Jeżeli jesteśmy początkowymi modelarzami, zajrzymy do instrukcji i stosujmy się
do niej. Jeżeli jest to nasz X model, instrukcję możemy potraktować lekko, ale
sprawdzić czy przy elementach ruchomych, jest tak jak myślimy, bo tu możemy
znaleźć niespodzianki.
Zaczynamy od wycinania elementów z ramek. Jest to jedna z ważniejszych
czynności przy sklejaniu plastikowych modeli. Wycinamy elementy cążkami,
mogą być kosmetyczne lecz lepie używać miniaturowych np. do pracy z elektroniką.
Mamy wtedy gwarancję, że nasze cążki przeżyją niejeden model. Staramy wycinać
elementy jak najbliżej łączenia danego elementu, nie zaś kawałki ramki. Kawałki
ramki możemy ciąć, kiedy dostęp do danego elementu jest bardzo trudny, lub gdy
element jest drobny lub bardzo cienki i kruchy.
Dobre wycięcie, bez robienia dziur, jest połową sukcesu, gdyż nie musimy potem
tracić czasu na dokładne szlifowanie.
Zdarza się często, w zależności od pomysłowości producenta, że części są zbyt
kruche, złączki nachodzą na elementy modelu, przez co musimy bardzo delikatnie
ciąć, a następnie spiłowywać nadmiar plastiku. Moja rada; omijajmy takich
producentów. A jest ich tulu, że dany model możemy kupić od innego. Szczególnie
tyczy się to części przezroczystych, czyli oszklonych kabin. Tu, każda
lekkomyślność producenta mogą pozbawić nas efektu autentyczności modelu.
Przy modelach bardziej skomplikowanych 4+, nieraz powinniśmy zadać sobie trud
(choć jest to trudne przy tych emocjach) i na sucho przymierzyć do siebie części
lub grupę części. Czy pasują, aby je skleić, lub przetestować czy dobrze chodzą,
jeżeli elementy są ruchome.
Kwestia ta dotyczy szczególnie czołgów, ale też samolotów, w których skrzydła i
kadłub chodzą w zależności od producenta. Przymierzanie części jest też dobre z
innego powodu. Mając kilkaset modeli za sobą, różne ich wykonanie, możemy
spotkać się z sytuacją zupełnie nowego podejścia do mocowania części ze sobą. I
tak spotkałem się z nowym, zaskakującym mocowaniem rotora w helikopterze, który
tylko się wtykało w obudowę. Gdybym wiedział, zrobiłbym dziurę i zgrzał rotor z
drugiej strony, aby nie wypadał. Z reguły, im większa skala modelu, tym większa
precyzja i dokładność, odtwarzanych części. Oczywiście zależy to także od
producenta, jak i roku produkcji danego modelu.
Jednym z najczęstszych grzechów przy sklejaniu plastikowych modeli jest
używanie klejów cyjanoakrylowych takich jak: Kropelka, Super Glue i innych
podobnych. To są dobre kleje - tyle, że akurat do nie do tego celu. Najlepsze efekty uzyskuje się stosując zwykłe kleje modelarskie.
Najlepsza
wskazówka jakich klejów użyć jest na pudełku - "suggested polistyrene cement" -
innymi słowy - poleca się klej do polistyrenu.
Przy sklejaniu plastikowych modeli warto jest oprócz właściwego kleju używać
zacisków. Jest to ważne przy klejeniu większych powierzchni takich jak korpusy,
burty czołgów i podobne. Polecamy używanie zacisków firmy Wolfcraft.
Przy sklejaniu modeli plastikowych (czołgi, armaty, samoloty) bardzo często
można spotkać się z sytuacją, kiedy elementy nie pasują do siebie idealnie.
Między nimi pozostają szczeliny, czego nie można przykryć lakierem.
Częstym partyzanckim sposobem jest wypełnienie klejem. Jest to dobry sposób i
polecany dla dokładnych modelarzy, pod warunkiem , że potrafią w szczelinę
włożyć plastik. Ten pod wpływem kleju, powinien się trochę wtopić. Aby zrobić to
bez walenia kleju, do wypełniania szczelin należy używać szpachli modelarskiej
do polistyrenu. Szpachla jest jednak materiałem niebezpiecznym, bo jeżeli damy
jej za dużo, lub rozsmarujemy po powierzchni modelu, możemy się pożegnać z
oryginalną powierzchnią, gdyż czyszczenie i zdzieranie szpachli, spowoduje
szereg uszkodzeń. Szpachlę należy używać oszczędnie. Łączy się ona z polistyrenem i bardzo dobrze wypełnia. Jedynym
mankamentem jest dosyć długi czas zasychania - około 8 godzin. Jest też wersja dla niecierpliwych - można stosować
masę modelarską Chematic, która zastyga w 3 godziny.
Jak kleić? Generalnie w czystym złożeniu modelu, powinniśmy użyć jak najmniej
kleju. Są różne powody. Pierwszy to czystość, rozmazany klej jest nie do
starcia, czymkolwiek go nie potraktujemy, zawsze zostanie efekt. Drugi to
pomyłki. Mylimy się czasem w sklejaniu, gdyż czasami producenci frywolnie
przygotowują schematy składania, ponadto mylimy się, gdy składamy model na
pamięć, gdy znamy z innych modeli sposób składania. Pomyłki mogą też powstać,
gdy robimy kilka faz sklejania modelu nie po kolei, lub wszystkie naraz. Może
okazać się, że etapy zostały tak zaproponowane, gdyż grupy złożonych części
łatwiej będzie można złożyć, lub w ogóle jest to możliwe. We wszystkich tych
przypadkach mała ilość kleju ratowała sytuację, gdy jeszcze można było źle
sklejone części rozmontować.
Z częściami bezbarwnymi (obudowy kokpitów) powinniśmy szczególnie uważać. Tuta
każdy błąd, to koniec, lub przerobienie modelu na zestrzelony. jeżeli chodzi o
helikoptery, możemy spróbować złożenie na sucho, bez kleju. Jest to możliwe np.
w modelu AH 64 Apache.
Wszelkie próby mycia części przezroczystych, kończą się ich matowieniem.