Pomerania

Darłówko (Rügenwaldemünde) oraz okolice znane są ze wspaniałego mikroklimatu, a także spokoju jaki można tu znaleźć. Oprócz atrakcji czysto wypoczynkowych jest to miejsce wyjątkowe, kryjące wiele tajemnic oraz pozostałości po II wojnie światowej, gdyż znajdował się tutaj poligon doświadczalny Wehrmachtu. Poligon był przeznaczony do testowania artylerii wielkiego kalibru. Powstał w 1941, budowę rozpoczęto już w 1935, stało się tak po decyzji Hitlera o budowie armat o bardzo dużym kalibrze.



Zmusił on swoich sztabowców do stworzenia koncepcji armat o kalibrach 70, 80, 85, 100 cm. Pojawiały się różne koncepcje, ale Urząd Uzbrojenia Rzeszy nie zaakceptował ich, dopiero w 1936 koncern Kruppa ogłosił, że podejmie się wyprodukowania nowego działa. Zamówiono w sumie trzy takie egzemplarze o kalibrze 80cm, których termin dostawy określono na marzec 1940. Poligon powstawał w Rügenwaldemünde 3, czyli w obecnym Darłówku Zachodnim, od 1935 budowano baraki, hale fabryczne, stanowiska artyleryjskie i różnorodne obrotnice dla armat, montażownie, garaże, bunkry, hangary, wieże obserwacyjne, własne ujęcia wodne, agregaty prądotwórcze. Tory kolejowe zostały przedłużone do Bobolina, tuż za zamkniętym poligonem zaczęło powstawać miasteczko z domami mieszkalnymi, kasynem, restauracjami, sklepami, później szkołą i kościołem, stworzono także obóz pracy, w którym przebywało około 2.000 osób. Wielu osobom znane jest krótki film kroniki z tamtych lat, na którym Hitler wizytuje poligon i obserwuje budowę oraz próbne strzały z wielkiego działa kolejowego, w tle widoczny jest sporej wysokości mur betonowy zwieńczony oszalowaniem z desek, to właśnie Darłówko. Najciekawsze obiekty rozpoczęto budować już w 1938, mam na myśli mur 12 metrowej wysokości, który okalał obszar około 10 ha, ma on bardzo mocną budowę, sięga głęboko pod ziemię, prawdopodobnie na elementach muru, ustawionych co 3-4m, umieszczano belki dębowe, w które montowano przepuszczające światło luksfery, jedna z hipotez mówi, że celowo mur ma przebieg nierównomierny, przypominający pobliskie jeziora, ponieważ na słupach mogła być rozwieszana folia imitująca wodę, pod takim dachem z folii miały pracować zakłady. Inna z wersji mówi, że mur jest ścianą hal fabrycznych, których dachy maskowano malowanym jeziorem i sadzonym laskiem. W rzeczywistości mur miał stanowić zaporę przed podglądaniem ze strony lądu i morza, co potwierdzają zeznania jednego ze świadków, stolarza, którego praca polegała na wymianie grubych desek wstawianych w prowadnicach muru.

Ciekawostką natomiast jest fakt, że praktycznie jedna część tego muru okala ogromny plac, pod który, na głębokości około 2m znajduje się beton, może mieć to związek z bardzo głęboki osadzeniem elementów , natomiast istnieje hipoteza, że jednak coś tu stało lub jak chcą niektórzy jest to strop czegoś podziemnego, jednak do dziś nikt tej sprawy nie wyjaśnił. Wysoki mur okala obszar około 109m na 530m, prowadzi tu tylko jedna brama dojazdowa. Na pewno znajdowały się tu zakłady produkujące amunicję i sieć warsztatów i pracowni, stacji badawczych obsługujących część badawczą poligonu. Istnieje podejrzenie, że pod tą płytą znajdują się podziemia. Środek tego obszaru zajmuje torowisko przeznaczone dla dział kolejowych. Nad samym brzegiem morza, na terenie jednostki znajduje się potężny bunkier, od strony torowisk przypomina olbrzymie bramy wjazdowe, od strony morza, jakby na dachu tych bram znajdują się wielkie płyty betonowe z szerokimi otworami, na jednej z tych płyt zamontowano gigantyczny dźwig. Świadek opisuje tą budowlę następująco: "Niedaleko muru znajdował się usytuowany w kierunku Bałtyku bunkier. Posiadał od strony stanowiska ogniowego działa kolejowego mur grubości ponad 2m, a z boków i z góry ukośną ścianę betonową, z dwoma otworami mającymi w kwadracie 5 - 6m , wyglądało to jak wielka brama. Dalej z tyłu była 60m budowla murowana pokryta drewnianym dachem. Za każdą bramą znajdowało się pomieszczenie, które od następnego było oddzielane ścianą działową. To pomieszczenie było w całości wypełnione torfem. Do niego wykonywano próbne strzały. Po próbach specjalne urządzenie pompujące wydobywało z niego torf i przenosiło do drugiej komory. Z całą pewnością wybierano z tej ściany torfu pociski i odłamki, które inżynierowie poddawali dokładnej analizie, ale do tego nie mieliśmy wglądu. Naszym zadaniem była ciągła naprawa dachów uszkadzanych odłamkami." W tej opowieści tkwi właśnie klucz do lokalizacji poligonu. To właśnie torf, był on idealnym materiałem do wypełniania pomieszczeń które miały przyjąć strzał, a następnie wyhamować pocisk i odłamki. Darłówko i okolice są wyposażone w pokłady torfu i nie było potrzeby dowożenia go z innych miejsc.

Nie tylko poligon

Podobny poligon w Hillersleben (gdzie testowano inne wyroby Kruppa) miał właśnie tą wadę, że torf musiano dowozić, co oczywiście wiąże się z czasem i kosztami. Chcąc dostać się do poligonu trzeba wykazać się odrobiną determinacji. Po prostu większość elementów znajduje się na terenie wojskowym, który jest patrolowany. Jednak dysponując środkiem transportu można dotrzeć do Bobolina, obejrzeć wykopany "Tobruk", a następnie zejściem na plażę, można dojść do części obiektów. Dodatkową ciekawostką są powojenne ślady strzelań do pancernych płyt komór umiejscowionych na plaży. Niestety dostęp do poligonu jest bardzo ciężki ze względu na to iż większość bunkrów położona jest na terenie terenie dzisiejszej jednostki wojskowej. Przypominam, że teren jest patrolowany więc nie radzę ryzykować. Do plaży prowadzi jedna droga, gdyż tak jak wspomniałem wcześniej po obu stronach znajdują się tereny wojskowe. Przy drodze prowadzącej na plażę widać betonowe fundamenty po stanowisku artyleryjskim /działobitnie/. W środku widoczne śruby po mocowaniu tegoż działa. Przy wejściu na plażę zarówno po prawej jak i po lewej stronie ukazuje się widok bunkrów. Niestety prawie wszystkie są zapadnięte prawdopodobnie jest to wynikiem działań fal morskich. Na jednym z nich po bliższej weryfikacji widać od strony lądu na stalowej płycie ślady trafień pocisków. Są one wynikiem powojennych strzelań do tych pancernych płyt. Część budynków znajduje się w stanie "agonalnym", prawdopodobnie porozrywane od wybuchów. Udając się dalej plażą w kierunku Darłówka, za wydmami, niestety już na terenie wojskowym znajduje się ogromnej wielkości bunkier. Budowla jest imponującej wielkości, od strony torowisk przypomina ogromne wjazdowe bramy. Na dachu tych bram znajdują się wielkie płyty betonowe z szerokimi otworami, na jednej z tych płyt zamontowano ogromny dźwig w doskonałym stanie. Poligon dużego kalibru to extra miejsce dla wszystkich nurków, saperów, poszukiwaczy i wszystkich miłośników militariów. Tym bardziej iż corocznie odbywają się tu zloty historycznej broni...



Hitler w Darłowie

Adolf Hitler przyjechał do Darłówka w piątek 19 marca 1943 roku, aby podkreślić niedawny sukces "Dory" - największej armaty w świecie - w zdobyciu Sewastopola i być świadkiem wypróbowania drugiego z zamówionych dział olbrzymów "Gustawa 2". Przy okazji miał obejrzeć nowości niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. - Mamucie działo "Schwerer Gustaw 2" o wysokości 11,6 metra i długości prawie 54 metry stało na podwójnych torach tuż za bramą z lufą wycelowaną w kierunku północno - zachodnim w otoczeniu grzebieniowych murów - opowiada L. Walkiewicz. - Przybyłym wojskowym, Hitlerowi oraz cywilnym specjalistom zaprezentowano mechaniczny sposób ładowania największej armaty świata pociskiem przeciwpancernym kalibru 800 mm.
Po czym działo odpalono. Pocisk o masie 7086 kg z 1720-kilogramowym ładunkiem prochu doleciał w ciągu blisko 2 min. na odległość prawie 25,5 km. Był to dopiero trzeci strzał oddany przez "Gustawa 2". W przerwie, kiedy ładowano następny pocisk, tym razem burzący, pokazano Hitlerowi i jego świcie specjalnie przygotowaną wystawę nowych typów broni. Zaprezentowano im m.in. samobieżne, przeciwpancerne, 60- tonowe działo "Ferdynand" oraz najnowszy czołg średni "Panther", produkowany do końca wojny w wielu wersjach, w tym także w wersji z peryskopem do pokonywania przeszkód wodnych o głębokości do 4 m i w wersji "antymagnetycznej", bo pokryty powłoką "zimmerit" uniemożliwiającą przywieranie do pancerza min i granatów magnetycznych. Po pokazie oddano drugi w obecności Hitlera strzał z "Gustawa 2". Tym razem lufę ustawiono pod innym kątem, a działo załadowano lżejszym bo 4759-kilogramowym pociskiem, ale z większym o 20 kg (1740 kg) od poprzedniego ładunkiem prochu. Pocisk leciał nieco ponad 104 sekundy i wpadł do morza w odległości ponad 47 km od działa. Godzinę później, nie kryjący zadowolenia z pokazów Adolf Hitler, wsiadł wraz z najbliższym otoczeniem do pancernego pociągu i udał się przez Darłowo i Sławno do Berlina.



- Tego samego dnia oddano z "Gustawa 2" jeszcze jeden strzał - uzupełnia autor książki. - Czterystu tonową lufę ustawiono pod kątem pięciu stopni i odpalono pocisk. Prawdopodobnie utkwił on w darłowskiej wydmie, ponieważ nie podaje się jego donośności. Po wojnie został odkopany i przetransportowany do muzeum. Czy był to ostatni strzał oddany z "Gustawa 2" w tej wojnie i w jego krótkiej karierze? Nie wiadomo.