Dywizja z założenia miała galicyjski, nie zaś ukraiński charakter – jako
symboliki nie wprowadzono ukraińskiego tryzuba i błękitno-żółtego sztandaru;
zamiast tego symbolem był żółty galicyjski lew z trzema złotymi koronami w
niebieskim polu. Pomimo późniejszej możliwości utworzenia jednostki stricte
ukraińskiej, władze niemieckie nie zgodziły się na takie działania, gdyż od
samego początku wojny nie zaakceptowały dążeń ukraińskich do utworzenia
niepodległej Ukrainy. Dał temu wyraz już 12 września 1940 w Krakowie Hans Frank
na posiedzeniu rządu Generalnego Gubernatorstwa: " Wszystkich nas zajmuje sprawa
ukraińska. Doszliśmy do przekonania, że według wielu Ukraińców Generalne
Gubernatorstwo jest tylko jednym z wielu czynników, które los wybrał, aby
przywrócić narodowi ukraińskiemu wielką Ukrainę. Na to pójść nie możemy.
Ukraińcy są obywatelami Wielkiej Rzeszy Niemieckiej, skoro zamieszkują obszar
niemiecki... ".
Inicjatorem utworzenia dywizji ukraińskiej mającej walczyć w składzie armii
niemieckiej w wojnie ze Związkiem Sowieckim był Otto Gustav von Wächter,
gubernator Dystryktu Galicja, SS-Gruppenführer. Heinrich Himmler, szef SS,
wyraził zgodę na pomysł swego podwładnego i 6 kwietnia 1943 roku
SS-Gruppenführer Gottlob Berger, odpowiedzialny za Urząd Uzupełnień Waffen-SS,
powiadomił dowództwo o utworzeniu ukraińskiej komisji rekrutacyjnej.
WIERNI FÜHREROWI
Ponad połowę ochotników stanowili mieszkańcy niektórych byłych powiatów
karpackich. Liczba zgłaszających się przekroczyła 80 tysięcy, co zaskoczyło
samych Niemców. Gdyby władze okupacyjne pragnęły wykorzystać wszystkich
chętnych, możliwe byłoby utworzenie od razu całego ukraińskiego korpusu. Nie
zrobiono tego jednak, a z nadwyżki ochotników sformowano policyjne pułki SS.
Mobilizację prowadzono z rozmachem, a naborem starano się zainteresować także
mniej świadomą narodowo ludność Łemkowszczyzny. Komisje poborowe działały między
innymi w Komańczy, a także w odległej Łabowej w Beskidzie Sądeckim.
Dywizja formalnie powstała 30 lipca 1943 roku. Ochotnicy składali przysięgę na
wierność przywódcy III Rzeszy: "Przysięgam przed Bogiem, że w walce z
bolszewizmem będę bezwzględnie posłuszny najwyższemu dowódcy sił zbrojnych
Niemiec Adolfowi Hitlerowi oraz jako dzielny żołnierz będę gotowy w każdej
chwili oddać życie za tę przysięgę". Formowanie poszczególnych jednostek
odbywało się na poligonie SS Wrzosowisko w Pustkowie koło Dębicy. Pod koniec
grudnia 1943 roku dywizja liczyła 12 634 żołnierzy (zamiast planowanych 14 749).
Wyraźnie brakowało w niej oficerów i podoficerów. Wyższe stanowiska zajmowali
prawie wyłącznie Niemcy. Dowódcą był SS-Oberführer Fritz Freitag. Z początkiem
1944 roku szkolenie przeniesiono do poligonów w Neuhammer i Trawnikach. Z kilku
pododdziałów utworzono grupę bojową Beyersdorff, którą przerzucono na Roztocze i
południowo-wschodnią Lubelszczyznę do walki z operującymi tam silnymi
zgrupowaniami Armii Krajowej. 27 czerwca 1944 roku 14 Dywizja Grenadierów
Waffen-SS "Galizien" licząca 15 299 ludzi odjechała na front.
MASAKRA POD BRODAMI
Dywizja weszła w skład XIII Korpusu Armijnego Wehrmachtu, lecz jej frontowa
działalność trwała niecałe trzy tygodnie. 14 lipca 1944 roku pod Brodami dostała
się pod zmasowane uderzenie wojsk pancernych i zmotoryzowanych Armii Czerwonej
wsparte ciężką artylerią i lotnictwem szturmowym. Z kotła wyrwało się zaledwie
30 procent żołnierzy. Straty w ciężkim sprzęcie były niemal stuprocentowe.
Zginęła lub dostała się do niewoli większość żołnierzy z oddziałów liniowych.
Pozostali rozpoczęli bezładny odwrót na południowy wschód; posuwali się po linii
Chodorów–Stryj–Drohobycz–Sambor–Użhorod.
Rozbicie dywizji w bitwie pod Brodami stało się dla UPA dogodną okazją do
przechwycenia wartościowych i wyszkolonych ludzi wraz z bronią. Banderowcy, choć
zasadniczo przeciwni wstępowaniu Ukraińców do niemieckiej jednostki, mieli w
niej swoich ludzi. W meldunku wywiadowczym agent OUN (Organizacji Ukraińskich
Nacjonalistów), który działał w szeregach dywizji, pisał: "Nastroje wśród
chłopców [są] dla nas sprzyjające. Chłopcy z miejscowego terenu starają się
powiązać ich z lokalną siatką. Jednocześnie z góry zapewniają, że gdyby zabrali
ich z Galicji, wszyscy pouciekają. [...] Teren domaga się wydania do nich
specjalnej odezwy i instrukcji".
Część ochotników zgłosiła się do służby na polecenie UPA. Oto relacja jednego z
nich: "Urodziłem się w 1922 roku w Karpatach Ukraińskich. Kiedy w 1941 roku
niemieckie siły zbrojne dotarły na Ukrainę, wielu młodych ludzi zostało
zwerbowanych do pracy w niemieckim przemyśle wojennym. Gdy liczba ochotników
okazała się być niewystarczająca, rozpoczęły się regularne deportacje. Kiedy
wielu młodych ludzi ukryło się w lasach, doszło do stworzenia UPA. Ponieważ
dysponowała ona znikomą ilością broni, dowódcy UPA nakazali nam zgłoszenie się
do Dywizji »Galicja«. Mieliśmy poddać się szkoleniu i dać się uzbroić, tak by
pewnego dnia być gotowymi do użycia przez UPA".
Jeszcze przed bitwą pod Brodami dywizja otrzymywała od powstańców z kurenia
Drużynnyky (batalionu UPA) informacje o nadciągających jednostkach sowieckich.
Po klęsce brodzkiej w rejonie Starego Sambora zebrało się około 1,5-2 tysięcy
żołnierzy SS "Galizien". Na tym terenie operowały wtedy liczne oddziały UPA,
ochraniające I Wielki Zbór Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej, odpowiednik
podziemnego rządu stworzonego przez nacjonalistów. Za pośrednictwem majora N.,
byłego oficera armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, nawiązano kontakty z
żołnierzami Waffen-SS. Ci jednak niechętnie przechodzili do UPA, ponieważ
obawiali się rychłej klęski ukraińskiej partyzantki w starciu z potęgą Armii
Czerwonej. Do lasu uciekły jedynie mniejsze grupki i pojedynczy żołnierze.
WETERANI SS
Spośród bardziej znanych dowódców ukraińskich działających na terytorium
powojennej Polski dwaj byli weteranami dywizji SS. Chodzi o Mychajłę Hałę ("Konyk")
i Dmytra Karwanśkiego ("Orśki"). Pierwszy z nich zdezerterował po klęsce pod
Brodami i objął dowództwo sotni w szkole oficerskiej "Ołeni". Przydzielony
został do Wojskowego Okręgu numer 6 "Sian" i był oficerem
organizacyjno-mobilizacyjnym Nadrejonu "Chołodnyj Jar", a od listopada 1945 roku
zastępcą dowódcy Taktycznego Odcinka numer 26 "Łemko" i dowódcą kurenia
przemyskiego UPA. Poległ 7 stycznia 1946 roku w czasie nieudanego szturmu na
Birczę, obsadzoną przez oddziały Wojska Polskiego. Dmytro Karwanśkyj po ucieczce
z jednostki objął natomiast komendę nad jedną z sotni Nadrejonu "Chołodnyj Jar"
i podobnie jak "Konyk" poległ 7 stycznia 1946 roku w bitwie o Birczę, w której
czasie prowadził do boju sotnię U-2 w zastępstwie rannego Mychajły Dudy ("Hromenki").
Dzieje 14 Dywizji Grenadierów Waffen-SS "Galizien" nie zakończyły się po
rozbiciu w kotle brodzkim i odwrocie w Bieszczady. Jednostka została odtworzona
jesienią 1944 roku w Neuhammer i wzięła udział w tłumieniu powstania narodowego
na Słowacji.
W 1945 roku uczestniczyła w walkach z partyzantami Tity w Jugosławii i ciężkich
bojach z Armią Czerwoną we wschodniej Austrii. Na początku maja oddziały
ukraińskie przeszły do brytyjskiej strefy okupacyjnej i złożyły broń. W wyniku
ustaleń pomiędzy ostatnim dowódcą dywizji Pawłą Szandrukiem a generałem
Władysławem Andersem Ukraińcy nie zostali wydani Sowietom i mogli osiedlić się w
Europie Zachodniej, mimo że Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze uznał
wszystkie dywizje Waffen-SS za formacje zbrodnicze.