Zanim poczynimy starania w tym kierunku, musimy sobie uświadomić, wydawałoby
się, bardzo oczywistą prawdę: żaden aerograf na świecie nie pomaluje nam naszego
modelu sam. Wejście w posiadanie aerografu jeszcze niczego nie załatwia.
Potrzebne są dwa elementy składowe do jego prawidłowego i satysfakcjonującego
użytkowania: doświadczenie i tzw. "dmuchawka", czyli kompresor. Zdobycie tego
drugiego składnika jest dużo łatwiejsze, chociaż wiąże się z niemałymi kosztami.
Wielu modelarzy buduje sobie we własnym zakresie "dmuchawkę" - i te są
najlepsze. Ale co mają zrobić ci, którzy nie mają takich możliwości? Najlepiej
byłoby znać kogoś doświadczonego w budowie kompresorów domowym sposobem i
porozumieć się w tej sprawie. Innym sposobem zdobycia kompresora jest jego kupno
w sklepie modelarskim - oferta jest też dość spora, i trzeba się dobrze
zastanowić (czytaj: poradzić bardziej doświadczonych i zaufanych kolegów), zanim
zdecydujemy się na wydanie kilkuset zł. Odradzam używania zbiorników ze
sprężonym gazem. Gorzej jest z tą pierwszą składową konieczną do zadawalającego
użytkowania aerografu - z doświadczeniem. Tego nie kupimy w żadnym sklepie, a
bardziej zaawansowani koledzy mogą nam jedynie uchylić furtkę prowadzącą do
dobrego malowania aerografem, ale otworzyć ją musimy sami. Wymaga to niestety
wiele czasu – wielu prób.
Dostępne są dwa typy aerografów:
pojedynczego działania - serie H i HS,
dwufunkcyjne - serii V, VL i VLS (z podseriami).
Aerografy jednofunkcyjne (pojedynczego działania) funkcjonują w ten sposób, że
po naciśnięciu spustu (dźwigni zaworu) wraz z napływającym powietrzem
"zabierana" jest farba ze zbiorniczka dołączonego do naszego pistoletu
natryskowego. Im mocniej będziemy naciskać na dźwignię, tym więcej powietrza i
farby będzie wylatywać z dyszy aerografu.
Aerografy dwufunkcyjne (wg mnie bardziej przyjazne do celów modelarskich)
działają nieco inaczej. W ich przypadku naciśnięcie na spust wywołuje przepływ
strumienia sprężonego powietrza, a dopiero odciągnięcie do tytułu wywołuje
przepływ farby - im większy przepływ powietrza i większe odciągnięcie dźwigni do
tyłu, tym więcej farby będzie podawać aerograf. Dlaczego dwufunkcyjny aerograf
jest lepszy? Zmniejsza on możliwość niespodziewanego "plucia" farbą, którego
przyczyn może być co najmniej kilka: od złego rozmieszania farby, po
zanieczyszczenia kompresora, czy dyszy aerografu.
Podstawowy aerograf z dwufunkcyjnym działaniem z serii V, zaopatrzony jest w
dwie dysze VA-1 do cieczy rzadkich oraz VA-2 do cieczy lekkich i średnich.
Odpowiadają im igły VN-1 i VN-2. I te 4 elementy, oprócz oczywiście dźwigni,
mają wpływ na efekt końcowy naszego malowania, ale nie decydują bezpośrednio o
polu powierzchni pokrywanej za pomocą aerografu. Wielkość ta zależna jest od
odległości czubka aerografu od malowanej powierzchni. Im bliżej będziemy mieli
do malowanego obiektu, tym strumień farby będzie węższy i linia lub punkt będzie
miał mniejszą szerokość lub wielkość. Aby uzyskać linię cienką lub np. plamki na
kadłubie i usterzeniu samolotu w skali 1/72, typowe dla kamuflaży Luftwaffe, w
przypadku Paasche V (i większości innych typów) należy czubek aerografu zbliżyć
nawet do odległości poniżej 1 cm od malowanej powierzchni, i po wciśnięciu
spustu (uruchomieniu przepływu powietrza) bardzo delikatnie przesuwać spust do
tyłu, aby podawać małą ilość farby, uzyskując zamierzony efekt. Jeśli chcemy
otrzymać strumień farby średniej szerokości, typowy dla malowanych powierzchni
modeli w 1/48 i większych w 1/72, musimy trzymać aerograf w odległości ok. 10 cm.
Malowanie z "wolnej ręki" nie jest łatwe i wymaga ćwiczeń.
Prostsze jest nakładanie farby aerografem z użyciem masek. Za maskę może
posłużyć wiele rzeczy - od profesjonalnej taśmy maskującej Tamiya (w różnych
szerokościach), poprzez "maskole" aż do zwykłego papieru. Pamiętać trzeba jednak
o podstawowej regule malowania z użyciem masek - zawsze rozpoczynamy nakładanie
farby od maski, a po chwili płynnym ruchem przenosimy aerograf nad powierzchnię
modelu, i kończymy rozpylanie strumienia farby również na masce. Jeśli nakładamy
końcowy werniks (lakier bezbarwny), to też musimy rozpocząć rozpylanie farby
poza modelem, aby zapobiec przypadkowemu "plunięciu".
Ja maluję prawą ręką a na lewej mam jednorazową rękawiczkę z materiału, w której
albo trzymam model, albo przedmiot, do którego model jest przymocowany na czas
malowania, lub na którym stoi. Wówczas rozpoczynam rozpylanie na ową rękawiczkę
(!), z której płynnym ruchem przechodzę na powierzchnię modelu.
Należy jeszcze wspomnieć o ciśnieniu podawanego z kompresora powietrza. Jeśli
będzie ono zbyt duże, to na powierzchni pojawi się "kasza" i w powietrzu unosić
się będą opary farby. Jeśli będzie z kolei za małe to aerograf zamienić się może
w "plujkę". Instrukcja modelu V zaleca ciśnienia od 1,4 do 2,4 atm. Ja stosuję
ciśnienie ok. 20 PSI, czyli ok. 1,5 bara, albo jeszcze inaczej ok. 150 kPa, a
więc nieco powyżej 1,4 atm; w wyjątkowych przypadkach 2,0 atm - w zależności od
użytej farby.
Po wcześniejszych doświadczeniach z aerografami różnymi firmami, polecamy :
Sogolle, Revell i Aztec, Paasche z przyjemnością stwierdzam, że jest to właściwe
narzędzie w moim przypadku do malowania głównie modeli w skalach 1/72 i 1/48.