku. Od 1968 w Wietnamie z 4 batalionem. W
1969 roku przeniesiony do 6 batalionu RAR, a jego przewodnikiem został Bruce
Clifford. W listopadzie 1971 r. przekazany zastępcy dyrektora oddziału
„Chartered Bank” w Sajgonie.
„NERO” – W latach 1967-1968 służył w 8 batalionie. Brak bliższych danych.
„REMUS” - Służył w 3 batalionie. Brak bliższych danych.
„RUFUS” - Służył w 9 batalionie. Brak bliższych danych.
„TIBER” – W 1968 roku zastąpił „Cassiusa” w 7 batalionie. Przewodnikiem był Norm
Cameron. Następnie został przeniesiony do 1 batalionu. W czasie walk o FSB „Coral”
– podobnie jak „Justin” – doznał szoku, uciekł i odnalazł się dopiero po dwóch
dniach. W 1970 roku trafił do 7 batalionu i Billa Palmera. Pod koniec tego roku
– jako „emeryt” – został przekazany w charakterze maskotki do 1st Australian
Task Force Military Police.
„TRAJAN” – Absolwent BJWS w 1968 roku. Na froncie początkowo w składzie 4
batalionu RAR. W latach 1969-1970, wraz z
„Milo” został przeniesiony do 6 batalionu, gdzie jego przewodnikiem został Bruce
Williams. Dalsze losy nieznane.
Na zakończenie należy dodać, że w 1968 r. w 1 batalionie RAR służyły dwa
owczarki niemieckie – zwiadowcy (scout-dogs) przekazane prze US Army. Ich
działania nie były jednak tak skuteczne, a jeden poległ w walce.
Chociaż australijskich czworonożnych tropicieli było niewiele, doskonale spisały
się na froncie czego dowodem jest fakt, że formacje psów tropiących są
utrzymywane w składzie armii Australii do dzisiaj, zaś wyrazem hołdu dla nich
było powstanie odsłoniętego 7 kwietnia 2001 r. w Alexandra Headland, Sunshine
Coast, Queensland pomnika psich wojowników.
autor: Piotr Taras
Bibliografia
P. Haran, „Trackers”, the untold story of the Australian War Dogs, Sydney 2000
Relacje – Allan Wood i John Neervort.