Nóż - bardzo skuteczna broń


Zdrowy rozsądek podpowiada nam, że walka na noże jest niebezpieczna. A jednak, jak pies krążący wokół kryjówki niedźwiedzia, kiedy jego mądrzejsza część wie, żeby go nie budzić a druga, bardziej instynktowna pcha go do tego, wiele osób trenujących walkę nożem ma takie same, sprzeczne pragnienia.




Jednym z pytań dręczących tych ludzi jest to czy są prawdziwymi facetami? Jednym ze sposobów w jaki się oszukujemy jest wymyślanie sytuacji, w których moglibyśmy pozwolić sobie na sprawdzenia czy jestem mężczyzną? Niektórzy przekonani są, że walka nożem jest właściwym sposobem. Jednym z najlepszych dowodów na obecność tej fantazji jest ich reakcja, kiedy mówi się im, że należy uciekać zamiast walczyć nożem. Ich następnym pytaniem będzie "ale co jeśli jestem otoczony i nie mogę uciekać?" Mogą użyć wielu podobnych wymówek i wszystkie zaczynają się od ale: "ale co jeśli jestem ze starszymi osobami i nie mogę uciekać?", "ale co jeśli nie jestem w formie i nie mogę uciekać?". Z milionów dostępnych możliwości skupiają się na tej jednej, która wymaga od nich wdania się w walkę na noże. Prawda jest taka, że niezwykle trudno jest "zagonić kogoś do rogu" jeśli ten ktoś jest zdeterminowany żeby uciec. Głownie dlatego, że wymknie się przez najmniejszy otwór. Jeśli jednak czyjeś pragnienie wdania się w bójkę jest silniejsze od pragnienia ucieczki to bardzo łatwo jest "zagonić go do rogu". Jeżeli spytasz doświadczonego strażnika z kim wolałby się zmierzyć, z osobą, która chce z nimi walczyć czy z osobą, która jest gotowa zrobić wszystko żeby tylko uciec, każdy powie ci, że z tym drugim. Wiedzą, że będzie on groźniejszy i trudniejszy do pokonania. To dlatego, że jest on całkowicie nastawiony na swój cel. Jakkolwiek osoba która pozwoliła "zagonić się do rogu" nadal będzie się wahać i z tego powodu będzie niezdolna do wykorzystania wszystkich swoich możliwości. Ponieważ część ciebie chce wiedzieć czy jesteś mężczyzną i czy możesz to zrobić możesz nieświadomie nabrać samego siebie nie zachowując należytej ostrożności i ignorując sygnały informujące o niebezpieczeństwie. Oślepi cię twoja duma i ego. A kiedy znajdziesz się już w takiej sytuacji, twoje życie, jeżeli będzie dłużej trwało, zostanie całkowicie zniszczone.



Ambicje, możliwości i ocena

Ludzie nie używają broni żeby walczyć, używają jej żeby wygrywać. Ostatnią rzeczą jakiej chce napastnik jest walka jednakową bronią. Gdyby szukał walki nie atakowałby cię używając broni. A jeśli wie że masz nóż zaatakuje cię większą i lepszą bronią żeby nie pozwolić ci wygrać. Napastnik przekonany jest, że to nie walka tylko morderstwo. Nie ma zamiaru stać i siekać się z tobą nożami. Niestety, to fantazja, którą promuje wielu tak zwanych instruktorów walki nożem. Ostatnią rzeczą jaką chcesz robić to próbować "walczyć". Większość treningów walki nożem opiera się na założeniu, że masz w dłoni nóż. Szczerze, jeśli jesteś atakowany przez młodego dresa, kogoś zupełnie nieudolnego albo kogoś kto wywijał nożem żeby cię odstraszyć to możesz mieć czas żeby wyjąć własną broń. Jeśli jednak masz do czynienia z kimś doświadczonym, rozumiejącym ulicę i przebiegłym nie będziesz w stanie wydobyć ostrza kiedy cię zaatakuje. Stając na przeciwko takiej osoby nie ma się na to dość czasu. On nie pokaże broni przed atakiem ponieważ ci, którzy są na tyle głupi żeby wymachiwać bronią w miejscach gdzie jest ona czymś powszechnym nie żyją zbyt długo. A ty mimo wszystko oczekujesz od niego, że zrobi właśnie coś takiego po to żebyś ty mógł wyciągnąć swój własny nóż i go pokonać...
Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że dzikie, obronne wymachiwanie nożem jest tak samo niebezpieczne, jak celowe uderzenie. Czasami jest nawet bardziej niebezpieczne z powodu swojej nieprzewidywalności. Jeżeli na prawdę kogoś tniesz, to jego obronne ruchy mogą cię ciężko uszkodzić, zwłaszcza jeżeli rzuca się próbując zatrzymać twój następny atak. Walki nigdy nie są statyczne. Zdolność przeciwnika do poruszania się jest jego zdolnością do zranienia cię. Faktem jest, że przecinanie ścięgien, mięśni i nerwów działa. Cięcie uszkodzi zdolności ruchowe. Nie ma wątpliwości co do jego skuteczności. W oczach prawa nóż jest śmiercionośną bronią. Jedyną sytuacją, w której jest się upoważnionym do jego użycia jest sytuacja grożąca utratą życia lub ciężkimi obrażeniami. Inaczej mówiąc, jeśli jest wystarczająco źle, żeby konieczne było użycie noża to jest wystarczająco źle żeby zabić. Jeśli próbujesz tylko kogoś zranić to nie jesteś w wystarczającym niebezpieczeństwie żeby użycie noża było uzasadnione. To cień starego nieporozumienia ze "strzelaniem w nogi". Ludzie strzelają do włamywacza a potem mówią policji, że chcieli go tylko zranić. To umożliwia najróżniejsze zarzuty ze strony osoby, którą postrzelili. Ludzie w naturalny sposób wahają się przed odebraniem komuś życia. Jednak jeżeli objawia się to próbą zranienia kogoś w celu zmuszenia go do wycofania się, to człowiek kończy w bardzo niebezpiecznej szarej strefie prawa.

Jeśli chcesz żyć, nie podchodzisz z bojowym nastawieniem do niczego mającego związek z bronią. Broń przenosi cię z areny walki do realiów bitwy. I jeśli nie jesteś na to gotów, to nie ma w tym nic wstydliwego. Ale nie pozwól by duma lub gniew cię tam popchnęły, bo zasady są zupełnie inne i jeśli tego nie wiesz, to ty będziesz poszkodowanym. Jeśli widzisz broń, uciekaj. Jeśli zostaniesz, nawet nie myśl o walce. Ktoś zostanie poważnie ranny. Pytanie czy będzie to on czy ty? Czy oboje?

Technika a rozsądek

Zostaniesz zraniony w starciu na noże i że nie powinieneś panikować kiedy to się stanie tylko kontynuować dając z siebie wszystko po to, żeby zwiększyć swoje szanse przeżycia. Ktokolwiek wymyślił ten zwrot mówił o bardzo ważnej sprawie. Jednak podobnie jak idea bio-mechanicznych cięć tak i ta została zniekształcona przez ludzi w niebezpieczne nieporozumienie. Wiele osób ćwiczących tak zwane "sztuki ostrza" rozumie ją jako 'pozwól sie pokroić nie wykonując żadnych obronnych ruchów po to aby wypracować sobie jedno dobre uderzenie'. Najwidoczniej jedno twoje trafienie do dwudziestu jego to dobre proporcje. Drugim ekstremum jest nadmierne skupianie się na próbie kontroli ręki przeciwnika przed atakiem. Trzymanie dystansu i próby złapania szybko poruszającego się ostrza tak, żeby móc bezpiecznie zaatakować to jedna z najlepszych metod na to, żeby dać się pociąć. To właśnie wynika z prób przeniesienia nastawienia ze sztuk walki do walki z bronią. To po prostu nie działa. Zapłać raną za śmiertelny cios, ale za nic innego. To właśnie różnica pomiędzy walką i bitwą. Jeśli idzie o walkę nożem, to wszystkie systemy są cholernie niebezpieczne. Nie ma żadnej ojczyzny najwyższego systemu walki nożem. Nie ma rasy posiadającej monopol na "właściwy sposób" używania noża. Nie ma jedynego właściwego sposobu walki nożem... i im więcej wiesz o różnych systemach, tym większe masz szanse na wyjście z odpowiednią kontrą kiedy jesteś atakowany na jeden z takich sposobów. Jeśli jednak uczyłeś się tylko jednego systemu, to masz marne szanse na wymyślenie czegoś co skutecznie cię obroni. Nie ma monopolu na prawdę o walce nożem.


Ktoś kto stoi i wymachuje nożem nie próbuje cię zabić... chce cię jedynie odstraszyć. Przyznam, że często łatwiej jest pokonać taką osobę bo nie jest w trybie ataku, ale to nigdy nie jest proste. Takich ludzi można zaskoczyć i często nie są w stanie zareagować na czas. Jednak nigdy nie jest łatwo rozbroić kogoś, kto naprawdę chce cię zaatakować nożem. Rozpowiadanie tego kłamstwa jest dosłownie proszeniem się o czyjąś śmierć, zwłaszcza jeżeli spotyka się zdecydowanego napastnika.
Możesz przeżyć starcie z nim i możesz nawet powalić go, zanim uda mu się poważnie cię uszkodzić... ale, cokolwiek zrobisz musi to być szybkie, skuteczne i brutalne. Jeśli nie będzie, nie powstrzymasz go przed zadaniem ci poważnych obrażeń. Nie możesz stać i wdawać się w długi pojedynek z uzbrojonym przeciwnikiem. Jeśli spróbujesz, przegrasz. To nie kwestia tego czy, ale kiedy.