Metoda, pozwalająca na osiągnięcie całkiem miłego dla oka efektu „starego” pojazdu, należy rozpocząć od znalezienia gąbki. Doskonale nadaje się ta, używana do wykładania pudełek z podzespołami elektronicznymi (płyty główne, karty graficzne). Do malowania należy stosować bardzo ciemnobrązową farbę akrylową. Koniecznie akrylową. Jeśli będzie odrobinę półmatowa — tym lepiej. Umoczcie gąbkę w farbie — bez rozrzedzania jej wodą — i wytrzyjcie nadmiar farby szmatką lub papierową chusteczką. Malujcie gąbką wszystkie powierzchnie, zwłaszcza włazy, szczegóły, nity, uchwyty i narożniki. Starajcie się unikać regularności. Oczywiście stosowanie tej metody w skali 1/16 jest łatwiejsze i wygląda bardziej realistycznie. Ta technika daje także świetne efekty w skali 1/35, a można też spróbować zastosować ją w skali 1/48. Interesujące wyniki daje również jednoczesne stosowanie gąbki razem z odpryskami malowanymi tym samym kolorem przy użyciu cienkiego pędzla. Inna cikawsza i trudniesza metoda jest podobna do techniki kamuflażu zimowego. Z tą różnicą, że kamuflażem właściwym jest farba silver, którą pokrywamy cały model i odstawiamy na 2 dni do wyschnięcia. Następnie pokrywamy go lakierem do włosów i po wyschnięciu nakładamy kamuflaż. Po wyschnięciu całego modelu, przecieramy wacikiem, gąbką w wybranym miejscach lub przemywamy denaturatem w wybrnych miejscach. Jeżeli zaś jesteśmy delikatni, używamy papieru ściernego, zrywamy tylko kamuflaż, zaś srebny podkład zostawiamy w spokoju.

Przejdźmy do rdzawych zacieków, zwykle widocznych w pobliżu dużych ubytków farby. Tym razem musimy użyć farby olejnej w kolorze czerwonopomarańczowym. Takim, jaki ma cienka warstwa świeżej rdzy. Kontrast z ciemnymi ubytkami farby będzie dodawał realizmu. Przy użyciu małego okrągłego pędzla namalujcie delikatne pionowe linie blisko miejsc dużego ubytku farby. Ponownie pamiętajcie o tym, by zacieki nie były malowane regularnie. Niektóre z nich muszą być dłuższe od innych. Grupujcie zacieki w małe grupy, umieszczając je od siebie w pewnej odległości. Pamiętajcie, żeby nie przesadzić z ilością rdzy. Teraz, używając płaskiego pędzla, rozmażcie farbę olejną przy pomocy czystej terpentyny. Musicie uważać, żeby nie przesadzić z terpentyną — to może zmyć całe zacieki. Ta metoda wymaga pewnej praktyki, ale po pierwszych pięciu lub sześciu zaciekach zobaczycie, że nie jest to zbyt skomplikowane. Imitowanie złuszczania farby przy pomocy gąbki jest szybką i efektywną metodą, zwłaszcza gdy mamy mało czasu lub mamy przed sobą wielkie powierzchnie — pociąg pancerny, wojskowa przyczepa lub tym podobne.



Połączenie efektu zdartej farby i zacieku jest szczególnie ciekawe. Przydaje się jednak w dużych skalach, od 1:35 włącznie. Efekt polega na sfabrykowaniu purchla ze starej farby. Na złożony już model nakładamy klej w miejscach, gdzie chcemy mieć purchelka. Klej ten mieszamy ze srebrną farbą, możemy ten proces powtórzyć. Zmieszanego kleju ma być dużo. Jak zwykle czekamy do całkowitego wyschnięcia i dalej postępujemy jak przy kamuflażu zimowym, przy czym nasze srebro w formie srebnego gluta, już jest na modelu. Po wyschnięciu kamuflażu właściwego, zdzieramy ten kamuflaż z purchla, papierem ściernym, denaturatem, czymkolwiek. A natępnie krawędzie purchla dekorujemy różnymi odcieniami rdzy. Metoda szczególnie polecana jest dla modeli czołgów lub objektów, które nam się nie udały i zamiast je wyrzucić, robią za modele pokonane w walce, rozbite, spalone itp.