Gwałtowny postęp technologiczny i przemysłowy
następujący w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku nie pozostał bez wpływu
na uzbrojenie, z którego korzystała armia. Presja międzynarodowej rywalizacji
była tak duża, że rządy wydawały duże pieniądze na opłacenie naukowców, których
wiedza pozwoliłaby zdobyć przewagę militarną nad przeciwnikiem. A kiedy już
wybuchła I wojna światowa, wyścig zbrojeń radykalnie zwiększył tempo. Jego
owocem było pojawienie się dużej ilości nowoczesnych wynalazków wojskowych,
niespotykanych podczas wcześniejszych konfliktów zbrojnych.
Pierwszym rodzajem broni, który znacząco rozpowszechnił się podczas I WŚ był
karabin maszynowy. Skonstruowany przez Hirama Stevensa Maxima - brytyjskiego
wynalazcę pochodzącego z USA - w 1885 roku, stał się podstawą uzbrojenia
większości armii. Początkowo produkowano tylko ciężkie karabiny maszynowe,
będące typowo defensywną bronią, takie jak: niemiecki Maxim MG 08, rosyjski
Maxim wz. 1910 czy też brytyjski Vickers. Jednakże, gdy okazało się, że w wojnie
pozycyjnej przełamanie obrony wroga wymaga skutecznej mobilnej broni wsparcia
dla nacierającej piechoty, coraz powszechniejsze stały się niedoceniane do tej
pory lekkie karabiny maszynowe oraz ręczne karabiny maszynowe np.: brytyjski
Lewis, niemiecki MG 08/15 oraz francuski Fusil-Mitraileur Chauchat Mle15 (uznany
powszechnie za najgorszy rkm w historii świata).
Kolejnym, bardzo istotnym dla historii wojskowości wynalazkiem czasów I wojny
światowej był czołg. Pierwsze pojazdy tego typu zostały stworzone przez
Brytyjczyków. Projekt był ściśle tajny i dla zmylenia wroga nadano mu nazwę
'tank', utrzymując, że fabryki produkują zbiorniki paliwa dla Rosji - ten sposób
powstało angielskie słowo oznaczające czołg. Po nieuzbrojonym prototypie Little
Willie powstał w roku 1916 pierwszy czołg z prawdziwego zdarzenia - Mark I. W
następnym roku był udoskonalany - stworzono wersję II, III, IV i V. Każda z
maszyn istniała w dwóch wersjach: męskiej - z dwoma armatami 57 mm i 3 - 4
cekaemami oraz żeńskiej - wyposażonej wyłącznie w ciężkie karabiny maszynowe (5
- 6 sztuk).
Użyte po raz pierwszy z bitwie nad Sommą 15. września 1916 okazały się wielkim
zaskoczeniem dla Niemców. Co prawda często ulegały usterkom i awariom, więc nie
prezentowały dużej wartości bojowej, ale wywarły niesamowity efekt
psychologiczny na wrogach. Wraz z doskonaleniem maszyn, wciąż rosło ich
znaczenie. W wojnie okopowej pozbawiona wsparcia piechota często nie była w
stanie skutecznie szturmować pozycji przeciwnika. Tymczasem czołgi zabezpieczone
przed ogniem karabinów maszynowych lub artylerii stanowiły doskonałą broń
ofensywną. Widząc w nich cenny wynalazek, również Francja rozpoczęła produkcję
własnych maszyn. Renault FT-17 - pierwszy czołg o nowoczesnej konstrukcji:
posiadający boczne gąsienice i wieżyczkę strzelniczą okazał się wyjątkowo
skuteczny. Podobnie jak brytyjskie i w przeciwieństwie do poprzednich
francuskich projektów, FT-17 były produkowane w wersji z karabinem maszynowym
lub z działem 37 mm. Załogę każdego stanowiły tylko dwie osoby: kierowca i
strzelec. Znacznie lżejsze i zwrotniejsze od dwudziestoparotonowych kolosów
francuskie maszyny odniosły wiele triumfów na polach bitew. Czołgów używali
także Amerykanie, nowej broni nie docenili natomiast Niemcy. Stworzyli co prawda
własne A7V, ale wyprodukowano ich zaledwie 20 sztuk. Podczas I wojny światowej
rozwijało się także lotnictwo. Początkowo samoloty zostały wprowadzone do armii,
aby podobnie jak balony służyć rozpoznaniu: informować o ruchach przeciwnika
oraz przekazywać artylerii współrzędne celów. Lotnicy szkicowali lub
fotografowali rozmieszczenie okopów, baterii i innych instalacji. Szybko
pojawiły się również myśliwce - mające za zadanie niszczyć samoloty obserwacyjne
wroga, nie pozwalając im na swobodne działanie a także ochraniać własne maszyny.
W ten sposób rozpoczęła się walka powietrzna - każde państwo dążyło do
utrzymania kontroli powietrznej nad istotnym terytorium. Stworzono także
pierwsze oddziały bombowe, ale nie stały się one popularne. Bombardowania
strategiczne przeprowadzały głównie armie Niemiec i Wielkiej Brytanii. Rozwój
lotnictwa doprowadził również do pojawienia się nowego rodzaju artylerii - dział
przeciwlotniczych. Bronią, która również nie znalazła wcześniej szerszego
zastosowania a podczas I wojny światowej znacząco się rozpowszechniła była łódź
podwodna. Teoretycznie koncepcja okrętów pływających pod wodą była znana już w
XVIII wieku, jednakże nie znajdowały one dużego zastosowania praktycznego, gdyż
w większości napędzane były... siłą mięśni załogi! Wprawdzie jednej tego typu
jednostce - konfederackiemu CSS Hunley udało się zatopić okręt USA za pomocą
tzw. miny wtykowej, ale nie była to technologia zasługująca na większą uwagę
światowych mocarstw.
Tymczasem na początku XX w. do służby w marynarce weszły okręty o spalinowym
oraz elektrycznym napędzie, które stawały się coraz popularniejsze. Szczególny
nacisk na ich produkcję położyło dowództwo niemieckie, zwłaszcza po wprowadzeniu
taktyki 'nieograniczonej wojny podwodnej' polegającej na atakowaniu i
zatrapianiu możliwie największej liczby okrętów dostarczjących zaopatrzenie na
wyspy brytyjskie. W celu zapobiegania atakom niemieckich U-Bootów państwa
ententy wprowadził na uzbrojenie takie wynalazki jak hydrofony (pasywne sonary)
czy bomby głębinowe, co wraz z masowym minowaniem kluczowych rejonów
spowodowało, że łodzie podwodne przestał być tak wielkim zagrożeniem, jak
poprzednio, ale ich doskonalenie nie ustało, nawet mimo zakończenia wojny. W
drugiej połowie XIX wieku nastąpił gwałtowny rozwój technologiczny związany ze
znacznymi zmianami w konstrukcji broni palnej. Rozpowszechniły się konstrukcje
naboje scalone oraz nowoczesne zamki w miejsce dawnych kapiszonów. Zaczęła się
także pojawiać broń powtarzalna, co znacząco zwiększyło szybkostrzelność a
zarazem skuteczność i znaczenie piechoty na polu bitwy. Podczas pierwszej wojny
światowej karabin wraz z bagnetem był podstawową bronią każdego żołnierza.
Największym przełomem w technologii produkcji broni stało się wynalezienie
bezdymnego prochu nitrocelulozowego przez francuskiego chemika - Paula Vieille w
roku 1886. Był on skuteczniejszy od prochu czarnego a przy tym wydzielał mniej
produktów stałych przy spalaniu, co umożliwiło użycie znacząco mniejszych naboi.
Francuzi szybko wykorzystali wynalazek, dostosowując karabin piechoty z roku
1884 do nowego rodzaju amunicji i w tym samym roku powstał Lebel Mle1886 -
podstawowa broń francuskiej armii.
Entuzjazm jej twórców szybko osłabł, gdyż oparcie się na konstrukcji starego
Mle1884 okazało się być wyjątkowo kiepskim pomysłem. Magazynek rurowy był
nieodpowiedni dla pocisków ostrołukowych, ponieważ uderzały one czubkami w
spłonki znajdujących się dalej naboi, powodując eksplozję i zniszczenie broni.
Ponieważ do 8 mm amunicji przystosowano lufę kalibru 11 mm, łuska miała silnie
stożkowy kształt i utrudniała użycie magazynka pudełkowego. Z powodu tych
istotnych wad w roku 1907 Francuzi skonstruowali karabin Berthier Mle1907
znacznie doskonalszy od poprzedniego i mający go całkowicie zastąpić. Mimo
planów nie udało się jednak wycofać wszystkich Lebel Mle1886 i podczas wojny
były obok Bethierów najpopularniejszą bronią we francuskiej armii. W Wielkiej
Brytanii również próbowano dostosować stare karabiny - Lee-Metford do amunicji
wykorzystującej proch bezdymny, ale jeszcze w fazach testów okazało się, że nowe
naboje powodują bardzo szybkie zniszczenie gwintu lufy Metforda. Wobec tego
fabryka broni w Enfield rozpoczęła produkcję nowej broni wykorzystującej zasady
działania starego Lee-Metforda, ale zaopatrzonej w lufę o zmienionym profilu
gwintu. W roku 1985 na uzbrojenie piechoty wszedł .303, Rifle, Magazine,
Lee-Enfield (MLE) a rok później kawaleria otrzymała skróconą wersję -
Lee-Enfield Cavalry Carbine Mk I (LEC). Doświadczenia wojny burskiej pokazały
jednak, że długi MLE jest nieporęczny a LEC z powodu krótkiej lufy ma mały
zasięg oraz celność. W roku 1903 pojawił się więc nowy Short, Magazine,
Lee-Enfield Mk I (SMLE Mk I), który wraz z udoskonaloną wersją SMLE Mk III z
roku 1907 stanowił podstawową broń brytyjskich żołnierzy. W rok po wynalezieniu
bezdymnego prochu przez P. Vieille modernizacji karabinów postanowiła dokonać
także Rosja. Przeprowadzono szereg prób z różnymi prototypami i za najlepszy
uznano karabin Emila Naganta - belgijskiego konstruktora. Wstrzymano się jednak
z przyjęciem go na uzbrojenie, gdyż wiązałoby się to z uiszczeniem wysokich
opłat licencyjnych. Po 3 latach pojawił się natomiast zadziwiająco podobny do
Naganta projekt autorstwa carskiego oficera - Siergieja Mosina. Co prawda był
bardziej skłonny do zacinania się i innych usterek, ale za to posiadała prostszą
konstrukcję usprawniającą produkcję. W kwietniu 1891 decyzją cara Aleksandra III
został on wprowadzony na wyposażenie armii jako 'trzyliniowy karabin wzór 1891'
(nazwa Mosin-Nagant jest nieoficjalna). Wraz z późniejszą 'dragońską' i
'kozacką' wersją był wykorzystywany podczas pierwszej wojny światowej.
Inne państwa także wprowadziły nowoczesne karabiny powtarzalne. W Austrii
Ferdynand Mannlicher skonstruował szereg karabinów swojego projektu. Początkowo
nie wzbudzały one zainteresowania armii, ale w końcu pojawił się M1895
(Infanterie Gewehr M.95 i kawaleryjski Karabiner M.95), który szybko stał się
podstawową bronią austro-węgierskich wojsk. W Cesarstwie Niemieckim rozpoczęto
produkcję znakomitych Mauserów wz. 98 (Gewehr 98) używanych aż do roku 1935.
Również w Japonii zaprojektowano nową broń - Arisaka 38-Shiki, której ponad
500.000 sztuk sprzedano państwom ententy. Każdy karabin (oprócz krótkich
karabinków kawalerii) wyposażony był w bagnet, mający służyć do walki wręcz.
Jednakże mimo swojej skuteczności na XIX-wiecznych polach bitewnych, okazał się
nieprzydatny podczas walki w okopach. Ostry grot zatknięty na długim karabinie
był bardzo nieporęczny, wobec czego żołnierze korzystali z narzędzi saperskich,
pał, maczug a nawet kastetów. Podczas gdy w wojnie okopowej tracił na znaczeniu
karabin oraz bagnet, popularność zyskiwały granaty ręczne, którymi łatwo było
ciskać nad przeszkodami oraz wprowadzone przez USA strzelby - dobre do
strzelania na niewielką odległość. Konwencja Haska podpisana w roku 1907 surowo
zabraniała wykorzystywania podczas konfliktów zbrojnych jakichkolwiek trujących
substancji chemicznych jako środka bojowego. Jednakże zakaz ten był nagminnie
łamany i obydwie strony konfliktu nie wahały się przed używaniem coraz
niebezpieczniejszych bojowych środków trujących. Była to całkowita nowość, gdyż
nigdy dotąd w historii nie doszło do użycia tak dużych ilości trujących
substancji. Znaczny rozwój w tej dziedzinie, podobnie jak w kwestii materiałów
wybuchowych przyczynił się do powstania obrazu 'wojny chemików'. Pierwsze użycie
broni chemicznej, często mylnie przypisywane Niemcom, miało miejsce w sierpniu
1914 roku, kiedy to francuskie wojska obrzuciły wroga granatami ręcznymi
zawierającymi łzawiący gaz - bromooctan etylu. W październiku tego samego roku
broni chemicznej użyły także wojska Cesarstwa Niemiec, ostrzeliwując pod Neuve
Chapelle Brytyjczyków za pomocą grantów odłamkowych przenoszących środek
drażniący. Co ciekawe, żadne z państw nie uznało swoich działań za złamanie
postanowień haskich, ponieważ do ataków nie użyto substancji duszących ani
trujących a jedynie 'niegroźne środki drażniące i łzawiące. W styczniu 1915 r.
doszło do pierwszego masowego użycia gazów bojowych. Wojska niemieckie podczas
bitwy pod Bolimowem ostrzelały Rosjan pociskami artyleryjskimi 12-T
zawierającymi bromków ksylilu i ksylenu. Przez trzy godziny wystrzelono ich
ponad 18.000. W marcu utworzono już w niemieckiej armii regularne oddziały walki
chemicznej (niem. Gaskampftruppe) na bazie 35. i 36. pułku pionierów. W tym
samym roku miały miejsce pierwsze ataki gazami trującymi - w kwietniu Niemcy
dokonali na froncie zachodnim tzw. 'ataku falowego' - po wkopaniu w ziemię ponad
5.700 cylindrów zawierających ok. 146.600 kg chloru ich zawartość została
wypuszczona w powietrze i zniesiona przez wiatr prosto na pozycje wroga.
Wykonano jeszcze kilka tego typu ataków, ale ze względu na nieprzewidywalność
wiatru i czasochłonne przygotowanie nie były one popularne.
W tym samym roku Francuzi pod kierownictwem Victora Grignarda - wybitnego
chemika i noblisty rozpoczęli eksperymenty z użyciem fosgenu. Był on znacznie
skuteczniejszym środkiem niż chlor - bardziej toksyczny i trudniejszy do
wykrycia ze względu na brak barwy i słabo wyczuwalny zapach. W grudniu 1915 r.
Niemcy użyli fosgenu pod Nieltje w Belgii. W czerwcu 1916 miał natomiast miejsce
pierwszy masowy atak z wykorzystaniem difosgenu - armia niemiecka pod Fleury
wystrzeliła ok. 125.000 pocisków o łącznej pojemności ponad 100.000 litrów na
pozycje Francuzów. Niewątpliwie najbardziej zabójczą i najstraszliwszą bronią
chemiczną I wojny światowej był gaz musztardowy. Użyty został po raz pierwszy
przez Niemców w lipcu 1917 pod Ypres, stąd też wzięła się jego zwyczajowa nazwa
- iperyt. Miał postać oleistej, szybko ulatniającej się cieczy. Łatwo wsiąkał w
glebę a ponadto będąc cięższym od powietrza w postaci gazowej, utrzymywał się
często przez kilka dni na miejscu ataku. Ze względu na to nie mógł być
wykorzystywany w charakterze wsparcia przy szturmie piechoty. Pociski wypełnione
gazem wystrzeliwano z dział w kierunku oddalonych celów. Gaz musztardowy
wywoływał straszliwe efekty - liczne poparzenia, pęcherze, trudno gojące się
rany a także prowadził do paraliżu dróg oddechowych zakończonego zazwyczaj
śmiercią. W celu chronienia żołnierzy przed atakami gazowymi wprowadzano liczne
środki osobistej ochrony. Początkowo były one bardzo prowizoryczne - korzystano
z bawełnianych maseczek nasączonych roztworami neutralizującymi działanie broni
chemicznej a także zwykłych gogli lotniczych lub motocyklowych. Później
pojawiały się projekty masek gazowych. Początkowo były to wojskowe hełmy z
opuszczanymi na twarz impregnowanymi zasłonami, następnie wprowadzono filtry
przy wlotach powietrza i liczne mniejsze udoskonalenia. Szczytem osiągnięcia w
tej dziedzinie były gumowane maski z uszczelnianymi okularami oraz oddzielne,
połączone z nimi rurami zewnętrzne filtry powietrza. Tylko przed iperytem nie
dało się skutecznie zabezpieczyć, gdyż atakował on całe ciało a nie tylko twarz
i drogi oddechowe. Broń chemiczna stała się jednym z bardziej
charakterystycznych elementów I wojny światowej. Podczas jej trwania
wyprodukowano ok. 150.000 ton gazów bojowych w tym najwięcej, bo aż 69.000 ton
przypadło na produkcję niemiecką. Ta okrutna broń zebrała straszne żniwo -
rannych w wyniku działania trujących środków chemicznych zostało ok. 1.240.000
ludzi a zabitych ok. 88.500. Znaczącą większość ofiar (aż 56.000 śmiertelnych)
stanowili Rosjanie, którzy nie stosowali należytych środków ochronnych.