Pierwsza umiera prawda; nowa rosyjska wojna propagandowa

Rosjanie postanowili odkryć na nowo prawdę historyczną o II wojnie światowej i wcześniejszych konfliktach, w których Rosja czy ZSRR było zawsze ofiarą, nigdy agresorem.
Nasi wschodni sąsiedzi przedstawiają swoją wizję przeszłości stosunków polsko-rosyjskich. Polska jest w niej ukazana jako ekspansywne, agresywne mocarstwo, którego ofiarą padały sąsiednie kraje – a zwłaszcza pokojowo nastawiona Rosja:
Rosjanie twierdzą w dokumencie, że Polacy dopuścili się w 1920 r. zbrodni wojennych na jeńcach przetrzymywanych po wojnie polsko-bolszewickiej. Obwiniają także Polskę o współudział w rozpętaniu II wojny światowej - do którego miałaby się przyczynić aneksja Zaolzia w 1938 r. To jeszcze nie koniec. Według Rosjan Polacy są współwinni nie tylko temu, że II wojna światowa wybuchła, ale temu, że trwała aż 5 lat. O opóźnienie zwycięstwa nad Hitlerem oskarżają... polski rząd emigracyjny w Londynie, który nie chciał współpracować ze Stalinem.

Lista polskich zbrodni została nam przekazana w ramach… dbania o poprawę stosunków. Profesor Andrzej Kunert stwierdza krótko: W rosyjskiej liście nie ma cienia prawdy. Szerzej sprawę komentuje znany amerykański historyk, wybitny znawca Rosji, Richard Pipes: To kuriozalne i zarazem bardzo prowokacyjne pretensje. Zwłaszcza ta o współuczestnictwie w rozpętaniu wojny. Przecież wojna zaczęła się od paktu Ribbentrop-Mołotow. Urodziłem się w Cieszynie i odwiedziłem w 1939 r. Zaolzie po wkroczeniu Polaków. Owszem, z pewnością aneksja była polskim błędem, ale robienie z Zaolzia przyczyny II wojny światowej jest absurdalne. Jeśli chodzi o traktowanie jeńców po wojnie 1920 r. - przecież zostali oni ostatecznie przekazani bolszewikom, nie byli też traktowani w niewoli szczególnie źle. Jeśli natomiast chodzi o niechęć do współpracy rządu emigracyjnego ze Stalinem - przecież Rosja Sowiecka była sojusznikiem Hitlera, współuczestniczyła w agresji na Polskę. Już ten fakt uniemożliwiał bliską współpracę. Rosyjskie zarzuty nie mają żadnej podstawy. Brzmią jak niesmaczny dowcip.

Rosjanie odbudowują swoją mocarstwową pozycję. Kreowanie korzystnej wizji historii pomaga im w bieżącej polityce, ale też zabezpiecza przed roszczeniami dawnych ofiar. Pipes jasno przedstawia na czym polega problem: Rosjanie chcą też pokazać, że zawsze mieli rację, że nigdy nic złego nie zrobili. I teraz, gdy Polacy domagają się prawdy o Katyniu, Rosjanie wysuwają swoje kontrargumenty o obozach eksterminujących jeńców sowieckich, którzy w 1920 roku uprawiali na naszych ziemiach radosną walkę o komunizm na całym świecie. Robią to także po to, by cynicznie zniechęcić Polskę do dalszej walki o pamięć o zbrodniach Stalina.
 Akademia Podwyższania Kwalifikacji i Zawodowego Przekwalifikowania Pracowników Oświaty - przekazała rosyjskim nauczycielom wytyczne, jak teraz powinni uczyć dzieci historii - pisze "Wremja Nowostiej".
Rosyjscy uczniowie będą się dowiadywać, że rzeczywiście polscy oficerowie w Katyniu zostali zamordowani przez komunistyczne NKWD, ale - jak od nowego roku szkolnego mają uczyć nauczyciele - było to w pełni uzasadnione, bo "politycznie celowe". Poza tym nauczyciele mają wyjaśniać rosyjskim dzieciom, że zbrodnia na prawie 20 tysiącach polskich jeńców była "była odpowiedzią na zagładę wielu tysięcy czerwonoarmistów w niewoli polskiej po wojnie 1920 roku, inicjatorem której był nie ZSRR, lecz Polska". Czystki Stalina, podczas których komuniści wymordowali miliony ludzi to nic innego, jak tylko "efektywne działania" przywódcy szykującego kraj do wojny. Inne rewelacje na tematy z zakresu naszej historii XX wieku:
"Polska w 20-leciu międzywojennym okupowała Kresy Wschodnie, a ZSRR w 1939 r. odzyskał te ziemie, przywracając historyczną sprawiedliwość" - to opinia Natalii Narocznickiej, członka prezydenckiej Komisji ds. Przeciwdziałania Fałszowaniu Historii na Szkodę Rosji.

Polsko-niemiecka deklaracja o niestosowaniu przemocy z 1934 roku nie różniła się od paktu Mołotow-Ribbentrop - takiej tezy broni na łamach dziennika "Niezawisimaja Gazieta" ambasador Oleg Chlestow, profesor prawa międzynarodowego w Akademii Dyplomatycznej przy MSZ Rosji.
W jego ocenie, "przeciwdziałanie ze strony polskich przywódców zawarciu angielsko-francusko-radzieckiego porozumienia wojskowego, które przewidywało również obronę Polski przed agresją, było amoralne, nieodpowiedzialne i wrogie wobec ZSRR".
- Ceną za taką politykę było utracenie przez Polskę sześciu milionów obywateli i państwowości, którą odbudował ZSRR, tracąc przy tym 500 tys. żołnierzy - podkreśla Chlestow.
- Polsko-niemiecka deklaracja o niestosowaniu przemocy z 28 stycznia 1934 roku nie różniła się od paktu Mołotow-Ribbentrop - ocenia wykładowca Akademii Dyplomatycznej przy MSZ Federacji Rosyjskiej.
- Amoralne, naruszające wszystkie zasady i normy prawa międzynarodowego było porozumienie monachijskie, zawarte przez W. Brytanię i Francję z hitlerowskimi Niemcami, a także udział Polski razem z Niemcami w aneksji części terytorium Czechosłowacji - podkreśla.

Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) Rosji zarzuciła Polsce, że jej przedwojenne władze "aktywnie współpracowały z hitlerowskimi Niemcami". Według SWR, Polska "nie odmówiłaby wspólnej wojny z Niemcami przeciwko ZSRR". Z oskarżeniami tymi wystąpił rzecznik Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiej Iwanow, anonsując planowaną na poniedziałek prezentację wydanej przez SWR książki "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45". Jego wypowiedź przytoczyło radio Gołos Rossii.

Najważniejszym tego dowodem jest twierdzenie, iż bliski współpracownik Piłsudskiego, Józef Beck był agentem niemieckiego wywiadu. Końca tych insynuacji nie ma końca ....

Polacy wymordowali naszych jeńców, wziętych do niewoli podczas kampanii wojennej 1920-1921. Nie wiadomo dokładnie ile to było ofiar 40-60 tysięcy. Nikt, z jakiegoś powodu nie wspomina o tym – mówił podczas historycznej debaty w "Komsomolskiej Prawdzie" historyk Jurij Żukow.
Żukow podkreślał, że Polska przed 1939 rokiem prowadziła represyjną politykę wobec wszystkich mniejszości narodowych. Ponad połowę ludności przedwojennej Polski stanowili Białorusini, Niemcy Ukraińcy i Żydzi. Nic dziwnego, że Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów pojawiła się w Polsce, dla walki przeciwko Polakom. - W 1938 roku Polska uczestniczyła razem z Hitlerem w rozbiorze Czechosłowacji. Polska uważała też, że Litwa powinna wejść w skład II Rzeczpospolitej - zaznaczył Żukow.

Czy Rosjanie wygrają walkę o pamięć? U siebie na pewno już to zrobili. Z rosyjskich podręczników usunięto wszelkie wzmianki o popełnianych w przeszłości zbrodniach. Wszyscy politycy, na czele z nowym prezydentem, zapewniają, że Rosja zawsze miała rację. Rosja czy ZSRR, zawsze w kółko to samo; my nigdy nikogo napadliśmy, to nam świat zazdrości i tylko czeka na słabość i okazję, aby coś wyrwać świętej matuszce Rosji. Dlatego jesteśmy i będziemy stawiani na równi z Niemcami, a z nimi w kolejce Finowie, Rumunii, Węgrzy, Bułgarzy, a dzisiaj obrzydliwi Gruzini.

Ostatnio w tekście, który ukazał się na oficjalnych stronach internetowych rosyjskiego Ministerstwa Obrony - w dziale "Encyklopedia Wojskowa", w rubryce "Historia - przeciwko kłamstwu i fałszerstwom" - odpowiedzialnością za rozpętanie II wojny światowej obarczono Polskę. Według autora tekstu pułkownika Siergieja N. Kowalowa z Instytutu Historii Wojennej Ministerstwa Obrony Rosji, II wojna światowa wybuchła z powodu odmowy Polski spełnienia "dość umiarkowanych" niemieckich roszczeń. Rosyjski historyk usprawiedliwia też agresję ZSRR przeciwko Polsce 17 września 1939 roku. Jego zdaniem Józef Stalin nie miał innego wyjścia, niż zawrzeć z Hitlerem pakt o nieagresji, by choć na krótki czas odroczyć wojnę z Niemcami i zająć rubieże obronne na zachód od starej granicy radzieckiej.

Można się owszem zgodzić, że żądania Niemiec były niewygórowane i logiczne, gdyż  straty terytorialne po I wojnie światowej Niemcy najbardziej odczuli na wschodzie, gdzie akurat popędzili Rosjan. Trawestując wypowiedzi historyków rosyjskich, trzeba się z nimi jak najbardziej zgodzić i dodać, że szkoda wielka iż Polacy nie weszli w układ z Hitlerem jak Węgry, Rumunia i Bułgaria, wtedy zapewne zwycięstwo nad Rosjanami byłoby gwarantowane, znając waleczność i oddanie naszego żołnierza. Zamiast Gdańska, cieszylibyśmy się niemniej Leningradem, a w Moskwie już się bywało, zaś Hitler, jak się okazało, nie był wieczny.

Władimir Żyrinowski, gwiazda rosyjskiego prostactwa, tak mówi o Katyniu w 70 rocznicę agresji Rosji na II Rzeczpospolitą: - Mieliśmy zostawić 40 tys. Polaków, by mogli wziąć udział w paradzie na Placu Czerwonym? - Polska współpracowała z faszystowskimi Niemcami. Zajęła część Czechosłowacji. Zamierzała podbić Ukrainę. Chciała zdobyć dostęp do Morza Czarnego - grzmiał. Przywódca LDPR przypomniał, że w walkach o wyzwolenie Polski spod okupacji niemieckiej zginęło 600 tys. radzieckich żołnierzy. - Ocaliliśmy Polaków. A mogliśmy ruszyć na Berlin przez Czechosłowację i Bawarię. Wtedy Polacy jeszcze przez pół roku byliby pod niemieckim butem - mówił. Polska jak prostytutka biega od jednego do drugiego - to do Napoleona, to do Szwedów, to do Niemców. A potem mówi, że wszystkiemu winna jest Rosja; Jeśli zacznie się wojna, to zmieciemy wszystkie kraje, które znajdą się na naszej drodze ku agresorowi. Były trzy rozbiory Polski, będzie czwarty.

Im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą - Joseph Goebbels