Eksperci w dziedzinie wywiadu i sabotażu. Siły owiane legendą, demony wojny, przerażające w czasach zimnej wojny wojskowych i polityków NATO. Ich głównym zadaniem było przygotowanie generalnego ataku na Europę Zachodnią. Ten nieznany i i niewidoczny wróg miał budzącą strach reputację. Słowo Specnaz jest skrótem od specjalnoje naznaczenie (specjalne przeznaczenie) i jest najczęściej używane, jeżeli mówi się o rosyjskich siłach specjalnych. Używa się też czasem słowa rejdowiki dla oznaczenia oddziałów zajmujących się dywersją, sabotażem i zwiadem.

Zadania i jednostki Specnazu
Specnaz działał pod kontrolą i dowództwem GRU (Dyrekcji Wywiadu Radzieckiego Sztabu Generalnego) i nie miał swojego odpowiednika na zachodzie. Słowo ‘zwiad specjalny’ którego używają Rosjanie, definiowany jest jako działanie prowadzone w celu zagrożenia politycznego, gospodarczego i militarnego tak możliwego lub rzeczywistego nieprzyjaciela. W tym także podważenie jego morale. Obejmuje zbieranie informacji na temat głównych instalacji gospodarczych i militarnych i (albo) zniszczenia ich, uszkodzenia. Organizowanie akcji sabotażowych i dywersji, prowadzenie operacji karnych przeciwko buntownikom, prowadzenie propagandy, formowanie i szkolenie grup buntowników.

W 1991 roku w skład Specnazu wchodziły:
 - 14 oddzielnych brygad specjalnego przeznaczenia, 2 oddzielne pułki, oddzielne brygady (bataliony w drugich rodzajach wojsk) i (Wojsk Lądowych)
- 2 brygady specjalnego przeznaczenia, 3 morskie pułki wchodzące w skład BM (Wojenno-Morska Flota Federacji Rosyjskiej)

W 2005 roku po reformie wojsk w skład Specnazu wchodziły:
 8 brygad specjalnego przeznaczenia (w tym 2 gwardyjskie), 1 oddzielny pułk
 4 BM,
 1 oddzielny pułk wojsk powietrznodesantowych WDW.

Mówiąc ogólnie, głównym zadaniem sił Specnazu jest sabotaż i zwiad, chociaż wiadomo, że prowadzono szkolenie buntowników w Afryce i na Kubie. Podczas zimnej wojny ich głównym zadaniem był ‘zwiad dywersyjny’, który oznaczał działania sabotażowe przeciwko ważnym instalacjom zachodnim, jak stanowiska pocisków Cruise i mosty przed pojawieniem się głównych sił atakujących. Inne misje przewidywane w tym czasie to zamachy na wyższych dowódców NATO, zabijanie pilotów sił NATO w ich mieszkaniach czy podkładanie min na trasach przemieszczania się zachodnich czołgów. Chociaż takie praktyki nigdy nie zostały zastosowane wobec narodów europejskich, wiele elementów taktyki, techniki i procedury Specnazu było wypróbowanych podczas radzieckiej inwazji na Afganistan w 1979 roku, kiedy jednostki Specnazu poprzedzały główne siły inwazyjne i odnosiły wiele sukcesów.
Znane jednostki Specnazu:
Razwiedcziki – jeden batalion podzielony na dwie kompanie (jedna do działań powietrznodesantowych, druga do zwiadu dalekiego zasięgu)
Rejdowiki – formacja w sile brygady wysyłająca jednostki zwiadowcze w sile batalionu
lub kompanii
Wysotniki – jednostka w sile brygady działająca w małych jedenastoosobowych grupach podejmująca misje w stylu SAS

Podstawowa jednostka Specnazu to drużyna składająca się z 8-10 żołnierzy dowodzona przez oficera. W każdej drużynie jest łącznościowiec, strzelec wyborowy, specjalista od materiałów wybuchowych, a każdy członek drużyny jest tak przeszkolony, że misja może być kontynuowana, nawet jeżeli drużyna starci jednego ze specjalistów. Wiktora Suworowa w swojej książce ‘Specnaz. Historia sowieckich sił specjalnych’ wspomina: "obserwowałem raz oficera Specnazu, który przygotował kilka kilogramów lepkiej brązowej pasty wybuchowej z najbardziej niewybuchowego i niegroźnego materiału w ciągu zaledwie jednej godziny. Sam także wykonał detonator, używając zwykłych rzeczy, które żołnierz Specnazu nosi zazwyczaj ze sobą  latarki, żyletki, z której zrobił sprężynkę, pudełka zapałek i wreszcie pocisku smugowego. Powstały w ten sposób mechanizm działał doskonale. W niektórych wypadkach mogą być użyte prostsze i bardziej dostępne materiały: gaz, bąbelki tlenu w parafinie z dodatkiem śladowych ilości lekkich metali. Weteran w tej dziedzinie, pułkownik Starinow, wymienia w swoich wspomnieniach detonator wykonany z jednego pudełka zapałek".
Współczesne siły rosyjskie są podzielone na fronty operacyjne, a w skład każdego wchodzi brygada Specnazu. Każda brygada składa się z 3-5 batalionów, kompanii łączności, jednostek wsparcia i kompanii dowodzenia, co w czasie wojny oznacza siłę ok. 1300 ludzi, którzy mogą rozmieścić 100 grup operacyjnych. Oprócz jednostek wielkości brygady każda rosyjska armia posiada kilka kompanii Specnazu, co oznacza ok. 115 ludzi lub 15 grup operacyjnych. Każda kompania zorganizowana jest podobnie jak brygada i składa się z trzech plutonów, plutonu łączności i jednostek wsparcia.



Selekcja i szkolenie
Wymogi Specnazu w zakresie selekcji i szkolenia są bardzo wysokie. Rekruci do oddziałów rejdowików musza być sprawni fizycznie, inteligentni i politycznie godni zaufania, zanim będzie można uznać ich za kandydatów do Specnazu. Kiedy już zostaną przyjęci na etap początkowy, podpisują przysięgę lojalności, w której potwierdzają, że wiadomo im o karze śmierci, która grozi każdemu, kto zdradzi Specnaz. Po etapie początkowym niektórzy spośród bardziej inteligentnych rekrutów są kierowani na szkolenie podoficerskie. Ci, którzy zaliczą sześciomiesięczne szkolenie, zostają podoficerami. Ci zaś, którym się to nie uda, zostają cofnięci do stopnia szeregowca. Poza podstawowym szkoleniem wojskowym wszyscy rekruci zostają przeszkoleni w zakresie walki wręcz, technik zabijania po cichu, spadochroniarstwa (w tym skoki z opóźnionym otwarciem spadochronu), technik infiltracji (w tym omijania systemów alarmowych i otwierania zamków), sabotażu, posługiwania się materiałami wybuchowymi, języków obcych, przetrwania, posługiwania się liną, precyzyjnego strzelania, zwiadu, posługiwania się mapą i bronią produkcji zagranicznej, prowadzenia zagranicznych pojazdów, obcej taktyki, techniki i procedur.
W fazie szkolenia rekruci ćwiczą na torze przeszkód i odbywają długie marsze, często w pełnym wyposażeniu chroniącym przed atakiem chemicznym i w maskach gazowych. Większość ćwiczeń fizycznych jest bardzo trudna, a rekrutom często nie daje się racji żywnościowych, żeby sami zdobyli jedzenie. Rekruci mają też okazję wyjechać za granicę w składzie rosyjskiej drużyny olimpijskiej, otrzymują dobre wyżywienie i mają wygodne życie w czasie szkolenia górskiego lub narciarskiego. Po zakończeniu szkolenia rekruci uczestniczą w manewrach, w czasie których można w pełni sprawdzić ich umiejętności. Manewry odbywają się w środowisku zbliżonym do warunków rzeczywistych, np. w odtworzonych bazach pocisków Cruise, lotniskach NATO, ośrodkach łączności. W czasie manewrów używa się materiałów wybuchowych i ostrej amunicji.

Uzbrojenie
Ponieważ większość misji Specnazu prowadzona jest daleko za liniami nieprzyjaciela, żołnierze są uzbrojeni raczej lekko i jednolicie. Typowy rejdowik będzie miał karabinek szturmowy AK-74 lub AN-94 ‘Abakan’, pistolet 9mm z tłumikiem, amunicję, nóż i do dziesięciu granatów. Ponadto w każdej drużynie będzie karabin snajperski SWD - w wersjach SWDS lub SWU, granatnik RPG-16,S.A.-14, zapas plastiku, miny przeciwpiechotne oraz radio szybkiej transmisji R-350M o zasięgu ok. 1000km.  Uzbrojenie morskiego Specnazu (podległego BM?) to AK 74-5.56 mm, i jego wersje standardowe, skrócone i z tłumikiem. Funkcjonariusze używają również różnorodnej broni podwodnej, m.in. podwodnego karabinka szturmowego 5.56 mm z magazynkiem na 26 naboi, który może strzelać na odległość 100 m. pod wodą. Innym wynalazkiem rosyjskim jest pistolet podwodny SSP-1 o zasięgu 5-17 m. Używane są także podwodne skutery i różnorodne miniaturowe łodzie podwodne.

Użycie
W konflikcie na terytorium Gruzji zaangażowane były różne pododdziały specnazu, czyli formacji specjalnego przeznaczenia, będącej najbardziej elitarną częścią rosyjskiej armii. Niektóre oddziały specnazu wprowadzone były w rejon konfliktu jako zmechanizowana piechota z ciężkim sprzętem (BMP i BTR), inne wykonywały zapewne działania specjalne, typowe dla tych formacji, jak zwiad, wywiad, sabotaż, dywersję itp. O tego typu akcjach specjalnych wiadomo oczywiście najmniej. W wojnie z Gruzją wzięli udział bojownicy z dwóch federalnych batalionów „czeczeńskich” – „Zapad” i „Wostok”. Oba bataliony składają się głównie z Czeczeńców, którzy przeszli na stronę rosyjską i mają doświadczenie bojowe wyniesione z walk w Czeczenii, gdzie – jako prorosyjskie wojska rządowe – walczą z partyzantką niepodległej Iczkerii w bratobójczych starciach. Oba bataliony specnazu GRU zostały utworzone w 2003 roku. Dane dotyczące o obu batalionów z okresu wojen czeczeńskich oraz późniejszej pacyfikacji są wyłącznie szacunkowe i co za tym idzie bardzo niepewne. Trudno nawet określić ich liczebność, tym bardziej że od samego początku ich istnienia była ona płynna. Przykładowo niektóre źródła szacowały liczebność batalionu „Wostok” na 800-1500 bojowników (a więc liczebność porównywalna do brygady specnazu), głównie Czeczenów, Dagestańczyków i Rosjan. Oba te bataliony wyróżniają się nie tylko z powodu składu osobowego i swojego kontrowersyjnego działania w Czeczenii, ale także rodzaju podporządkowania – podlegają bowiem bezpośrednio GRU, czyli de facto rosyjskiemu Sztabowi Generalnemu. Dowódcami batalionów byli charyzmatyczni i niezależni dowódcy; w batalionie „Wostok” Sulim Jamadajew, a w batalionie „Zapad” Said-Magomed Kakijew. Oficjalnie oba bataliony wchodziły w skład rosyjskiej 42. Dywizji Zmechanizowanej pełniącej służbę okupacyjną w Czeczenii. Rozkaz kierujący pododdziały obu batalionów w rejon wojny wyszedł bezpośrednio ze Sztabu Generalnego. Oba bataliony cechują się stosunkowo wysoką wartością bojową – wszyscy bojownicy są na kontrakcie, co więcej mają doświadczenie bojowe wyniesione z Czeczenii. Kompania batalionu specnazu GRU „Zapad” została rozwinięta na froncie abchasko-gruzińskim. Trudno jest powiedzieć coś więcej o działaniu tej grupy specnazu, wydaje się jednak, że wykonywała ona częściowo zadania o charakterze specjalnym. Nieoficjalne informacje mówią o tym, że 125-osobowa kompania z batalionu „Zapad” 10 sierpnia 2008 r. została przerzucona do ważnego strategicznie Wąwozu Kodori, gdzie doszło do starć z Gruzinami. Specnaz GRU miał podobno przeprowadzić zwiad w wąwozie w nocy 12 sierpnia, podczas gdy o świcie doszło do bezpośredniego rosyjskiego ataku na pozycje gruzińskie. Te lakoniczne wzmianki pozwalają przypuszczać, że kompania z batalionu „Zapad” nie działała tylko jako jednostka zmechanizowana (jak „Wostok”), ale wykonywała misje typowe dla wojsk specnazu – taktyczno-operacyjnego rozpoznania. Niejasna jest także informacja o rzekomym desancie taktycznym, jakiego dokonali Rosjanie na tyłach wojsk gruzińskich w Wąwozie Kodorskim (niektóre źródła wzmiankują nawet o dwóch desantach). W pierwszym z nich miało uczestniczyć ok. 250 żołnierzy. Z oczywistych powodów trudno jest dotrzeć do wiarygodnych informacji na ten temat, tym bardziej że sami Rosjanie nie są tym zainteresowani. Wystarczy wspomnieć, że jak informowały media rosyjskie, desantu na terenie wąwozu kodorskiego mieli dokonać nie Rosjanie, ale... bojownicy abchascy. Biorąc pod uwagę, że Rosjanie mieli w tym rejonie pododdziały specnazu GRU czy „razwiedki” poszczególnych pułków spadochronowych, wydaje się pewne, że w rejonie wąwozu to właśnie Rosjanie przeprowadzali te desanty taktyczne (zapewne z udziałem śmigłowców). W samym Wąwozie Kodori nie doszło do ciężkich walk, gdyż osaczeni Gruzini szybko wycofali się z tego rejonu do zachodniej Gruzji, pozostawiając sporo zapasów i uzbrojenia, w tym także artyleryjskiego. Kompania batalionu „Wostok” została wprowadzona do walki na froncie osetyjsko-gruzińskim. Oddział ten odegrał w konflikcie istotną rolę, zarówno w walkach o samo Cchinwali, w dniu 10 sierpnia, jak i dzień późnej pod Zemo Nikozi. Kompania „Wostok” została także w czasie trwania wojny dość mocno „obfotografowana”. Jak wspomina w powojennym wywiadzie Sulim Jamadajew rozkazy otrzymał bezpośrednio w Moskwie, skąd wyleciał w rejon konfliktu 9 sierpnia. Dzień później Jamadajew dotarł w rejon Cchinwali. W tym dniu – 10 sierpnia – kompania „Wostok” walczyła w okolicy Cchinwali i w samym mieście, działając jako kolumna wojsk zmechanizowanych, mając na wyposażeniu bojowe wozy piechoty BMP-2, przenośne zestawy plot i ppanc. Jamadajew stwierdził, że w okolicy stolicy Osetii Płd. walczono z gruzińskim specnazem, likwidowano snajperów i obserwatorów artylerii. W walce o Cchinwali kompania nie poniosła żadnych strat, wykonując postawione przed nią zadania. Jak wynika z relacji żołnierza „Wostok”, kiedy kompania wkraczała do stolicy Osetii Płd., liczyła ok. 200 ludzi na BMP-2. Na tym etapie wojny wojska rosyjskie uzyskały w rejonie Cchinwali lokalną przewagę, dlatego też walki nie były chyba dla czeczeńskich bojowników bardzo ciężkie. Do zaciekłych walk doszło natomiast 11 sierpnia pod wioską Zemo Nikozi, gdzie Gruzini zgromadzili znaczne siły piechoty, wsparte bronią pancerną i artylerią. Po wygaśnięciu walk o Cchinwali kompania znalazła się na końcu dużej kolumny zmechanizowanej, w skład której wchodziła różna „technika”: czołgi, bewupy, działa samobieżne, transportery itd., ciągnącej w kierunku granicy osetyjsko-gruzińskiej. Kolumna przekroczyła granicę w wiosce Chetagurowo. Doświadczeni weterani „czeczeńscy” ze zdziwieniem obserwowali rosyjskich żołnierzy, wśród których widać było młodych poborowych. Żołnierze „Wostoka” nie wiedzieli, czego się spodziewać i gdzie jadą, gdyż brakowało map terenu! Wkrótce czoło kolumny znalazło się pod ciężkim ostrzałem i rozproszyło w terenie – tak rozpoczęła się pierwsza faza bitwy o Zemo Nikozi. Po pierwszych niepowodzeniach, kiedy to artyleria gruzińska „nakryła” ogniem rosyjską kolumnę zmechanizowaną, o umocnioną przez Gruzinów wioskę rozgorzała zacięta walka. Rosjanie musieli użyć do ataku znacznych sił zmechanizowanych wspartych lotnictwem; nad wioskę zeszły m.in. 4 szturmowe Mi-24, zmiękczając gruzińską obronę. Strzelały czołgi i artyleria. Specnazowcy z „Wostoka” znajdujący się na końcu rosyjskiej kolumny uniknęli większych strat od ostrzału (mieli tylko 2 rannych) i włączyli się później do walki o wioskę. Jak potem przyznawali sami Rosjanie, zlekceważono przeciwnika, co przyniosło znaczne i niepotrzebne straty. Punktem przełomowym walk o Zemo Nikozi okazało się unieszkodliwienie przez specnazowców z „Wostoka” gruzińskiego obserwatora artylerii, który naprowadzał nad wyraz celny ogień. W walkach o wioskę doświadczeni weterani nie ponieśli dalszych strat. Jak podają nieoficjalne źródła, straty kompanii „Wostok” w całej „wojnie pięciodniowej” sprowadzały się jedynie do trzech rannych. Starcie pod Zemo Nikozi warte jest większej uwagi, gdyż poza walkami o samo Cchinwali miały tu miejsce wyjątkowo krwawe walki, w których obie strony poniosły bolesne straty. Wg relacji żołnierza batalionu „Wostok”, na której opierają się powojenne publikacje, straty rosyjskiej kolumny zmechanizowanej wyniosły co najmniej kilka pojazdów pancernych oraz 9 zabitych i 10 rannych. Biorąc pod uwagę, że walki o wieś trwały aż do wieczora, przy dużym natężeniu ognia, można szacować, że są to straty niepełne i w całym boju mogły być one jeszcze większe. Walki pod Zemo Nikozi były najcięższym bojem w wojnie gruzińskiej, w jakim wzięły udział oddziały rosyjskiego specnazu. Przyniosły Rosjanom nie tylko znaczne straty, wynikające z własnych błędów i twardego gruzińskiego oporu, ale relacje (oczywiście nieoficjalne) wskazują jednoznacznie, że walczono w warunkach totalnej improwizacji. Dość powiedzieć, że nie spodziewano się większego oporu w wiosce i nie przygotowano warunków do ewakuacji rannych z pola walki. Dwaj ranni z „Wostoka” (i jeszcze kilku poborowych) musieli zostać odwiezieni do miejskiego szpitala w Cchinwali – co trwało ok. 2 godzin jazdy – na podłodze ciężarowego Kamaza. Bojowy punkt medyczny nie był przygotowany do przyjęcia ciężko rannych, a ewakuować ich nie było czym, bowiem pierwszy transporter medyczny zepsuł się już w czasie drogi, a drugi rzęził resztkami sił. Na szczęście dla kompanii „Wostok” obaj specnazowcy byli tylko lekko ranni, a ich życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo; Mairbekowi kula złamała kość, a Ibrahim był ranny w nogi. 12 sierpnia, po zakończeniu walk w Zemo Nikozi, kompania „Wostok” znalazła się na obrzeżach Gori, gdzie przejmowała zdobyczne uzbrojenie i jeńców, tam też zastało ją przerwanie ognia.

Podsumowanie
Oddziały Specnazu mogą odnosić sukcesy tylko wtedy, kiedy maja dobre informacje wywiadowcze i właśnie z tego powodu podporządkowane są bezpośrednio GRU i do pewnego stopnia drugiemu oddziałowi sztabu, który odpowiada za sprawy wywiadu. W ramach tej grupy działają oddzielne komórki analizujące informacje napływające od agentów, z łączności i od Specnazu – normalnie zbierane przez agentów na przykład jako kierowcy lub sportowcy podróżujący za granicą.  Pomimo niepewnej sytuacji finansowej Rosji, jednostki Specnazu wciąż otrzymują hojne finansowanie, a obecnie szkolą się i zmieniają wyposażenie, żeby działać bardziej jak brytyjski SAS lub amerykańska Delta Force