Najlepiej wyszkoleni marynarze Amerykańskiej Marynarki
Wojennej służą albo w słynnych plutonach Navy SEALs bądź w mniej znanej
jednostce - Special Warfare Combatant-craft Crewmen (SWCC). Ci ostatni są bez
wątpienia jednymi z najlepiej przeszkolonych morskich wojowników w arsenale
Special Operations Command. Mimo to niewielu z poza kręgów militarnych nawet o
nich słyszało, a ci którzy wiedzą kim są ci niezwykli ludzie, myślą jedynie o
ubranych na niebiesko marynarzach płynących z pełną prędkością patrolujących
niebezpieczne wody. Dzieląc swoje pochodzenie pomiędzy przestarzałą już
Marynarką Mętnych Wód (Brown Water Navy) – od których tak naprawdę się wywodzą –
a ich kuzynów z SBS Brytyjskiej Royal Marines; Amerykańskie SWCC (nazywani "swick")
są w zasadzie młodszymi braćmi osławionych Navy SEALs, z którymi to często
przychodzi im pracować. W zasadzie SWCC są młodszą formacją i relatywnie nową,
choć pochodzenie można wytropić do czasów II Wojny Światowej, swicks są równymi
partnerami obok SEALs w morskich działaniach specjalnych. Marynarze SWCC nie są
komandosami SEAL. Ale sami marynarze szybko zaznaczą że SEALs nie są operatorami
SWCC. W czasach gdy rzadko który marynarz ma bezpośredni kontakt z "otoczeniem".
Mimo tego "swicks" za swój żywioł uważają skok ze spadochronem do morza zaraz za
zrzuconą z samolotu transportowego łodzią motorową w samym środku nocy, reagując
na nagłą zasadzkę bądź wezwanie o pomoc i ewakuację przez pluton SEALs, pędząc z
wielką prędkością i ostrzeliwanie przeciwnika z karabinów maszynowych.
"SWCC i SEALs ściśle ze sobą współdziałają" dumnie oznajmia emerytowany kapitan
marynarki Louis Colbus, dowódca grupy niszczycieli i były szef sztabu Ósmej
Grupy Lotniskowców, którego syn jest teraz operatorem SWCC. "SWCCs wspólnie z
SEALs płyną, biegną dzień po dniu. Ich role operacyjne często się pokrywają. De
facto jeżeli cywil ogląda ich na plaży nie będzie w stanie odróżnić operatora
SWCC od operatora SEAL." Nie każdy mężczyzna (kobietom zabrania się służby w
jednostkach operacji specjalnych) zgłaszający się na selekcję ją zaliczy.
„Zazwyczaj mamy 30% osób które odpadają” mówi Petty Officer 2nd Class Jason
Knudson, załogant SWCC który widział akcję min. w Iraku a obecnie jest
koordynatorem działań Marynarki. "Ta służba nie jest dla każdego".
Może ilość odpadających nie jest tak wysoka co w SEALs, ale w przypadku SWCC ten
procent jest trzy razy wyższy niż w jakiejkolwiek innej, regularnej, formacji
zbrojnej. I nie ma co się temu dziwić. Musisz być twardy, inteligentny, obyty z
mechaniką, i prawie tak dobrym pływakiem co komandos SEALs. Co więcej Marynarka
ostrzega aby nie przystępować do selekcji SWCC licząc że program
szkoleniowo/selekcyjny doprowadzi kandydata do wymaganej formy. Lepiej być
sprawnym nim nawet zaczniesz myśleć o tej jednostce. Pierwszym etapem jest
standardowy test czy kandydat nie posiada wady wzroku, szybkie sprawdzenie czy
jest nie karany, i ile miał punktów na egzaminie wstępnym do sił zbrojnych (im
wyższy tym lepiej). Wszyscy kandydaci na SWCC muszą sprostać poniższym
wymaganiom (PST) gdy przystąpią do selekcji
- przepłynięcie 500 metrów w czasie nie większym niż 13 minut ( po tym następuje
10-minutowy odpoczynek)
- 42 „pompki” w czasie nie przekraczającym 2 minut (potem następuje 2-minutowy
odpoczynek)
- 50 „brzuszków” w czasie nie przekraczającym 2 minut (po tym następuje
2-minutowy odpoczynek)
- przynajmniej 10 pociągnięć na drążku (nachwytem) bez limitu czasowego (potem
10-minutowy odpoczynek)
- przebiegnięcie 2 km (1.5 mili) w szortach i trampach w czasie nie
przekraczającym 12 minut i 30 sekund
Oto podstawowe wymagania, i podobne do nieco bardziej wymagającego sprawdzianu
wstępnego BUD/S. Jeżeli nie jesteś w stanie sprostać minimum, nie masz po co
startować do SWCCs. Jednak najcięższą częścią drogi do SWCC jest szkolenie.
Składa się z trzech faz, trwających po 9 tygodni każda, w Naval Amphibious Base
Coronado, Kalifornia (tak SEALs też przechodzą tam szkolenie). W tym czasie
kandydat będzie biegał, pływał, szkolił się na inżyniera, obsługi łodzi
motorowych, nawigacji morskiej i lądowej, szkolił się z bronią, w patrolowaniu,
walki lądowej. Następnie szkołą spadochronowa, dla niektórych kurs przetrwania
SERE (Survival, Evasion, Resistance, Escape), i kontynuacyjne dodatkowe
szkolenie. To wszystko ma przygotować młodego człowieka do ciężkiej i
wymagającej pracy jako załogant nowoczesnych łodzi motorowych i jako partner dla
jednostek operacji specjalnych. Marynarze SWCC nie są jedynie wsparciem dla
SEALs w postaci łodzi motorowych, są w stanie wyjść na brzeg i asystować
komandosom podczas misji jeżeli zajdzie taka konieczność,” mówi były marynarz
SWCC Petty Officer 1st Class Steve Siderias, obecnie instruktor i właściciel
Extreme Outfitters, międzynarodowej firmy zajmującej się szkoleniem taktycznym
dla służb mundurowych i sprzedażą wyposażenia. "Gdyście mieli faceta który
jedynie prowadzi lodź motorową, i nie mógłby skutecznie strzelać z karabinu,
prowadzić nawigacji lądowej, albo wyskoczyć z samolotu, wówczas SEALs i
społeczność Operacji Specjalnych byłaby bardzo ograniczona. Jesteśmy integralną częścią struktury Naval Special Warfare. Tak jak SEALs
specjalizują się w nurkowaniu, wysadzaniu wszystkiego w powietrze, walce
kontaktowej, my specjalizujemy się w obsłudze łodzi motorowych i
wielkokalibrowych karabinów maszynowych. Gdy SEALs atakują plażę pędząc na 5
Zodiakach (5 metrowe pontony), my zapewnimy im osłonę w postaci ostrzału z
karabinów maszynowych i granatników zamontowanych na łodziach Mark V (Mark 5)"
dodaje Knudson.
27 metrowe łodzie Mark V (osiągające maksymalną prędkość 50 węzłów) są
największymi z trzech głównych pojazdów w arsenale SWCC, do którego należy też
zaliczyć 11 metrowe Rigid-hull Inflatable Boat (łodzie sztywno kadłubowe) – albo
RIB (12 metrowe łodzie osiągające ponad 45 węzłów) i Special Operations Craft –
Riverine albo SOC-R (11 metrowa łódź osiągająca prędkość ponad 40 węzłów). Mark
V posiada zasięg ponad 500 mil morskich, zasięg RIB i SOC-R wynosi nieco ponad
200 mil morskich. Mimo rozmiarów i zasięgu, wszystkie trzy pojazdy są niezwykle
skuteczne w operowaniu na płytkich wodach, gdzie większe łodzie lub okręty nie
ośmielą się wpłynąć."Gdy te wielo-milionowe łodzie uderzą w wodę, nie tylko zapewniają SEALs szybką
metodę transportu, ale również najnowocześniejszą elektronikę, noktowizję i
termowizję, miniguny, lekkie działka i inne nowoczesne uzbrojenie," mówi
Siderias. "Dawniej SEALs byli ograniczeni w kwestii zasięgu na lądzie skąd
mogliby zatankować swoje łodzie. Ale teraz mając super wykwalifikowanych SWCCs,
SEALs są w stanie (teoretycznie) uderzyć w każde miejsce na kuli ziemskiej, i
nadal mieć do dyspozycji Zodiaki jako główną platformę która zabierze ich tam
gdzie tylko potrzebują."
Marynarze SWCC walczą na morzu i na lądzie, głęboko w rzekach, uderzają z lądu,
morza i powietrza. Potrafią również (i tak też robili) toczyć walkę z wrogimi
jednostkami zarówno konwencjonalnymi jak i niekonwencjonalnymi, terrorystami,
nawet z piratami morskimi. Knudson, gdy był w Zatoce Perskiej w 2004, "dla Ali
Baby i jego 40 rozbójników nie opłacało się prowadzić napaści na lądzie więc
przestawili się na piractwo morskie." Ale SWCC to nie tylko walka i operacje
specjalne. Na przykład, po katastrofie w postaci huraganu Karina w 2005,
jednostki SWCC zostały wysłane nad zatokę gdzie były jednymi z pierwszych które
udzieliły pomocy. Inne zadania widziały zastosowanie załogantów SWCC jako
operatorów dźwigów, traktorów i spycharek, ładowniczych samolotów z pomocą
humanitarną, budowniczych i inżynierów, albo obsługujących sprzęt satelitarny i
mikroelektroniczny.
SWCC są nie tylko załogantami małych łodzi motorowych US Navy. Są, podobnie jak
marynarze Naval Coastal Warfare Group’s Inshore Boat Units (IBUs),
wszechstronnie wyszkoleni i często służą na wielkich okrętach Marynarki. Różnica
pomiędzy Ibis a SWCC jest taka iż ci pierwsi prowadzą konwencjonalne operacje
patrolowe i obserwacyjne dla sił ekspedycyjnych US Navy, SWCC są formacją
operacji specjalnych i wykonują zadania temu przeznaczone. Podobnie jak IBU,
SWCC składają się głownie z nowych, młodych rekrutów, choć SWCC swoją spuściznę
tropią aż do odważnej przeprawy w noc Świąteczną 1776. "George Washington
przepłynął rzekę Delaware w czymś co było pierwszą Amerykańską Specjalną
Formacja Łodzi" twierdzi Knudson, dodając że tego typu jednostki były – w pewnym
sensie – kluczowym elementem Amerykańskich operacji militarnych od prawie 230
lat, ale nie znajdując znaczenia aż do II wojny światowej. "Wtedy powstały
łodzie PT, John Kennedy i członkowie PT-109 byli w zasadzie jednostka specjalną
łodzi. W czasie wojny w Wietnamie mieliśmy Swift Boats i River Rats." Załoganci
nadal ewoluowali, podczas dekady ’80 – gdy SEALs zostali zorganizowani w SEAL
Teams i Swimmer Delivery Vehicle Teams (później SEAL Delivery Vehicle Teams
albo, SDVTs) i ustanowiono Naval Special Warfare Command – wtedy powstali SWCC.
"SEALs po potrzebowali większej wszechstronności w morskich operacjach
specjalnych i potrzebowali specjalistycznej grupy wojowników i ekspertów w
morskich operacjach, operowaniu łodzi, mogących desantować się z samolotów. SWCC
dzisiaj zdejmuje wiele obowiązków z SEALs aby ci mogli skupić się jedynie na
podwodnym niszczeniu, walce lądowej i CQB."
Dziś mamy ok. 2450 SEALs którzy są wspierani przez ok. 600 aktywnych marynarzy
SWCC (nie wliczając 125 rezerwistów) na całym świecie. To małą grupa starannie
wyselekcjonowanych mężczyzn wykonujących bardzo trudną pracę. Jak komentuje to
Siderias, "wyobraź sobie że jesteś na małej łodzi przy wietrze pędzącym z
prędkością 70 węzłów, przy 10 metrowych flach ciągle uderzających w ciebie i
twoją łódź. Jesteś mokry, jest tobie zimno, i za kilka godzin możesz znaleźć się
w samym centrum walki. To zdecydowanie nie jest praca dla kogoś kto dopiero co
skończył szkołę średnią." .