„Polska czeka gotowa z bronią u nogi/ Hitlerowi pozostaje do wyboru/
cofnąć się – albo rozpocząć wojnę” – taki tytuł widniał na pierwszej
stronie popołudniowego dziennika informacyjno-politycznego z dnia 31
sierpnia 1939 roku, jakim był „Wieczór Warszawski”. Zamieszczony niżej
artykuł oddaje ducha tamtych dni: „Położenie międzynarodowe zmienia się
z godziny na godzinę. Między stolicami państw europejskich krążą
telefony i listy. To co było informacją najważniejszą przed chwilą,
staje się po chwili wiadomością przestarzałą.” Najistotniejszymi
wiadomościami były doniesienia o niemieckich prowokacjach w Gdańsku oraz
obsadzenie Słowacji przez Wehrmacht. Oprócz tego, notki prasowe o
rokowaniach miedzy rządami Niemiec i Wielkiej Brytanii, które jak dziś
wiemy nic już nie mogły zmienić.
Kolejne strony to głównie ogłoszenia, reklamy oraz zaproszenia na
spektakle teatralne i premiery kinowe. Jednak dział sportowy na stronie
5 przypomina o „czarnych chmurach”, jakie wówczas zbierały się nad
Polską. Informacje o odwołaniu planowanego na 2 września piłkarskiego
meczu międzypaństwowego z Bułgarią, czy organizowanych z okazji 25-lecia
PZLA międzynarodowych zawodów w dniach 23 i 24 września, świadczyły nie
tylko o bardzo napiętej sytuacji, ale również o zbliżającym się zamarciu
światowego życia sportowego. Z powodu działań wojennych nie odbyły się
Igrzyska Olimpijskie w Helsinkach, planowane od 20 lipca do 4 sierpnia
1940. „O świcie dnia 1 września 1939 r. siły zbrojne Rzeszy niemieckiej
rozpoczęły działania wojenne przeciw Polsce. Nastąpiło przekroczenie
granicy polskiej w szeregu miejscowości zarówno ze strony Prus
Wschodnich, jak i Rzeszy niemieckiej” – donosił „Dobry wieczór! Kurier
Czerwony”. Pierwsza strona to patetyczne wersy jak: „Idziemy na
pola Grunwaldu dziejowego”, „Gwałt niech się gwałtem odciska!” . Oprócz
tego zdjęcie Marszałka Polski Edwarda Śmigłego-Rydza z wezwaniem:
„Wodzu, prowadź!” . Naczelny Wódz do zwycięstwa nie poprowadził, sam zaś
w nocy z 17 na 18 września przekroczył granicę polsko-rumuńską w Kutach
i udał się na emigrację. Gdy w 1941 powrócił do okupowanej Polski,
wyjaśniał: „Liczyłem na słowo i honor sojuszników [...] Zarzucano mi
ucieczkę. To nie była ucieczka [...] Zdrada, internowanie w Rumunii były
dla mnie największym życiowym ciosem”. Z gazety można dowiedzieć się co
w przededniu wojny działo się w Gdańsku. Tamtejsza policja aresztowała
kolejnych kolejarzy PKP oraz urzędnika Poczty Polskiej. W tym dniu
w gdańskim więzieniu przebywało już 22 polskich kolejarzy, 7 inspektorów
celnych oraz goniec inspektoratu celnego. 31 sierpnia do opuszczenia
Wolnego Miasta Gdańsk został zmuszony ostatni polski dziennikarz
Sonnenburg, korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej. W tym okresie
wzrastały również nastroje przeciw nazistom. „Na mieście ukazały się
ulotki, wydane przez egzekutywę gdańskiej Partii Wolności, nadto wczoraj
pojawiły się transparenty z napisami: ››Es lebe Freistadt Danzig‹‹, ››Weg
mit dem Forster‹‹.”
„Dobry Wieczór! Kurier Czerwony” w dniu 1 września 1939 prezentuje
niebywały dokument historyczny. Są nim propozycje niemieckie pod adresem
Polski, ujęte w 16 punktów. Przedstawił je minister spraw zagranicznych
Trzeciej Rzeszy Ribbentrop brytyjskiemu rządowi, a także nadały go
wszystkie radiostacje niemieckie w ostatnim dniu sierpnia 1939.
Pierwszy dzień kampanii wrześniowej zakończył się naszym sukcesem,
donosił 2 września
„Czas-7”. „Do północy samoloty nasze i artyleria przeciwlotnicza
strąciła 34 bombowce nieprzyjacielskie. Jednocześnie na linii frontu
rozbiliśmy około 100 czołgów niemieckich.” Drugiego września obradował
Sejmu RP. Na nim „przedstawiciele mniejszości narodowych oświadczyli, że
reprezentowana przez nich ludność zdobędzie się na maksymalny wysiłek,
by odnieść zwycięstwo”. „Czas-7” tytułem z pierwszej strony „Wojna
światowa – kwestią najbliższych godzin” przepowiedział najbliższą
przyszłość. I rzeczywiście, następnego dnia tj. 3 września, Francja i
Wielka Brytania wypowiedziały Niemcom wojnę. O tym wydarzeniu, można
było przeczytać 4 września w numerze 244 „Expressu Porannego”.
Na pierwszej stronie gazety opublikowano treść ultimatum jakie zostało
postawione przed niemieckim rządem: „ambasadorowie Francji i Anglii w
Berlinie zwrócili się w imieniu swych rządów z ultymatywnym żądaniem do
rządu Rzeszy, by niezwłocznie przerwał działania wojenne i natychmiast
wycofał wojska niemiecki z terytorium Polski. Termin ultimatum
angielskiego upłynął wczoraj o g. 11-ej, francuskiego zaś o 17-ej.
Ponieważ rząd Rzeszy nie zaprzestał działań wojennych wobec Polski –
ambasadorowie Anglii i Francji oświadczyli, że ich kraje weszły w stan
wojenny
z Niemcami.” Z tej okazji premier Wielkiej Brytanii Arthur Neville
Chamberlain wygłosił przemówienie w Izbie Gmin. Na końcu swej przemowy
przyrzekł: „Jedyna rzecz, która mi pozostała to jest poświęcić wszystkie
moje siły dla zwycięstwa słusznej sprawy. Wierzę, że dożyję chwili,
kiedy hitleryzm będzie zniszczony i Europa będzie oswobodzona od tego
koszmaru.” Nie było mu to dane, gdyż zmarł z powodu raka 9 listopada
1940.
Ponadto 3 września 1939 dekretem prezydenta RP Ignacego Mościckiego w
armii polskiej zostały utworzone legiony czeski i słowacki „ażeby dać
tym narodom możność wyzwolenia się własnym czynem zbrojnym”.
Prawdopodobnie mało osób wie o tym, że 3 września „premier australijski
Menzeles oświadczył, że Australia znajduje się w stanie wojny”. W
trzecim dniu trwania wojny trwały nadal niemieckie naloty na polskie
miasta. „Bombardowano Warszawę, Dęblin, Radomsko, Toruń, Poznań, Kraków,
Płock i wiele innych miast. Bombardowano także wsie i ostrzeliwano oraz
obrzucano bombami ludność pasącą bydło.” Lotnictwo polskie bombardowało
w rejonie Częstochowy dwie niemieckie kolumny broni pancernej. Jak
podaje „Express Poranny”, powołując się na komunikat sztabu głównego, w
ciągu pierwszych dwóch dni kampanii nasze lotnictwo strąciło 64 samoloty
nieprzyjaciela, przy czym, starty własne 2 września wyniosły 11 maszyn.
Na lądzie wróg z każdym dniem wdzierał się coraz bardziej w głąb kraju.
„Silne ugrupowanie pancerne nieprzyjaciela przerwało się w kierunku
Częstochowy i zmusiło do opuszczenia tego miasta.” „Nim zajęto to
miasto, samoloty niemieckie miotały bomby na kościół i klasztor, burząc
święty przybytek i niecąc pożary.” „Na odcinku Prus Wschodnich walki
trwają na pograniczu.
W rejonie Gdyni i Gdańska przeciwuderzeniem odebraliśmy Orłowo i Kack.
Załoga Westerplatte broni się nadal.”
„Zdarzały się wypadki, że samoloty niemieckie zrzucały skoczków na
spadochronach, albo też lądowały na polach, wysadzając dywersantów.”O
ujawniającej się niemieckiej „piątej kolumnie”, rekrutująca się głównie
z Niemców mieszkających w Polsce, donosił „Kurier Poranny”. 7 września,
gdy poddawał się symbol polskiej obronny Westerplatte, „Kurier
Warszawski” donosił o sytuacji na froncie zachodnim: „W Metzu i Nancy
trzęsą się szyby na skutek działania ciężkiej artylerii francuskiej.
Niemcy ewakuują pośpiesznie miasta nadreńskie i westfalskie.” Jest
również komunikat francuskiego sztabu generalnego „o znacznych
zdobyczach terytorialnych, skutecznych nalotach i wspaniałej postawie
moralnej posuwającej się naprzód armii.” Dziś doniesienia te wydają się
śmieszne. W Polsce, gdzie wojska niemieckie stały tuż przed Warszawą,
a twardo broniące się, Wejherowo, Gdynia i Hel były odcięte od głównych
sił, na zachodzie tak naprawdę trwała „wojna siedząca”. Gdy armia
francuska siedziała bezczynnie w fortach Linii Maginota, „od wczesnego
ranka na ulicach Warszawy obserwować można było grupy ludzi, zdążających
z tobołami i rowerami w stronę mostów, aby znaleźć się na Pradze i
przekroczyć granice miasta w różnych kierunkach.”
Około 9 września wojska niemieckie sforsowały dolny Bug i parły na Mińsk
Mazowiecki oraz Siedlce. Rodziło to zagrożenie dla Warszawy od strony
wschodniej. Nad środkową Wisłą Niemcy wygrywali wyścig do mostów i
przepraw. Na południu oddziały niemieckie osiągnęły brzeg Sanu. 13
września wojska Rzeszy operowały już na Lubelszczyźnie i zbliżały się do
Lwowa.
„Lotnictwo nieprzyjacielskie przeprowadza dalsze bombardowania. Własne
lotnictwo bombardowało kolumny broni pancernej między Włodzimierzem a
Hrubieszowem. Nad Bzurą w rejonie Sochaczewa Łowicza własne oddziały
kontynuują walkę. Pod Warszawą i Modlinem położenie bez zmian. Pod
Brześciem rozpoczęła się walka. Natarcie odparto. Obrona Włodzimierza w
dniu 15 września oparła zagon czołgów. Pod Lwowem wszystkie usiłowania
nieprzyjaciela wdarcia się do miasta zostały udaremnione.” Gdy walki
trwały już na wschodnim brzegu Wisły i Sanu ku końcowi miała się
największa
i najdłuższa bitwa kampanii wrześniowej, bitwa nad Bzurą. W komunikacie
Polskiej Agencji Telegraficznej zamieszczonej na łamach „Ilustrowanego
Gońca Wieczornego” czytamy: „Radio londyńskie podaje, że sami Niemcy
przyznają się, iż silny opór wojsk polskich w okolicy Kutna powstrzymał
niemiecką ofensywę.” Walcząca obok armii „Pomorze” armia „Poznań”
17 września „przebiła się przez oddziały wojsk niemieckich, przywożąc do
Warszawy tysiąc jeńców niemieckich.” (pisownia oryginalna) Obok
informacji o bohaterskich wyczynach polskiego wojska, w lwowskiej
gazecie możemy przeczytać o tragicznym wydarzeniu: „Niemcy zbombardowali
w ostatnich dniach szpital dziecięcy obok Warszawy. Następstwem tego
okrutnego bombardowania zginęło 300 dzieci.” Radośniejsze wieści
napływały ze Lwowa.„Z ust płk. Lipińskiego usłyszeliśmy wczoraj późnym
wieczorem radosną wiadomość, że obrona m. Lwowa zrobiła szczęśliwy wypad
na nieprzyjaciela, zabierając powyżej 5000 jeńców i 100 czołgów. Lwów
walczy, podobnie jak Warszawa.” 17 września Komisarz Cywilny Warszawy,
prezydent miasta Stefan Starzyński „oznajmił, iż na drodze oficjalnej
zwrócił się do rządów Anglii i Francji, które są z nami
sprzymierzone z zapytaniem w imieniu ludu Warszawy – czy i kiedy
Warszawa może oczekiwać takiej pomocy, która mogłaby odsunąć
nieprzyjaciela od bram miasta lub też przeciwdziałać tym barbarzyńskim
metodom bombardowania stolicy.”
Tego dnia, „miasto Wilno zostało po raz pierwszy zbombardowane przez
lotników niemieckich. Na miasto naleciało 18 bombowców. Dużo ludzi
znalazło się bez dachu nad głową.”
Przepiękna pogoda latem roku 1939 odsłaniając nie istniejące od
dziesiątków lat brody na rzekach San, Wisła i Bug, sprawiła, że rzeki te
przestały pełnić rolę poważnych przeszkód naturalnych. Jak dodamy do
tego fakt, że Polska była otoczona przez wojska hitlerowskie z trzech
stron, ujrzymy beznadziejną sytuację strategiczną naszych wojsk we
wrześniu. 17 września 1939 sytuacja ta stała się jeszcze gorsza. „Z
Berlina i Moskwy donoszą, że czerwona armia przekroczyła granicę polską
na całej długości od Połocka do Kamieńca Podolskiego. TASS donosi, że
rząd rosyjski zawiadomił państwa zainteresowane, że krok ten nie jest
złamaniem neutralności, lecz podyktowany został chęcią obrony ludności
ukraińskiej i białoruskiej przed okropnościami wojny. W dalszym ciągu
komunikat głosi, że traktaty dotychczasowe z Polską nie obowiązują
Rosji, gdyż ta nie może porozumieć się z rządem Polski, którego miejsce
pobytu nie jest jej znane.”
Wraz z wkroczeniem na terytorium RP Armii Czerwonej, ukazały się ulotki
propagandowe, które „wyjaśniały” przyczynę przekroczenia polskiej
granicy. W wydanej przez dowódcę Frontu Białoruskiego Michaiła Kowalowa
czytamy: „My idziemy do Was nie jako zdobywcy, a jako wasi braci po
klasu jakow asi wyzwoleńcy od ucisku obszarników i kapitalistów. Wielka
i niezwolczona Armia Czerwona niesie na swoich sztandarach procującym,
braterstwo i szczęśliwe życie.” (pisownia oryginalna) Gdy Polsce został
zadany „cios w plecy”, nadal broniły się Warszawa i Lwów. Komunikat
wojenny Dowództwa Obrony Warszawy z 18 września mówił: „na wschodzie w
ciągu nocy dzisiejszej nieprzyjaciel nacierał bezskutecznie na Pragę i
został krwawo odparty, mimo huraganowego wsparcia swej artylerii. Wypady
naszych oddziałów wykonały zamierzone zadanie i wzięły jeńców. Na
zachodzie Warszawy oddziały nasze wyparły nieprzyjaciela z bliskiego
przedpola i rozszerzyły pierścień obrony miasta, zajmując dogodne
podstawy do dalszego działania.”
„Źródła niemieckie donoszą, o gwałtownym ataku, jakiemu poddano wczoraj
Lwów. Niemcy atakowali z trzech stron, musieli jednak wycofać się, jak
stwierdza niemiecki komunikat, zmuszeni stratami. W ciągu dnia
wczorajszego Niemcy przeprowadzili na Lwów dwa ataki powietrzne, które
komunikat niemiecki nazywa nieudanymi.”
W numerze 258 „Kuriera Porannego” zamieszczony był artykuł o wizycie
francuskiego premiera Daladiera na froncie zachodnim. „Po powrocie do
Paryża premier wyraził żywe zadowolenie z dzielności wojsk francuskich,
podkreślając walory moralne zarówno armii, jak i ludności cywilnej.”
18 września to jedna z chwalebniejszych dat w historii polskiej
wojskowości. „Jak donosi radiostacja londyńska polska łódź podwodna
„Orzeł” internowana przez władze estońskie w Tallinie, zdołała umknąć i
wydostać się na Bałtyk, mimo silnego obstrzału Estończyków.” Po
17-dniowym pływaniu po Bałtyku ORP „Orzeł” przedostał się przez cieśniny
duńskie i 14 października dotarł do Anglii. W ostatnim tygodniu września
Warszawa stała się centralnym miejscem walk. 19 września, tydzień przed
kapitulacją, komunikat wojenny Dowództwa Obrony Warszawy prezentował się
całkiem optymistycznie. „Na Pradze dzisiejszej nocy nieprzyjaciel
nacierający kilkakrotnie od północy, został odparty i poniósł duże
straty. Nasze oddziały dokonały wypadu na południe Pragi odrzucając
nieprzyjaciela z przedpola. Na odcinku zachodnim Warszawy nasze oddziały
wysunęły się głęboko naprzód zwalczając skutecznie opór nieprzyjaciela.
Akcja dalsza na tym odcinku trwa.”
20 września „Wieczór Warszawski” w numerze 267 donosił o obrzuceniu 12
granatami budynku „Zachęty”. „Budynek ››Zachęty‹‹ był ewakuowany z
najcenniejszych obrazów, nie wszystkie jednak cenne dzieła udało się
umieścić w bezpiecznym miejscu. Nie udało się też uniknąć strat. Do
najpoważniejszych trzeba zaliczyć ››Św. Franciszka‹‹ Wyspiańskiego,
››Złożenie do Grobu‹‹ Styki, ››Frenkiel‹‹ Lenza i kilka pomniejszych.”
20 września zarówno w „Expressie Porannym” jak i w „Wieczorze
Warszawskim”, powołując się na informację angielskiego korespondenta z
dnia 19 września, ukazała się informacja jakoby Marszałek Śmigły-Rydz
znajdował się na jednym z frontów. Musiała to być informacja jak
najbardziej fałszywa, ponieważ wówczas Wódz Naczelny od prawie dwóch dni
znajdował się już w Rumunii. 19 września na łamach „Expressu Porannego”
znalazł się znamienny komunikat prezydenta Warszawy Stefana
Starzyńskiego: „Melduję posłusznie, Panie Prezydencie, gdziekolwiek w
tej chwili jesteś i słyszysz meldunek z Warszawy, melduję, że lud
Warszawy nie stracił ducha, honoru i dumy. Lud Warszawy bohatersko stoi
na swoich posterunkach, trwał, trwa i trwać będzie!”. Była to odpowiedź
na orędzie prezydenta Mościckiego wzywającego naród do obrony honoru i
wytrwania w walce. 27 września „Ilustrowany Kuryer Codzienny” na
pierwszej stronie zamieścił tytuł „Warszawa kapituluje”. Nie była to
informacja do końca prawdziwa. „27 września nadal trwały zaciekłe walki.
Niemcy intensywnie bombardowali i ostrzeliwali Warszawę, ich piechota
atakowała na wielu odcinkach. Obrońcy jednak wytrzymali i ten opór. Co
więcej – jeszcze tego dnia przed południem z Pragi wyruszył kontratak. O
godz. 12.00 nastąpiło zawieszenie broni. Dnia 28 września podpisano
umowę kapitulacyjną.” Należy pamiętać, że popularny „Ikac” od 14
września 1939 wydawany był już pod kontrolą niemiecką. Ostatni jego
numer ukazał się 26 października 1939, kiedy to na jego łamach ukazała
się proklamacja Generalnego Gubernatorstwa. 29 września do Warszawy
wkroczyły pierwsze jednostki Wehrmachtu, również tego dnia skapitulowała
twierdza Modlin. Do 2 października broniła się załoga na Helu. 5
października pod Kockiem z powodu braku amunicji poddać musiała się
Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” generała Franciszka Kleeberga.
Była to ostania bitwa kampanii wrześniowej.
W tych dniach „do podziemi” zeszło nie tylko państwo polskie, ale
również i polska prasa.
autor: Łukasz Kisielica.