Czołg umożliwia zbliżenie się i zaatakowanie przeciwnika z bliska, przy czym załoga czołgu jest chroniona przez potężny pancerz swojego pojazdu. Na polu bitwy zwycięża ten, kto ma nowocześniejsze, skuteczniejsze lub liczniejsze czołgi. Czołgi mimo swojej szybkiej ewolucji, nie są niezwyciężone. Takich jeszcze nikt nie wyprodukował. To tylko skorupa, tarcza, która daje większe możliwości taktyczne nad nieprzyjacielem. Wszystkie inne zasady wojny, pozostają bez zmian.
Józef Rogowski, czołgista JS-2, który był w wozie w chwili trafienia, wspomina: Byłem w załodze lejtnanta Prochina. A tego to sam dowódca musiał powstrzymywać. Najbardziej lubił wyjmować tylny KM ustawić na wieży i do połowy przez nią zasłonięty polować na różne, podejrzane obiekty. Pod Mirosławcem przechodziliśmy swój pierwszy chrzest ogniowy. Czołgi T-34 z brygady pancernej poszły przed nami ,zgodnie z koncepcją użycia JS-2 szły w drugiej linii, jeden z nich się nagle zapalił. Wybuch, dym i ten drugi T-34 sie pali. Naprotiw giermańskije tanki i samochodki (ruska nazwa dział pancernych) Rąbnąłem raz, drugi, oni też ale niecelnie. I nagle grzmot, błysk w środku czołgu jakby piorun walnął, jakbym na chwilę stracił przytomność. Ledwo ją odzyskałem, już mi się chce wyrywać z tego zamkniętego pudła. Aby tylko wydostać się na powietrze, na wolne! A tu znowu grzmot, wstrząs, Żurawski siedzi na dnie, coś tam niezrozumiale mamrocze. Wtedy Prachin skoczył na nas. Złapał ładowniczego za kark, potrząsnął i krzyczy : Czto z taboj... taki owaki! Nie módl się, nie klnij tylko ładuj i bij! Tam, gdzie jest Prachin, nic ci się nie stanie! Rzeczywiście, czołg, choć trafiony kilka razy, nie miał przebicia, pancerz wytrzymał wszystko. Wzięliśmy się w kupę. Dowodzi to że ostrzał czołgu miał bardzo duży wpływ na morale załogi, gdyby nie interwencja dowódcy zginęłoby 4 ludzi. Wyjście z ostrzeliwanego pojazdu było równie groźne jak pozostanie w nim. I tak źle i tak niedobrze: Czołgi JS były bardzo wytrzymałe, jak większość Rosyjskich czołgów. Czołgi przeszły cały fiński rejon umocniony bez najmniejszej szkody dla siebie, mimo licznych trafień. Przeszkody na Linii Mannerheima wykonano solidnie. Wielkie granitowe 'nadołby' (głazy palisady przeciwczołgowej) ustawiono w trzy rzędy; aby wykonać przejście szerokości 6-8m musieliśmy strzelać pięciokrotnie pociskami przeciwbetonowymi. Kiedy niszczyliśmy te 'nadołby', przeciwnik ostrzeliwał nas nieprzerwanie. DOT (skrót od 'dołgowriemiennaja ogniewaja toczka' rosyjskie określenie schronu bojowego) szybko wykryliśmy, a potem dwoma pociskami szybko zniszczyliśmy. kiedy bój się zakończył, na pancerzu naliczyliśmy 48 szram, ale ani jednego przebicia na wylot. Opisywany czołg to KW2, podczas testów bojowych na froncie podczas wojny ZSRS z Finlandią. Prawda jest taka, że KW2 były praktycznie niezniszczalne. W okresie gdy czołgi te brały udział w boju (wyprodukowano ich ok. 480 sztuk) tylko "osiemdziesiątka ósemka" (niemieckie działo pelot) mogła przebić jego pancerz. Na nic nie dawały się haubice 10,5 cm a nawet 15 cm. Powyższa załoga nawet nie odczuła ostrzału. Niestety, sytuacja zmieniła się bardzo szybko, czołgi KW były opuszczane przez swoje załogi z braku środków do walki oraz paliwa. Przenieśmy się do Polski podczas Fall Weiss, czyli kampanii wrześniowej w 39' roku. Z relacja Hartiego Effenbergera - kierowcy Pzkpfw 38(t) w czasie bitwy pod Mokrą: Ten kościółek wśród dębów widziałem w swoim wizjerze po prawej stronie, gdy nasz czołg strzelając na pełnym gazie z działa rozbił polską tankietkę i ruszył w kierunku bliskiego lasu. Wszystko dookoła się paliło, dymiły rozbite czołgi z rannego natarcia, dopalały się ruiny domów. Otrzymaliśmy ogień z karabinów maszynowych, ale bezskuteczny na nasz pancerz. Silne uderzenia i wstrząsy mówiły o armatnich pociskach, które chociaż celne - również nie mogły przebić pancerza czołgu. Dowódca Kurt Schade nieustannie ponaglał ładowniczego, prowadziliśmy ciągły ogień z dwóch kaemów i działa 37mm w kierunku strzelającej do nas z prawej strony baterii. To było prawdziwe piekło. Pod nasze lufy wszedł jakiś oddział galopujących koni ciągnących działa. W którym miejscu próbowałem zawrócić, już nie mogę sobie przypomnieć. W każdym razie przed nami wybuchnęły płomieniami dwa czołgi. Nikt nie otwierał włazu, wszyscy zginęli. Schade zupełnie stracił głowę. Za nami również palił się czołg i trzeba było go wyminąć. To wystarczyło. Dostaliśmy z bardzo bliska boczny strzał z działka ppanc. Pamiętam potworny wstrząs poprzedzony jasnym błyskiem, huk i szum płomieni ogarniających unieruchomiony czołg. Pamiętam jeszcze, że Schade ciągnął mnie w górę do włazu i zginął natychmiast po jego otwarciu... Potem juz pamiętam od razu szpital.



Katechizm Niemieckich Wojsk Pancernych: dywizja pancerna jest stworzona do prowadzenia walk ruchomych, a nie do obrony rejonów umocnionych. Nic nie przeraża bardziej niż bitwa czołgowa z silniejszym przeciwnikiem. Nie chodzi tu o przewagę liczebną, gdyż do tej przywykliśmy, ale o wyższość sprzętową, to jest straszne . Dajesz gaz do dechy , a maszyna jakby stała w miejscu. Rosyjskie czołgi są bardzo zwinne, na krótkim dystansie potrafią pokonać wzniesienie nim, zdążysz obrócić wieżę i poprzez hałas i wibracje słyszysz nieustanne dzwonienie pocisków o pancerz. Przy trafieniu czołgu następuje często niski, przeciągły huk eksplozji, jakby wybuchu paliwa. Ten huk jest tak głośny, że dzięki Bogu zagłusza krzyki załogi. Wiadomo że używano wtedy dwóch rodzajów pancerza: miękkiego oraz twardego. Miękki pancerz jest elastyczny, a twardy, mimo że lepiej przyjmuje na siebie ostrzał, odpryskuje. Wiele załóg takich czołgów jak Tygrys czy Tygrys II (Koenigtiger; Tiger Ausf. B) zginęło od odpryskującego pancerza wewnątrz pojazdu, mimo że nie był przestrzelony na wylot. W czołgach z początku wojny, gdzie pancerz nie był spawany tylko nitowany, bywało gorzej. Przy trafieniu impet pocisku wybijał nity, które rykoszetując w środku pojazdu raniły załogę. "Rankiem czołgi Pzkpfw  III i Pzkpfw  IV oraz działa szturmowe były gotowe do natarcia. Wkrótce potem na pozycje pułku przybyły działa samobieżne 105mm Wespe, które rozpoczęły przygotowanie artyleryjskie. Niedługo potem awarii uległa armata czołgu dowódcy Kampfgruppe Obersturmfuhrera SS Jessena, który zajął miejsce w naszym czołgu. Grenadierzy z pułku Westland osłaniali nasze czołgi podczas przejazdu przez gęsty las. Nagle nasz czołg dostał się pod celny ogień działka ppancernego, które zniszczyło wizjer kierowcy. Inny pocisk przebił boczny pancerz i spowodował pożar. Celny ogień sprawił że grenadierzy zaczęli się wycofywać. Ostuf. SS Jessen wyskoczył z czołgu i z pistoletem w ręku zatrzymał piechotę. Ja także wyszedłem z czołgu; znalazłem porzucony MG 34 i zacząłem ostrzeliwać sowietów. Kiedy Iwan wycofał się, wróciliśmy do Pzkpfw IV. Zająłem miejsce kierowcy i próbowałem uruchomić czołg. Wtedy wóz został trafiony kilkoma pociskami 45mm, jeden z celnych zranił Onterscharfuhrera SS Gunthera Ploena. Kiedy nasz czołg był holowany przez działo szturmowe, najprawdopodobniej StuG III, na tyły wjechaliśmy na minę przeciwpanceną! Dopiero wtedy nasza załoga opuściła czołg, w chwilę później jedno z dział szturmowych podpaliło naszego starego Pzkpfw  IV aby nie dostał się w ręce Iwana. Pocisk przeciwpancerny BR-540, masa 48,75kg lub nawet przeciwbetonowy, masa 40 kg w licznych przypadkach bezpośredniego trafienia w pancerz czołgów niemieckich, dosłownie przełamywał, co powodowało kompletne zniszczenie trafionego wozu, zaś trafienie pociskiem przeciwpancernym lub nawet przeciwbetonowym w wieżę Tygrysa zrywało ją z łożyska i kadłuba. Wybuch granatu odłamkowo-burzącego OF-540, masa 43,56 kg lub nawet haubicznego OF-530, masa 40 kg w odległości 2-3 m od czołgu średniego Pzkpfw  IV albo zrzucało wieżę z wozu albo całkowicie demolowało jego podwozie." Dane dotyczyły osiągów armato-haubicy 152mm ML-20, stosowanej m. in. w Su-152 'Zwierobojach'. W wyżej wymienionych przypadkach załoga pechowego wozu miała bardzo niskie szanse na przeżycie. Su były skuteczne właściwie tylko z zasadzki, w otwartym starciu nie miały szans. Ważny był też pierwszy strzał: jeśli "Zwieroboj" nie wystrzelił pierwszy sytuacja odwracała się i to on stawał się ofiarą niemieckich pocisków. Ostatnią kwestią są tzw. koktajle mołotowa. Butelki z płynem zapalającym, najczęściej benzyną, miały podpalić pojazd. Koktajle nie służyły bynajmniej do podnoszenia temperatury pancerza, by zmusić załogę do ewakuacji. Płomienie miały być zassane przez silnik, co powodowało jego zniszczenie. Innymi skutecznymi środkami walki z czołgami były: wiązki granatów, panzerfausty i panzershreki.

Co dzieje się, gdy jednak pocisk sięga celu i przechodzi przez pancerz, jak przez masło? W jednej chwili, którą trudno zarejestrować jakimkolwiek zmysłem, załoga traci życie. Pocisk przeciwpancerny, będąc w środku czołgu koziołkuje, wytwarza przy tym ogromną falę uderzeniową, która natychmiast rozsadza bębenki i mózgi załogi, jak też podatne na ciśnienie, wnętrzności. Oprócz tego siła kinetyczna wytwarza tak wysoką temperaturę, że dochodzi do pożaru wewnątrz czołgu. Z tego powodu niektórzy członkowie załogi, będąc lepiej osłonięci przed falą uderzeniową, mogą przeżyć i wydostać się lukiem awaryjnym, lub będąc w szoku, wydostają się najkrótszą drogą, czyli własnym lukiem, w górę, na zewnątrz, unikając przy tym spłonięcia. Problem zawsze polega na tym, że po wydostaniu się czołgisty, czeka na niego gorące powitanie ... nieprzyjaciela.

Rozważając czołg jako potencjalny cel można wyróżnić pięć stref rażenia. Cztery strefy przypadają dla broni przeciwpancernej (ppk, granatniki etc.), a jedna dla min (teoretycznie, gdyż istnieją miny kierunkowe rażące czołg z boku).

Strefa 1-obejmuje przód czołgu. Pod względem konstrukcyjnym charakteryzuje się małą powierzchnią przekroju, największym nachyleniem płyt pancerza oraz największą grubością opancerzenia (lub ekwiwalentu w przypadku stosowania pancerzy warstwowych), zastosowaniem osłon pancerza aktywnego itp. Przy uwzględnieniu ofensywnego działania czołgu strefa ta jest najczęściej zwrócona w stronę działania broni przeciwpancernej.
Strefa 2 to powierzchnie boczne czołgu. Pod względem konstrukcyjnym charakteryzuje się znacznie większą powierzchnią niż strefa 1 oraz mniejszym nachyleniem płyt, często broniona jest dodatkowymi środkami.
Strefa 3 obejmuje tył czołgu. Charakteryzuje się małą powierzchnią przekroju (podobnie jak strefa 1) o słabym opancerzeniu ze względu na charakter działania czołgu.
Strefa 4 to powierzchnia górna czołgu. Pod względem konstrukcyjnym charakteryzuje się znaczną powierzchnią, brakiem lub małym nachyleniem płyt, nieciągłościami pancerza osłabiającymi jego odporność. Analiza poszczególnych stref pozwala wyciągnąć następujące wnioski: strefa 2 i 3 występują sporadycznie, strefa 1 jest najbardziej broniona, czyli jest strefą minimalnej efektywności działania broni ppanc, natomiast strefa 4 jest słabo broniona ? maksymalna efektywność działania pocisków. Wnioski te wypływające głównie z doświadczeń konfliktów zbrojnych, są podstawą nowych kierunków badań oraz zweryfikowania dotychczasowych prac badawczych i konstrukcyjnych w zakresie systemów przeciwpancernych.

Pięć zasad niszczenia czołgów:
1. Wybrać takie stanowisko ogniowe, które umożliwiłoby prowadzenie ognia w kierunku bocznego pancerza czołgu przeciwnika, a jednocześnie zapewniałoby osłonę i zabezpieczało przed rozpoznaniem z kierunku, z którego zbliża się przeciwnik.
2. Zamaskować dokładnie stanowisko, przygotować przedpiersie o wysokości co najmniej 45 centymetrów.
3. Wspierać ogniem sąsiednie środki przeciwpancerne; sektory ich ognia powinny się w dużej mierze pokrywać.
4. Wykorzystać miny i zapory, aby skanalizować ruch czołgów przeciwnika.
5. Rozważnie wybrać cel, koncentrować się na czołgach dowódców i środkach obrony przeciwlotniczej.

Dziesięć przykazań dotyczących niszczenia czołgów szczególnie prod. rosyjskiej:
1. Załoga czołgu ma ograniczone pole widzenia, zwłaszcza po zamknięciu włazów. Jeśli włazy są otwarte trzeba zmusić załogę czołgu do ich zamknięcia poprzez otwarcie ognia z broni strzeleckiej. Należy to uczynić wtedy, kiedy nie ma możliwości wrzucenia granatu do środka czołgu.
2. W niektórych czołgach, zwłaszcza prod. rosyjskiej, kąt obniżenia lufy nie jest zbyt duży, co czyni je szczególnie wrażliwymi na ogień przeciwpancerny przy przekraczaniu szczytów wzgórz lub wąskich ale wysokich przeszkód np. murku.
3. Pancerz boczny, tylny i na spodniej części kadłuba jest o wiele cieńszy niż ten z przodu czołgu, który jest odporny na większość trafień pociskami przeciwpancernymi będącymi na wyposażeniu piechoty.
4. Czołgi są szczególnie wrażliwe na atak w czasie uzupełniania paliwa i amunicji; są wtedy skoncentrowane w jednym miejscu i nie poruszają się.
5. Mimo postępu w konstrukcji urządzeń termowizyjnych załoga czołgu ma w dalszym ciągu trudności z wykryciem piechoty, zwłaszcza jeżeli ta jest dobrze ukryta.
6. Czołgi bez wsparcia własnej piechoty są szczególnie wrażliwe na ogień środków przeciwpancernych będących na uzbrojeniu piechoty przeciwnika, przede wszystkim w obszarach zalesionych i zurbanizowanych.
7. Działo czołgu nie może być wykorzystane, gdy odległość od celu jest mniejsza niż 20 metrów. Załoga nie jest w stanie niczego zauważyć w odległości mniejszej niż 10 metrów od czołgu. Można wtedy zbliżyć się i zniszczyć nawet najlepiej opancerzony czołg (uwaga na km sprzężony z działem oraz wyrzutnie granatów przeciwpiechotnych zamocowanych na wieży!).
8. Pamiętaj, że zdemaskowanie własnych stanowisk powinno nastąpić dopiero po otwarciu ognia ze środków przeciwpancernych.
9. Rozważnie rozlokuj stanowiska strzeleckie, aby nie ułatwiać przeciwnikowi ich zniszczenia poprzez otwarcie skoncentrowanego ognia albo zrzucenie jednej bomby.
10. Zapoznaj się ze wszystkimi dostępnymi dotyczącymi czołgów przeciwnika, ich najwrażliwszymi miejscami na pancerzu, gdzie znajdują się włazy, anteny radiostacji, urządzenia celownicze, gdzie jest amunicja, gdzie siedzą kierowca i dowódca czołgu, jaka jest taktyka działania tych wozów. Naucz się rozpoznawać typy czołgów.