FPS w realu
Tak to już w naszym świecie bywa, że dziewczynki bawią się głównie lalkami, a
chłopców, tak małych jak i dużych, interesują poza samochodami i
dziewczynkami... militaria. Bo kto nie miał w dzieciństwie zabawkowego
pistoletu? Jeżeli taki się znajdzie, to jestem mu gotów ufundować jakiś tani
model z dowolnego kiosku :) Jednak strzelanie "na sucho" i jedynie do tarcz może
się szybko znudzić, zwłaszcza jeśli wymordowaliśmy już kilka tysięcy osób, w
jakiejś strzelaninie na peceta.
Rzeczą raczej oczywistą jest, że nie kupimy sobie AK-47 na ruskim
bazarku i nie będziemy walili do kumpli ostrą amunicją, bo jak wiadomo niezbyt
legalne jest rozsiewanie straszliwej śmiertelnej choroby - czerwonej, cieknącej
wysypki przenoszonej przez ołowiane bryły o średnicy najczęściej 9 mm. Co
znajduje się pomiędzy strzelaniem "beznabojowym", a prawdziwą walką? Zanim
poznałem AirSoftGun, powiedziałbym, że idealnym rozwiązaniem jest Paintball,
który jest temu sportowi bardzo bliski. Jednak zalety ASG są jasne - sprzęt i
amunicja są dużo tańsze, nie brudzi ubrań oraz jest zachowane dokładniejsze
odwzorowanie modeli broni. A różni się to jedynie tym, że kulki nie są
napełnione farbą.
Uczciwość przede wszystkim
Jeżeli więc po trafieniu przeciwnika nic się na nim nie rozbryźnie, to po czym
mają on i jego przeciwnik oceniać, czy strzał dotarł do celu? Nie ma z tym
żadnych problemów, jeżeli gracze mają do siebie nawzajem pełne zaufanie.
Trafienie prawie zawsze czuć, a jeśli nasza skóra jest już tak obolała, że nie
wiemy, czy dostaliśmy, to zazwyczaj też słychać uderzenie o materiał, więc nie
trudno jest zorientować się, kiedy trzeba krzyknąć "Dostałem!" i z bronią nad
głową opuścić miejsce walk. Zależnie od ustalonych reguł, taka osoba może zostać
uleczona przez medyka, czekać na respawn, albo odłożyć broń do końca walki.
Osobiście preferuję ostatni wariant, bo dodaje realizmu i nie ma możliwości
biegania jak Rambo, bo raczej nikt nie lubi siedzieć bezczynnie i patrzeć jak
jego kumple dalej się dobrze bawią. Gdy organizowane są zloty, w których udział
bierze większa ilość osób, wyznaczani są medycy, którzy mają przy sobie
odpowiednią ilość opatrunków lub ustalany jest czas respawn (ponownych
"narodzin" żołnierza po uprzedniej śmierci). Oczywiście wszystko zależy od
grających, można tworzyć przeróżne warianty, cele misji i sposoby jej wykonania.
Jeżeli tylko wszyscy będą się zgadzali, to nie ma problemu, żeby można było
rozegrać bitwy niepodobne do rzeczywistych wojen - jak np. Team Deathmatch albo
Capture The Flag. Jeżeli chodzi o aspekt prawny tej zabawy - wg ogólnie
przyjętych reguł należy zorientować się do kogo należy teren, na którym mamy
zamiar się strzelać i powiadomić o tym odpowiednie władze (gdy np. bawimy się w
lesie, dobrze byłoby skontaktować się z leśnictwem).
Dobra zabawa - droga zabawa?
Do rozpoczęcia swojej przygody wśród maniaków ASG wcale nie potrzeba nie wiadomo
jakich sum pieniędzy. Na początek koniecznie trzeba się zaopatrzyć w broń,
amunicję i akcesoria ochronne. Reszta przyjdzie z czasem wzrostu zainteresowania
(nie warto inwestować we wszystko na raz, bo istnieje ryzyko, że zabawa może nie
przypaść nam do gustu). Zacznę od rzeczy najważniejszej - osłony na oczy. Żeby
po strzelance nie odczuwać konieczności nauki Braille'a wymagane jest
zainwestowanie w specjalne gogle albo okulary, które sprawią, że headshoty nie
będą już takie groźne. Ich ceny są niestety dość spore, bo za gogle, które są
pewniejsze, bo posiadają gumki i są dociśnięte do całego obszaru dookoła oczu,
musimy zapłacić ok. 80 zł (polecam produkt Uvex Ultrasonic, który do tej pory
wytrzymał u mnie parę serii i doskonale mieści w sobie okulary korekcyjne).
Tańszym, ale mniej bezpiecznym wyborem są okulary, które nabyć możemy po cenie
24 zł. Również są odporne, istnieje jednak dość spore ryzyko, że zabłąkana kulka
znajdzie dużą szczelinę między czołem a tworzywem i wleci nam prosto w ślepia.
Gdy już mamy za sobą tą część, trzeba zabrać się za to, co tygrysy lubią
najbardziej, czyli uzbrojenie. Wyróżniamy trzy rodzaje replik: sprężynowe,
gazowe i elektryczne. Osobiście nie znam nikogo, kto korzystałby z gaziaka, co
nie znaczy, że odradzam ten typ broni. Na początek polecam skorzystać z
najtańszej opcji, czyli sprężynówek. Ich wadą jest głównie konieczność
przeładowywania po każdym strzale. To jednak po wprawie może nie stanowić zbyt
dużego kłopotu. Osobiście wybrałem shotguna, z którego jestem zadowolony, a
kwestia wrzucania w komorę następnych "pestek" jest o tyle dobrze rozwiązana, że
odbywa się to poprzez przesuwanie czółenka po prowadnicy pod lufą, więc można
robić to szybko i nie przerywając celowania. Przy zakupie warto też zwrócić
uwagę na to, czy broń ma tzw. Hop Up. Ta właściwość polega na tym, że kulka
zostaje podkręcona i potrafi przelecieć większą odległość bez opadania.
Generalnie przy wyborze jakiejkolwiek repliki naprawdę warto skonsultować się z
innymi maniakami na największym i zdecydowanie najlepszym forum o tej tematyce
znajdującym się w wortalu www.wmasg.pl (witryna maniaków Airsoftu). Znajdziecie
tam dosłownie wszystko, o co tylko będziecie chcieli zapytać. O ile sprężynówkę
łatwo jest wybrać, o tyle ciężej może być z elektrykami. To w końcu już niemały
wydatek (ceny porządnych replik zaczynają się od ok. 300 zł), więc zapewne
chcielibyście, żeby broń trochę pożyła. Tu też warto odnieść się do opinii
znawców, ale jest kilka cech produktów, które mogą pomóc nam przy tym trudnym
wyborze. Po pierwsze warto zwrócić uwagę na firmę. Jeżeli stać nas na coś z
fabryki Tokyo Marui lub Classic Army - tym lepiej dla nas, bo jest mała szansa,
że kupimy jakiś bubel. Poza tym, naprawdę dobrze kupować ze sprawdzonych,
renomowanych sklepów i powtórzę to, co powiedziałem wcześniej - dokładnie
przejrzeć na forum wszystkie tematy o wybranej broni - gdy zajmiemy się tym
wszystkim, to ryzyko nieodpowiedniego zakupu maleje do minimum. Gdy już się na
coś zdecydujemy, trzeba poczytać jeszcze na jakich nabojach dany model ma
najlepsze osiągi (wyróżniamy różne wagi kulek 6mm - najczęściej spotykane to
0.12g, 0.20g i 0.25g) i odpowiedni zapas zamówić.
O umundurowaniu słów kilka
No więc fajnie, mamy z czego strzelać, mamy coś na oczy i pełne kieszenie naboi.
Teraz pora pomówić o jakimś wyposażeniu dodatkowym, na które pozwolimy sobie,
jak będziemy mieli już więcej kasy. Życie na polu bitwy staje się dużo bardziej
komfortowe, jeżeli znajdziemy do naszej broni dodatkowe magazynki i
szybkoładowacze - są to takie małe pojemniczki z kulkami, które po zwolnieniu
blokady ukazują nam ładną strzykawkę, dzięki której możemy zaaplikować do
magazynka zapas amunicji w parę sekund. Fajnie byłoby, gdybyśmy mieli jeszcze
gdzie to wszystko pomieścić, gdy ruszamy na wroga. Tu pojawia się kwestia
odpowiedniego umundurowania. Zawsze możemy znaleźć w szafie jakąś starą, zieloną
kurtkę z kieszeniami i już będzie nas trochę mniej widać, ale mimo wszystko
polecam kupno jakiegoś mora. Polskie prawo co prawda zabrania biegania w
kamuflażu takim, jaki ma Wojsko Polskie, ale bardzo dobrze w naszych terenach
sprawuje się ubiór wojsk niemieckich, a i problemu z ich dostaniem nie ma, bo
importuje je prawie każdy sklep z używaną (i nie tylko) odzieżą wojskową. Jeżeli
jednak nie podoba nam się "ciapkowaty" wzór Bundeswehry, to możemy wybrać coś
innego.
First-person shooter (FPS) – rodzaj gry komputerowej, w której gracz wciela się
w postać, a wirtualny świat widzi jej oczami. Warstwa fabularna gry jest
zazwyczaj niezbyt rozbudowana. Głównym zajęciem gracza jest unikanie strzałów i
zabijanie przeciwników, urozmaicone dodatkowymi zadaniami jak poszukiwanie
kluczy czy używanie prostych mechanizmów. Postać sterowana przez gracza ma do
wyboru kilka lub kilkanaście rodzajów broni, odnoszone obrażenia opisywane są
tzw. punktami życia. Gdy ich ilość spadnie do zera, postać umiera. FPS-y dzieli
się na czysto zręcznościowe (jak Serious Sam) i taktyczne (jak Tom Clancy's
Ghost Recon).Te drugie są bardziej realistyczne i czasami ważniejsze niż celne
ruchy myszą jest planowanie akcji.
John Rambo