Najwięcej kłopotu sprawia osadzenie gotowych gąsienic na kołach. Zdarza się, że gąski rozpadają się na kawałki, bądź efekt ułożenia na kołach daleki jest od oczekiwań. W skrajnych przypadkach spotkałem się wśród modelarzy z urazem do „ogniwek” co wymusza używanie gorszych winyli. Chciałbym przedstawić krótki sposób na bezstresowe układanie ogniwek. Zapewniam, że ich klejenie nie musi być mordęgą, a wspaniałe pojedyncze ogniwka wzbogaca naszą miniaturę ciesząc oko. Oczywiście potrzebne będą pojedyncze ogniwka… Nadają się wszystkie, czy to wycinane z ramek , czy tak zwane Magic Track, zasada ich składania jest identyczna. Potrzebny będzie też odpowiedni sprzęt, linijka, nożyk, pilniczek, bądź papier ścierny i oczywiście klej. Spoina ma kluczowe znaczenie w całym zabiegu. Do pracy polecam klej firmy Revell, popularna Contacta z igłą znacznie ułatwia pracę. Klej ten ma szereg zalet – długi okres wysychania, czy igłę pozwalającą na idealne dozowanie i dokładne wolne układanie ogniwek. Klej ten działa na zasadzie nadtapiania plastiku, przez długi czas tworzy w miejscu nałożenia gumiastą powłokę co ułatwia ustawienie poszczególnych elementów. Jak wspominałem, klej ten długo wysycha, pozwala spokojnie skleić całą taśmę, by potem zająć się układaniem na kołach. Gdy spoina wyschnie staje się twarda i wytrzymała.



Wcześniej przygotowane ogniwka, opiłowane z wszelkich zadziorów, nadlewek czy śladów po wypychaczach zaczynamy sklejać wzdłuż linijki dla zachowania kształtu. W ten sposób składamy cały pas, który potem układamy na kołach. Całość najlepiej profilować palcami i patyczkiem po lodach, nie można zapomnieć o naturalnych zwisach. Ważnym jest by w przedniej części, na kole napędowym nie sklejać ze sobą dwóch końców – przyda się nam to do późniejszego demontażu celem malowania. Czasem zdarza się, że klej podczas twardnienia ściąga nieco gąsienice, psując piękny efekt zwisu. By temu zapobiec wystarczy drobny trik. W odpowiednich miejscach wystarczy wsadzić kawałek zwiniętego papieru, co nie pozwoli na żadne przesunięcia. Tak poskładane taśmy zostawiamy na modelu na 24h by nadtopiony plastik ponownie związał. Gdy całość dobrze wyschnie wyjmujemy karteczki i naszym oczom ukazuje się idealnie wyprofilowana gąsienica. Teraz wystarczy wykałaczką na kole napędowym rozdzielić dwa nie sklejone końce i delikatnie zsunąć całość z kół. W ten oto sposób zyskujemy idealnie wyprofilowane gąski gotowe do malowania. Patent ten sprawdza się we wszystkich skalach, mam nadzieję, że odtąd etap ten będzie czystą przyjemnością.